Alicja Bachleda-Curuś zaraz po festiwalu filmowym uciekła do Krakowa. Tam czekali na nią rodzice i jej maleńki synek - Henry Tadeusz . Kiedy ona pracowała, jej synek musiał zostać pod opieką dziadków. I niestety... rozchorował się - donosi ''Życie na gorąco''.
Może dziecko źle zniosło zmianę klimatu. Na co dzień mieszka w gorącym Los Angeles w Kalifornii. Alicja znalazła się więc między młotem i kowadłem. Musiała wytrwać do końca festiwalu, ale jej serce wyrywało się do małego i stale o nim myślała. Chciała nawet zrezygnować z zasiadania w jury, ale rodzice przekonali ją, że nie ma takiej potrzeby.
Alicji udało się jakoś wytrwać do końca. Zaraz potem pędziła samolotem do dziecka. Krótka kawa z ojcem w kawiarni, kilka ubranek dla Henrego i aktorka odleciała. Może Henry poczuł się lepiej, gdy wrócił do domu...
yoko
Zobacz także:
Przez lata dostawała od Dymnej wyjątkowe prezenty. Dziś niemal nie mają kontaktu
Poruszenie po występie Szroeder i Badacha w Opolu. W komentarzach się dzieje
Kamińska ostrzega: Nigdy nie wsiadaj z tym do auta. Ratowniczka medyczna potwierdza i mówi o innych zagrożeniach
Komarnicka i Klynstra opuścili salę rozpraw po rozwodzie. Niebywałe, co się później wydarzyło
Nie żyje aktor z "Ojca chrzestnego III". Anthony Guidera miał 65 lat
Gwiazdy kochają sharenting. Gdzie w tym wszystkim jest dziecko? "Prywatność nie kończy się na twarzy"
Grabowski przerwał występ, bo zrozumiał, że jest... pijany. Nie do wiary, co zrobił później
Nowa wokalistka Ich Troje zostanie szóstą żoną Wiśniewskiego? Muzyk zareagował, wtem wtrącił się Łągwa. Hit!
Emilia z "Sanatorium miłości" przekazała wieści ws. Henryka. "Po raz drugi zawiódł"