Robert De Niro wyszedł na ulicę. Stanął na czele protestu przeciwko Donaldowi Trumpowi

W sobotę 28 marca tysiące osób przemaszerowały ulicami Nowego Jorku podczas protestu "No Kings". Wydarzenie objęło ponad trzy tysiące demonstracji w USA i na świecie. Uczestnicy sprzeciwiali się prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Wśród nich pojawił się Robert De Niro.
Robert De Niro wyszedł na ulicę. Stanął na czele protestu przeciwko Donaldowi Trumpowi
fot. REUTERS

Tysiące demonstrantów przeszły w sobotę 28 marca ulicami Nowego Jorku w ramach trzeciego protestu "No Kings". Tego dnia w całych Stanach Zjednoczonych i na świecie odbyło się aż trzy tysiące marszów. Wydarzenie odbiło się szerokim echem, bo organizatorzy zapowiadali udział milionów osób sprzeciwiających się polityce prezydenta Donalda Trumpa. Nie zabrakło też wielu znanych osobistości. W proteście uczestniczył aktor Robert De Niro.

Zobacz wideo Sonda: Czy Trump jest zagrożeniem dla Polski?

Robert De Niro wziął udział w proteście przeciwko Donaldowi Trumpowi. Wyszedł na ulicę

Na czele marszu na Manhattanie stanął Robert De Niro. Warto wspomnieć, że aktor od lat otwarcie krytykuje Donalda Trumpa. Aktor nie gryzł się w język i w ostrych słowach apelował o sprzeciw wobec prezydenta. - Trump musi zostać powstrzymany. O tym jest 'No Kings', bo on nie może robić więcej tych p***********ch rzeczy, które robi - mówił gwiazdor.

- Nasza demokracja jest zagrożona, kropka. A ten głupiec ją zabiera, z głupcami wokół niego. To jak surrealistyczny sen, to szaleństwo - mówił. - Jeśli wiem jedną rzecz, to wiem, że ten facet spróbuje wszystkiego, bo jest szalony. Nie jest zdrowy. To człowiek zniszczony, kropka. Trzeba się postawić - stwierdził w rozmowie z pastorem Alem Sharptonem w programie "MS Now". 

Przypomnijmy, że Donald Trump jeszcze niedawno wypowiadał się niepochlebnie na temat De Niro. "Szalony Robert De Niro to kolejna chora i obłąkana osoba, która, jak sądzę, ma wyjątkowo niskie IQ i absolutnie nie ma pojęcia, co robi, ani co mówi" - pisał na platformie Truth Social. 

Protesty przeciwko Donaldowi Trumpowi odbyły się w całym kraju. Jest ostra krytyka

Protesty odbyły się w trudnym momencie dla Donalda Trumpa. Przypomnijmy, że administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych mierzy się z krytyką dotyczącą konfliktu z Iranem, rosnących cen paliw i polityki deportacyjnej. Demonstranci podkreślali, że ich działania mają charakter pokojowy i skupiają się na zwróceniu uwagi na kluczowe problemy społeczne. Ruch "No Kings" został zapoczątkowany po ogłoszeniu planów wojskowej parady urodzinowej Trumpa w Waszyngtonie. Akcja szybko przerodziła się w jeden z największych protestów ostatnich lat. ZOBACZ TEŻ: Robert De Niro w Polsce. "Spełnił się amerykański sen"

Więcej o: