Anita Lipnicka należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek. Zanim jednak rozpoczęła udaną karierę solową, zdobyła ogromną popularność jako wokalistka zespołu Varius Manx. Dziś, z perspektywy trzydziestu lat działalności artystycznej, otwarcie mówi o tym, jak wyglądała rzeczywistość za kulisami wielkiego sukcesu.
Wokalistka wraz z córką Polą Porter udzieliły wywiadu magazynowi "VIVA!". Rozmowa stała się okazją do wspomnień z początków kariery Lipnickiej oraz powrotu do momentu, który na zawsze zmienił jej życie.
W połowie lat 90. Varius Manx należał do najpopularniejszych zespołów w Polsce. Płyty grupy sprzedawały się w ogromnych nakładach, a zespół regularnie koncertował. Dla młodej Lipnickiej sukces okazał się jednak również ogromnym obciążeniem. Artystka przyznała, że z czasem coraz trudniej było jej pogodzić się zarówno z tempem pracy, jak i z kierunkiem muzycznym zespołu.
Odeszłam z Varius Manx, bo po pierwsze, to nigdy do końca nie był mój zespół, miałam inne fascynacje muzyczne, po drugie, byłam totalnie wycieńczona. Grałam po kilka koncertów w tygodniu, nasze płyty sprzedawały się w setkach tysięcy egzemplarzy, a ja niewiele z tego miałam
- wyznała. Jak wspominała Lipnicka, ogromna popularność nie oznaczała dla niej automatycznie poprawy sytuacji finansowej. Wręcz przeciwnie - mimo sukcesu zespołu jej życie materialne długo pozostawało na podobnym poziomie. "Podobne historie spotkały inne artystki lat 90. Kiedy zaczęłam być znana, mój status materialny praktycznie się nie zmienił. (...) Miałam szczęście, bo sąsiadka mojej mamy po koleżeńsku szyła mi ubrania na wszystkie występy" - wyjawiła.
Lipnicka zwróciła również uwagę na kwestie związane z umowami. Jako bardzo młoda osoba, która dopiero rozpoczynała zawodową karierę, nie miała doświadczenia potrzebnego do samodzielnego podejmowania decyzji dotyczących kontraktów. "W moim imieniu, i całego zespołu zresztą, podpisywał je lider grupy. Co więcej, one mnie obowiązują do dzisiaj. W efekcie z najbardziej hitowej płyty 'Emu' od ponad 30 lat nie należą mi się żadne wpływy ze sprzedaży. Ja się wtedy kompletnie na niczym nie znałam. Byłam ufna i zupełnie zielona" - wspominała wokalistka.
Popularność przyniosła Lipnickiej nie tylko sukces zawodowy, ale także utratę prywatności. Z dnia na dzień zwykłe życie stało się dla niej czymś trudnym do osiągnięcia. "Moje życie nagle wywróciło się do góry nogami. Wyobraź sobie, Polu, że jednego dnia zwyczajnie chodzisz do szkoły, a drugiego nie możesz spokojnie przejść ulicą, bo ludzie cię zaczepiają, pokazują sobie palcem. Dziwna sytuacja" - opowiadała córce podczas rozmowy z Katarzyną Piątkowską.
W pewnym momencie Lipnicka zdecydowała się więc wyjechać do Wielkiej Brytanii. Zapytana wprost o powody przeprowadzki, odpowiedziała krótko: "Uciekłam". Za tą krótką odpowiedzią kryła się potrzeba odzyskania spokoju i dystansu do życia, które w bardzo krótkim czasie zostało całkowicie zdominowane przez popularność.
20 kg w dół po 60-tce. Nie siłownia ani dieta cud. Dowbor zdradziła swój sekret
Myślą, że to córka Grocholi zastąpi Jabłczyńską. "Proszę honorowo zrezygnować i oddać rolę". Jest reakcja Szelągowskiej
Występ Steczkowskiej w Sopocie rozjuszył widzów, a Młynarska wytknęła TVN błąd
Autorka zdjęcia Łukasza Litewki odniosła się do afery. "Moją intencją nie było zarabianie na śmierci"
Milion na koncie, a spokoju nie było przez lata. Zwycięzca "Milionerów" wyjawił, co stało się po wygranej
Jabłczyńska nie wróci do "Nigdy w życiu". Rozgoryczona mówi o kulisach. "Wiem dlaczego"
Odpadł z "Milionerów", a potem poszedł do sądu. Pogrążyła go kajzerka
Kraśko nie kryje oburzenia. Tak zareagował na pytanie o Martyniuka i patostreaming
Huczało o relacji Krupy z Tarczyńskim. Tylko nam mówi, co ich łączyło: Moją całą motywacją były...