Erling Haaland zrobił furorę na weselu kolegi. To nagranie podbiło sieć

Gianluigi Donnarumma poślubił ukochaną, a na weselu bawił się m.in. Erling Haaland. Norweski piłkarz postanowił odtworzyć celebrację, którą pokochali widzowie mundialu.
Erling Haaland
Fot. REUTERS/NATHAN RAY SEEBECK, x/@SkySportsPL

Choć Erling Haaland nie wygrał wraz z reprezentacją Norwegii mistrzostw świata, wyszedł z imprezy zwycięsko pod względem wizerunkowym, gdyż był niewątpliwie ulubieńcem publiczności. Zaliczył wzrost popularności w mediach społecznościowych - zyskał ponad 30 mln obserwujących - dziś ma ich ponad 75 mln. Piłkarz miał okazję bawić się na ślubie włoskiego bramkarza Gianluigiego Donnarummy, z którym na co dzień gra w klubie. Haaland postanowił odtworzyć celebrację, którą Norwegowie zachwycili na mundialu, a nagranie z wydarzenia szybko obiegło sieć.

Zobacz wideo Za ile Kaeyra zgodziłaby się wystąpić na weselu? Jest jeden problem

Nagranie z Erlingiem Haalandem obiegło sieć. Tak szalał na ślubie kolegi 

Erling Haaland występuje w barwach Manchesteru City, którego bramkarzem jest Gianluigi Donnarumma. Włoski sportowiec poślubił wieloletnią partnerkę Alessię Elefante, a ceremonia odbyła się w Locorotondo w Valle d’Itria w Apulii. Para, która jest ze sobą od nastoletniości, powiedziała sobie "tak" w historycznym kościele Chiesa Madre di San Giorgio Martire. Na uroczystości nie zabrakło kolegów z drużyny - w tym również Erlinga Haalanda, któremu towarzyszyła partnerka, Isabel Haugseng Johansen. Norweg zrobił furorę na weselu włoskiej pary - powtórzył słynną cieszynkę z mundialu. Haaland zaczął uderzać w bęben, a osoby, które siedziały na podłodze, wówczas "wiosłowały". Nagranie z tego wydarzenia szybko obiegło sieć, wzbudzając spore emocje. 

Erling Haaland wysiadł z samolotu z... wypchanym szopem. Musiał się sporo wykosztować

Reprezentacja Norwegii odpadła z mundialu po ćwierćfinałowym meczu z Anglią - przegrali 1:2. Piłkarze powrócili do kraju niedługo po ostatnim meczu. Na lotnisku w Oslo na sportowców czekali już ich fani, a także fotoreporterzy, którzy uchwycili nietypowe wejście Erlinga Haalanda. Napastnik wysiadł bowiem z samolotu, trzymając w ręce wypchanego prawdziwego szopa z butelką whisky. Stacja TV2 dowiedziała się, że szop pochodzi ze sklepu Wild Bill's Western Store w Dallas. Piłkarz zakupił tam również kowbojskie buty i kapelusz. Ujawniono, że musiał się wykosztować, gdyż szop kosztował aż 750 dolarów, czyli około 2,8 tys. złotych. Tu znajdziecie zdjęcia Haalanda z wypchanym zwierzęciem: Haaland i wypchany szop za 750 dolarów. Co to ma być? Zagadka rozwiązana

Więcej o: