Tenisistka Anastasia Potapova, która pochodzi z Rosji, ale sportowo reprezentuje Austrię, opisała na Instagramie sytuację, która rzekomo miała ją spotkać na pokładzie samolotu jednej z amerykańskich linii lotniczych. Tenisistka leciała na US Open do Nowego Jorku. To wtedy miała zostać paskudnie potraktowana przez stewardesę.
Tenisistka twierdzi, że na pokładzie samolotu doświadczyła dyskryminacji, dlatego nie może dłużej milczeć. "Jako zawodowa sportsmenka często podróżuję po całym świecie, ale po raz pierwszy spotkałam się z takim poziomem braku szacunku, chamstwa i, w pewnym stopniu, dyskryminacji. Moim zdaniem stewardesy powinny służyć pasażerom pomocą, a nie stwarzać im problemy" - grzmiała w mediach społecznościowych.
Tenisistka uznała, że stewardesa celowo chciała uprzykrzyć jej życie i rzekomo chciała usunąć ją z samolotu. Sportsmenkę jednak najbardziej oburzył fakt, że pracownica linii lotniczych miała uwagi odnośnie psa, którego Potapova wzięła ze sobą na pokład.
Wielokrotnie wydawała się robić wszystko, by sprawiać mi kłopoty bez wyraźnego powodu. Była niezwykle niegrzeczna zarówno wobec mnie osobiście, jak i w sposobie, w jaki traktowała mojego psa. Wielokrotnie poruszała też kwestię mojego statusu i groziła, że z tego powodu usunie mnie z samolotu
- pisała na InstaStories. Tenisistka podała nawet dane stewardessy, pokazała jej wizerunek i prosiła linie lotnicze, by zajęły się całą sytuacją. "Mam szczerą nadzieję, że państwa linie lotnicze przyjrzą się tej sytuacji i potraktują ją poważnie, ponieważ żaden pasażer - ani żadne zwierzę - nie zasługuje na tak upokarzające i lekceważące traktowanie, zwłaszcza ze strony członka personelu pokładowego" - przekazała w sieci. Potapova poinformowała później swoich obserwujących na Instagramie, że jest w kontakcie z liniami lotniczymi.
Potapova opowiedziała też o sprawie w rozmowie z niemieckim magazynem "Bild". To tam przyznała, że nie mogła przejść obojętnie obok tego, jak stewardesa obchodziła się z jej czworonogiem. "To nie dotyczy mnie osobiście. Gdyby tylko była dla mnie niegrzeczna, pewnie bym to przełknęła i zapomniała. Ale kiedy chodzi o mojego psa, nie potrafię zachować spokoju" - czytamy.
Ponoć [suczka - red] była za duża, mimo że ważyła tylko cztery kilogramy, co każdy mógł zobaczyć. Z powodu mojego psa chciała mnie wykluczyć z lotu. Ale absolutnie nie miała do tego prawa, ponieważ zawsze wcześniej konsultuję się z linią lotniczą i nigdy wcześniej nie miałam takich problemów. Poza tym mój pies jest oficjalnie uznanym psem asystującym. Więc po prostu nie miała prawa mówić takich rzeczy
- czytamy. Warto nadmienić, że Potapova zabierała już wcześniej swojego psa, Bulę, na różne wydarzenia. Zwierzak towarzyszył jej m.in. na spotkaniu z kibicami podczas French Open 2026.
Drama wokół "Nigdy w życiu" zwieńczona szczytną akcją. Kwota zbiórki Joanny Jabłczyńskiej jest gigantyczna
Burza po emisji "Kuchennych rewolucji". Uczestnik uderza w produkcję. "Rzeczywistość została wypaczona"
Nie żyje Adrian Szymaniak. Uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" odszedł po długiej chorobie
Paschalska o aferze wokół "Nigdy w życiu". Krótko i dosadnie ocenia zachowanie Jabłczyńskiej
Lipińska odpaliła się po pomyśle Nawrockiego w sprawie bezpłatnej nauki jazdy dla uczniów. "Co jeszcze damy za darmo?"
Afera o "Nigdy w życiu" osiągnęła absurdalne rozmiary. Po seansie przestało mnie to dziwić
Podpuszczają Jabłczyńską, żeby pozwała Szelągowską. Odpowiedziała
Tragedia we Włoszech. Zamknął byłą partnerkę w bagażniku. Auto zepchnął w przepaść
Szelągowska i Koroniewska już się nie przyjaźnią. Słowa aktorki na ten temat zaskakują