Donald Trump pozostaje aktywnym w mediach i sieci politykiem. W ostatnich dniach spore poruszenie wywołały jednak jego wpisy na temat pożarów, które obecnie mają miejsce w Kanadzie. Amerykański prezydent zasugerował na swojej platformie Truth Social, że USA nałożą na swoich sąsiadów cła w związku z zanieczyszczeniem powietrza. Teraz do jego słów odniósł się dziennikarz TVN Marcin Wrona, który na co dzień jest polskim korespondentem w Stanach.
"Pociągamy Kanadę do odpowiedzialności za to, że nie dba właściwie o swoje lasy i zarośla. W rezultacie Stany Zjednoczone są niepotrzebnie zalewane brudnym, zanieczyszczonym i szkodliwym dla zdrowia powietrzem, którego jakość jest niebezpieczna i całkowicie nie do przyjęcia!" - napisał w mediach społecznościowych Trump. Wrona nie mógł przejść obok tego obojętnie. Choć zaledwie przed paroma dniami przeszedł operację wymiany stawu kolanowego, postanowił zabrać głos w ważnej dla niego sprawie.
- Pacjent podczas rekonwalescencji ma się nie denerwować - podobno. No dobrze. To postaram się na spokojnie do tego podejść. Pamiętam, gdy płonęła Kalifornia. (...) Widziałem na własne oczy kanadyjskich strażaków, kanadyjskie samoloty gaśnicze, które natychmiast zostały wysłane, aby pomagać. (...) Tymczasem teraz płonie Kanada i Donald Trump mówi, że w związku z tym, że nad Stanami Zjednoczonymi jest dym z Kanady i przez to amerykańska gospodarka traci pieniądze, to on nałoży dodatkowe cła na Kanadę. Taka oto braterska pomoc - skomentował na opublikowanym w sieci nagraniu Wrona, nie kryjąc oburzenia.
W połowie lipca poruszenie wywołały także słowa Trumpa w związku z kontrowersjami, wokół meczu Stanów Zjednoczonych i Bośni i Hercegowiny na bieżących mistrzostwach świata. Przypomnijmy, że FIFA zdecydowała, iż nałożona 5 lipca na reprezentanta USA Folarina Baloguna czerwona kartka została anulowana, po interwencji prezydenta. W piątek, 17 lipca, tuż przed niedzielnym finałem mistrzostw, w Trump Tower w Nowym Jorku odbyła się konferencja prasowa polityka z prezesem federacji, Giannim Infantino.
Prezydent USA postanowił opisać, jak cała sytuacja wyglądała z jego perspektywy. - Powiedziałem: Gianni (Infantino - red.) chciałbym coś zarekomendować. Wpuść tego gościa, żeby zagrał - nie, nie powiedziałem tego. Powiedziałem, że chciałbym złożyć skargę, a tak naprawdę nawet tego nie zrobiłem. Nie miałem pojęcia, co się wydarzy - skomentował Trump. Podkreślił dalej, że jego zdaniem decyzja Infantino była jak najbardziej dobra. - Tak wyszło o wiele lepiej, ponieważ nie było żadnych kontrowersji. (...) Gdyby (Gianni - red.) mu nie pozwolił zagrać i reprezentacja przegrałaby, to ludzie mówiliby, że wygralibyśmy mecz, gdybyśmy mieli naszego najlepszego zawodnika. Tak więc Gianni podjął kolejną ze swoich wielu dobrych decyzji - stwierdził na koniec polityk.
Niebezpieczny upadek Skolima na koncercie. Jest oświadczenie w tej sprawie
Michał Sikorski nie chciał tego reklamować nawet za ogromne pieniądze. "Nie potrafiłbym spojrzeć w lustro"
Syn Ostaszewskiej i Englerta nie owija w bawełnę. "Nikt, kto nie ma sławnych rodziców, nie zrozumie..."
Strój Węgiel kojarzy się styliście "z babciną firanką". "Jest różnica między ręcznie robioną koronką..."
Cezary Żak o powrocie "Rancza". Wyjawił, kogo zabraknie w serialu
Fan "Rancza" obrzucił Żaka obelgami. Poszło o wizytę Tuska na planie
Sianeckiemu na końcu pogrzebu Morozowskiego załamał się głos: Andrzeju, Jędrku...
Marszał trzy razy odmówił Żurnaliście. Dlaczego? "Gościu, oddaj hajs"
Nowe informacje po groźnym wypadku Skolima na koncercie. Czeka go rehabilitacja