O Flaming & Co zrobiło się głośno w ostatnich miesiącach m.in. za sprawą filmu Książula. Popularny youtuber wybrał się z kolegami do tego miejsca, zamawiając ostatecznie dania za łączną kwotę 1951 złotych z doliczonym serwisem. Jego werdykt? - Jest tu po prostu drogo i smakuje to tak, jak wszędzie, a czasami gorzej - stwierdził influencer w swoim filmie. By móc potwierdzić te słowa, udałam się do restauracji na warszawskim Śródmieściu, by ją przetestować.
Udając się do lokalu, faktycznie, lepiej zrobić wcześniejszą rezerwację (tym bardziej jeśli mówimy o godzinach popołudniowych/wieczornych). Restauracja wita nas eleganckim wejściem oraz pracownikami, którzy chętnie zaprowadzą nas na nasze miejsce. W okresie letnim goście zapraszani są do sporych rozmiarów ogródka. Choć stolików znajduje się w nim wiele, chwilę po moim przybyciu kolejni klienci byli zmuszeni już czekać na wolne miejsce. Niemal cały czas ktoś wchodził do, i wychodził z ogródka. Zdecydowanie lokal nie może narzekać na brak frekwencji.
Po przyjrzeniu się menu, postawiłam na dwa dania, które m.in. w swoim filmie testował Książulo - pizzę z truflami i sałatkę Cezar. Do picia lemoniady. Choć zarówno na napoje, jak i samo jedzenie trzeba było chwilę poczekać, ostatecznie - niejako było warto. Jako osoba, która w zależności od dostępności w restauracjach wybiera pizzę z truflami, propozycja w Flaming & Co należała jak najbardziej do tych poprawnych. Podobnie sytuacja wyglądała z sałatką, którą wielokrotnie zamawiałam w różnych lokalach. Co do wielkości porcji, można dyskutować. Lemoniady? Jak lemoniady. W tym przypadku do zapomnienia.
Oceniając restaurację jedynie pod kątem gastronomii, nie mogę narzekać. Dania były wykonane ze świeżych i dobrych składników. Czy były jednak najlepszymi propozycjami, jakie kiedykolwiek przy tym jadłam? Raczej nie.
Za dwa dania oraz dwie lemoniady zapłaciłam 253 złote, w tym także doliczono 12,5 proc. za serwis. Jeden napój kosztował 28 złotych za szklankę, pizza była warta 84 złote, a sałatka 85 złotych. Choć w restauracjach w tych czasach zostawia się takie kwoty za jedzenie, w przypadku tych konkretnych dań można odczuć zawyżenie cen. I właśnie w tym miejscu pojawia się największy problem Flaming & Co według opinii publicznej. Lokal podpada niektórym gościom nie ze względu na jedzenie, lecz ceny. I jest to prawda - w Polsce da się zjeść bardzo dobrą sałatkę Cezar za mniej niż 85 złotych. W Polsce da się też zjeść bardzo dobrą pizzę z truflami za mniej niż 84 złote. Da się również znaleźć m.in. bardzo dobre makarony za mniej niż 100 złotych (a powyżej tej kwoty widnieją w menu lokalu).
Lecz czy fakt, że za każdym razem, gdy ktoś podnosi kwestię cen w tej restauracji (tak jak w przypadku Książula) w sieci rozpętuje się burza, może jakkolwiek zaszkodzić "Flamignowi"? Sądzę, że nie. Czy stali klienci przychodzą jednak do tego miejsca faktycznie jedynie dla swoich ulubionych dań, nie zważając na "prestiż" i element "luksusu", który jest z nim związany? O to musiałabym ich zapytać następnym razem.
"C**j w d**ę produkcji". Jabłczyńska pokazała kurtkę z wymownym napisem i się zaczęło. Odezwała się nawet Szelągowska
Grochola nie wytrzymała. Padła zapowiedź kroków prawnych wobec Jabłczyńskiej
Zaginął Witold Płóciennik. Policja wystosowała apel ws. cenionego operatora
Grochola usunęła oświadczenie. Jabłczyńska od razu zareagowała. "Dlatego prosiłam..."
Kaczorowska wspiera Jabłczyńską. Ten filmik mówi wszystko. "Mam nadzieję..."
Fani Wiśniewskiego oburzeni tym, co zrobił na scenie. "Nieposzanowanie jedzenia i ciężkiej pracy"
Natalia Kukulska przez rok nie wiedziała o śmierci mamy. "Dowiedziałam się z telewizji"
Przesłuchałam nowe "Nigdy w życiu". Oto, czego możemy spodziewać się w filmie [UWAGA, SPOJLERY]
Rywalka Świątek wściekła po tym, jak potraktowano ją w samolocie. Wybuchła afera. "Nie miała prawa mówić takich rzeczy"