Dziennikarz na wizji nazwał Trumpa "dziadkiem bez zahamowań". Nagle wyciągnął akta Epsteina

Jon Stewart w swoim programie bezlitośnie zadrwił z wypowiedzi Donalda Trumpa. Dziennikarz postanowił "skorzystać" z deklaracji prezydenta, który stwierdził, że w odróżnieniu od innych polityków odpowie na każde pytanie.
Jon Stewart zadrwił z Donalda Trumpa
Jon Stewart zadrwił z Donalda Trumpa, YouTube/The Daily Show

W mediach szerokim echem odbiła się wypowiedź Donalda Trumpa podczas konferencji 27 marca. Prezydent USA z mównicy zachęcił do zadawania pytań. - W przeciwieństwie do innych polityków, którzy chcą, żeby pytania były wcześniej sprawdzane, ja tego nie robię. Możecie pytać mnie o wszystko - powiedział polityk, dodając, że przyjmie również pytania dotyczące swojego życia intymnego.

Zobacz wideo Co myślą o niej Polacy?

Jon Stewart zwrócił się z pytaniem do Donalda Trumpa. Wyśmiał jego wypowiedź

Klip ze wspomnianą wypowiedzią Trumpa wyświetlił Jon Stewart w odcinku programu "The Daily Show" z 30 marca. Po chwili dziennikarz wyciągnął spod biurka teczkę z napisem "akta Epsteina" i wyjął z niej kartkę, na której widać zablurowany fragment. - Czyje to nazwisko? To twoje nazwisko? - spytał Stewart. Następnie ironicznie stwierdził, że zapewne nie takie pytania Trump miał na myśli. - Aha, chodziło ci o takie ogólne pierdoły. Przepraszam - dodał dziennikarz.

W dalszej części Jon Stewart podsumował krótko, jak postrzega ostatnie ruchy Donalda Trumpa. - Szczerze mówiąc, jego zachowanie mniej przypomina naczelnego dowódcę w czasie wojny, a bardziej dziadka, który w miejscach publicznych nie ma zahamowań - mówił dalej dziennikarz. - Zamiast uspokajać zmartwiony naród, on tylko zawstydza całą rodzinę przy kolacji - dodał.

 

Jimmy Kimmel zażartował z Donalda Trumpa. Nawiązał do afery ze swoim udziałem

Jimmy Kimmel również wielokrotnie publicznie żartował z Donalda Trumpa na antenie. W ubiegłym roku po jednej z takich wypowiedzi spotkał się z konsekwencjami, a jego program został nagle zdjęty z anteny. Prezenter nawiązał do tej sytuacji podczas tegorocznych Oscarów. - Na takich galach często mówi się o odwadze, ale prawdziwą odwagą jest opowiedzieć historię, za którą można zapłacić życiem. Jak wiecie, są kraje, których przywódcy nie wspierają wolności słowa - zaczął Kimmel.

- Nie mogę jednak powiedzieć, o które chodzi. Powiedzmy tylko: Korea Północna i CBS - dodał prezenter. Podczas swojego wystąpienia wbił szpilę również Melanii Trump i zadrwił z jej filmu dokumentalnego. - Są też dokumenty, w których po prostu spaceruje się po Białym Domu, przymierzając buty - mówił Kimmel.

Więcej o: