Komarnicka i Klynstra opuścili salę rozpraw po rozwodzie. Niebywałe, co się później wydarzyło

Emilia Komarnicka i Redbad Klynstra spotkali się w warszawskim sądzie na rozprawie rozwodowej. Aktorzy się unikali. Po kilku godzinach doszło do zaskakującego obrotu spraw.
Emilia Komarnicka i Redbad Klynstra
Fot. KAPIF.pl

Emilia Komarnicka i Redbad Klynstra przez lata byli uznawani za zgrane małżeństwo. Doczekali się razem dwóch synów, ale po dziewięciu latach zdecydowali się na rozstanie. 9 czerwca doszło do rozprawy rozwodowej, a para stawiła się w warszawskim sądzie. Według narracji "Faktu", aktorzy się unikali się przed rozpoczęciem posiedzenia, na którym spędzili później kilka godzin. Już wiadomo, jak zakończyła się ta sprawa. Doszło do zaskakujących scen. 

Zobacz wideo Rusowicz wprost o rozwodzie. "Za wolność zapłaciłam prawie sześć zer"

Emilia Komarnicka i Redbad Klynstra spotkali się w sądzie. Niebywałe, jak się zachowywali, wychodząc z sali rozpraw 

Jak relacjonował wspomniany tabloid, Komarnicka pojawiła się w sądzie wraz z pełnomocnikiem. Klynstra przybył do gmachu później. "Aktor nie podszedł do byłej partnerki ani się z nią nie przywitał. Zaraz po wyjściu z windy skierował się w stronę sali rozpraw, podczas gdy Emilia Komarnicka stała kilka metrów dalej. (...) Napięta atmosfera na sądowym korytarzu utrzymywała się dłużej, niż początkowo zakładano, ponieważ rozprawa nie rozpoczęła się punktualnie. (...) Weszli na salę z blisko 20-minutowym opóźnieniem. Nawet wtedy nie doszło między nimi do żadnej interakcji" - ujawnił "Fakt". 

Według ustaleń dziennika, na sali rozpraw nie doszło do żadnej awantury, a także nie podnoszono głosu. Rozwód trwał jednak długo - małżonkowie spędzili w sądzie kilka godzin. Zaskoczeniem był jednak moment, gdy Komarnicka i Klynstra wyszli z sali. Aktor trzymał byłą już żonę pod rękę. Pożegnali się przytuleniem, ale nie chcieli zdradzić, jak zakończyła się rozprawa. - Już po wszystkim - przekazał reporterowi dziennika pełnomocnik Komarnickiej. Jak jednak nieoficjalnie ustalił tabloid, wyrok w tej sprawie nie zapadł.

Emilia Komarnicka i Redbad Klynstra poznali się na planie popularnego serialu. To jednak nie tam pomiędzy nimi zaiskrzyło 

Redbad Klynstra dołączył do obsady "Na dobre i na złe" w 2007 roku. Wcielał się doktora Ruuda van der Graafa. Rok później na planie serialu pojawiła się Emilia Komarnicka. Para zbliżyła się jednak do siebie podczas wspólnego występu w spektaklu "Małe zbrodnie małżeńskie", gdzie aktorka zastępowała Katarzynę Herman. "Emilia pojawiła się w takim momencie mojego życia, kiedy podjąłem decyzję, że będę sam. Była zupełnie inną kobietą niż te, które znałem do tej pory. Biła od niej pozytywna energia, radość, jakaś jasność" - opowiadał aktor w rozmowie z magazynem "Pani".

Podczas jednego z wywiadów Komarnicka przyznała, że wyzwaniem dla ich relacji było wspólne zamieszkanie. - Nigdy nie miałam wątpliwości co do uczucia, które nas łączy, ale życie pod wspólnym dachem okazało się trudniejsze, niż myślałam. Był nawet taki moment, gdy powiedziałam: "Dłużej tego nie wytrzymam" - przyznała. 

Więcej o: