Grabowski przerwał występ, bo zrozumiał, że jest... pijany. Nie do wiary, co zrobił później

W najnowszym wywiadzie Andrzej Grabowski opowiedział o nietypowej historii z przeszłości. Aktor musiał przerwać jeden z występów, ponieważ za dużo wypił. To, co zrobił dzień później, wprawiło widzów w osłupienie.
Andrzej Grabowski
Fot. KAPiF.pl

Andrzej Grabowski był gościem najnowszego odcinka podcastu "WojewódzkiKędzierski". W rozmowie z prowadzącymi wrócił wspomnieniami do jednej z najbardziej niezręcznych sytuacji, jakie przydarzyły mu się podczas pracy. Aktor przebywał wtedy w nadmorskim kurorcie. Pewnego dnia musiał przerwać swój występ, ponieważ za dużo wypił. Jak udało mu się później wytłumaczyć z tego incydentu? 

Zobacz wideo Grabowski: "Kiepscy" to wcale nie jest niska jakość! Trudniej zagrać Ferdynanda Kiepskiego niż Gebelsa z "Pitbulla"

Andrzej Grabowski przerwał występ. "Sami widzicie. Nic z tego nie będzie".

Grabowski przyznał, że do dziś spotyka ludzi, którzy wspominają występ z nadmorskiego kurortu. - Mówią: "Panie Andrzeju, ja byłem tam i to coś cudownego, że pan nie powiedział, że pomroczność jasna pana dotknęła, tylko wprost". Występowałem wtedy w kurorcie nadmorskim, w namiocie przy plaży. Właściciel tego miejsca powiedział do mnie: "Panie Andrzejku, może by tak... tego". Okazało się, że za dużo było 'tego'... "Zaczytaliśmy się", a potem miałem nocny występ - wspominał. 

Początkowo wydawało mu się, że jest w stanie wykonać swój repertuar. Niestety po chwili zrozumiał, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. - Wypadła mi kartka, miałem monolog, potrzebowałem kartki i bałem się po nią schylić... wobec tego zrezygnowałem. Powiedziałem: "Drodzy państwo, sami widzicie, nic z tego nie będzie". Na szczęście po mnie występował młody kabaret, który przedłużył swój program. Na drugi dzień, jak się obudziłem, zadzwoniłem do menedżera i powiedziałem: "Rozwieszaj po mieście, że ja dziś występuję za darmo i zapraszam" - opowiadał. Co było dalej? 

Andrzej Grabowski przeprosił swoich fanów. "Były brawa" 

Ci, którzy przyszli na darmowy występ aktora - a było ich podobno jeszcze więcej niż poprzedniego dnia - nie pożałowali. Grabowski nie zamierzał udawać, że nic się nie stało. - Najprostsze, co mogłem zrobić, wziąłem sobie kamyczek do kieszeni i powiedziałem: "Wiecie państwo, byłem pijany wczoraj, dlatego was dzisiaj zaprosiłem. Ale kto jest bez winy - ja tutaj mam taki kamień - niech rzuci we mnie tym kamieniem". Były brawa, nie było chętnych, bo rzeczywiście - kto jest bez winy - zauważył. 

Więcej o: