Aleksandra Sarna, psycholożka znana widzom z programu "Rozmowy w toku", przeszła ogromną przemianę. Choć popularny format TVN od lat nie jest już emitowany, ekspertka pozostaje aktywna w mediach społecznościowych, gdzie chętnie pokazuje efekty swojej wieloletniej walki o zdrowie i lepszą kondycję. Dziś 46-latka prezentuje zupełnie nowy wizerunek - zmieniła fryzurę, stawia na odważne stylizacje i nie ukrywa swojej sympatii do tatuaży, które zdobią znaczną część jej ciała. Jak się okazało, największą zmianą w jej życiu była utrata aż 80 kilogramów.
Na Instagramie Sarna regularnie publikuje zdjęcia i nagrania, na których prezentuje swoje stylizacje. Niedawno zaprezentowała się w kampanii reklamowej sklepu odzieżowego, pozując w prześwitujących szortach, krótkim staniku, futrze i wysokich kozakach. "Casting na męża uważamy za otwarty" - żartowała w opisie rolki.
Na jej profilu można znaleźć również fotografie i nagrania eksponujące liczne tatuaże. Ponadto psycholożka otwarcie mówi także o tym, że korzystała z zabiegów medycyny estetycznej oraz chirurgii plastycznej.
Sarna wielokrotnie opowiadała o swojej drodze do zdrowia. Przyznała, że zmaga się z niedoczynnością tarczycy oraz insulinoopornością i przez lata pozostawała pod opieką endokrynologa. Proces odchudzania rozpoczęła od odpowiednio dobranej diety, zakładającej spożywanie około 2400 kalorii dziennie, a także regularnych treningów. Przeszła również dwie operacje bariatryczne. Aktualne zdjęcia Aleksandry Sarny zobaczycie w naszej galerii:
W jednym z materiałów opublikowanych w serwisie YouTubie wyjaśniła, że po konsultacjach lekarskich rozpoczęła terapię liraglutydem w postaci codziennych zastrzyków, które pomagały kontrolować uczucie głodu. Później zdecydowała się także na stosowanie leku Ozempic, jednak zrezygnowała z niego z powodu uciążliwych skutków ubocznych. - (...) Nie poszłam na łatwiznę. Konsekwentnie latami się leczyłam, przestrzegałam wszystkich zaleceń (...)" - zapewniała w jednym z filmów.
O motywacji do zmiany opowiadała również podczas wizyty w programie "Pytanie na śniadanie". Jak przyznała, jednym z najważniejszych impulsów była troska o swoje dziecko i chęć aktywnego uczestniczenia w jego dorastaniu. - To nie jest tak, że jak ważyłam te 150 kg, to kombinowałam, co tu więcej zjeść, żeby przybrać na masie, tylko po prostu byłam ciągle potwornie głodna - zaznaczyła.
Momentem alarmującym było wczesne wzrastanie mojego dziecka, bo pomyślałam sobie, że zaraz ono wstanie na dwóch nogach, ale ja za nim nie podbiegnę, bo nie dam rady
- wspominała.
Zabójstwo 21-letniej aktorki wstrząsnęło USA. Po tej tragedii zmieniono prawo
Damięcka upamiętniła ofiary zamachu na World Trade Center. Zwróćcie uwagę na ten szczegół. "Nie potrzeba słów"
Lidia Popiel żegna Ewę Wajnert. Przekazała szczegóły pogrzebu
Agnieszka Żulewska na planie nowego "Nigdy w życiu". Tak wygląda w roli Tosi
Gozdyra zakpiła z afery wokół diety na stołówkach. "Nie wiem, na jakiej wy planecie jesteście"
Książulo zniesmaczony zachowaniem właścicieli kebabowni po negatywnej opinii. "Po co takie coś robić?"
Wiemy, jak miewa się Grzegorz Markowski. Córka muzyka zabrała głos. "Nie chce pracować"
Jego występ dla młodzieży na Bemowie wywołał skandal. Jest odpowiedź Eryka Moczko
Manuela Michalak mogła zginąć w zamachach z 11 września. "Miałam być na dachu jednego z budynków"