Dramatyczna strzelanina obok Białego Domu. Marcin Wrona opisał, co się wydarzyło. Wspomniał o Trumpie

Marcin Wrona znalazł się w centrum niebezpiecznych wydarzeń w Waszyngtonie. Reporter TVN relacjonował z okolic Białego Domu moment, w którym uzbrojony 21-latek otworzył ogień w kierunku funkcjonariuszy Secret Service. Według amerykańskich mediów, napastnik nie przeżył, a w wyniku strzelaniny ranne zostały dwie osoby.
Dramatyczna strzelanina obok Białego Domu. Marcin Wrona: 'Kolejna niezwykle niebezpieczna sytuacja'
fot. REUTERS, Instagram/@marcin_wrona

W Waszyngtonie ponownie doszło do dramatycznych scen w pobliżu Białego Domu. W piątkowy wieczór czasu lokalnego uzbrojony mężczyzna pojawił się przy jednym z punktów kontrolnych Secret Service i zaczął strzelać w kierunku funkcjonariuszy. Na miejscu znajdował się Marcin Wrona, korespondent TVN w Stanach Zjednoczonych, który relacjonował sytuację w mediach społecznościowych. Wyjaśnił, co dokładnie się stało. Wiadomo już, że napastnik nie przeżył. 

Zobacz wideo Łatwiejszy dostęp do broni? Bielan: Partia Republikańska popierała projekty PiS. Liczymy na wzajemność

Strzelanina w pobliżu Białego Domu. Marcin Wrona relacjonuje

Marcin Wrona przekazał niezbędne informacje w mediach społecznościowych. "To jest kolejna sytuacja, gdy mamy do czynienia ze strzałami w Waszyngtonie. Tam w głębi znajduje się kompleks Białego Domu. To jest Pensylwania Avenue i na skrzyżowaniu z ulicą 17. padły strzały" - powiedział dziennikarz. 

Jak informują amerykańskie media, sprawcą strzelaniny był 21-latek, który wcześniej miał już wielokrotnie wzbudzać zainteresowanie służb. Według doniesień, próbował dostać się na teren Białego Domu, twierdząc między innymi, że "jest Jezusem Chrystusem". Tym razem miał wyjąć broń z torby i otworzyć ogień w stronę uzbrojonych agentów. Secret Service odpowiedziało strzałami. Napastnik został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł. Według zagranicznych źródeł, ranna została również przypadkowa osoba znajdująca się w pobliżu miejsca zdarzenia.

Dramatyczna sytuacja w Waszyngtonie. Napastnik nie żyje

Marcin Wrona opublikował później kolejną relację sprzed Białego Domu, opisując chaos, jaki zapanował po wystrzałach. "Podobno napastnik zaczął strzelać w stronę uzbrojonych mundurowych, funkcjonariuszy Secret Service. Oni odpowiedzieli ogniem, dwie osoby są ranne, motywy nie są znane, ale wiadomo, że w Białym Domu, gdy padły strzały, był prezydent Donald Trump, byli inni członkowie jego Gabinetu. Kolejna niezwykle niebezpieczna sytuacja w Waszyngtonie" -  mówił reporter. Według zagranicznych mediów, dziennikarze obecni w kompleksie Białego Domu zostali natychmiast ewakuowani i schronili się w sali prasowej.

Więcej o: