10 września ukazał się wywiad Marty Nawrockiej w programie Bogdana Rymanowskiego. Pierwsza dama otworzyła się w nim na tematy związane z jej życiem prywatnym, rodziną oraz działalnością publiczną. Nie omijała przy tym trudnych pytań prowadzącego. Żona prezydenta m.in. podzieliła się swoim zdaniem w sprawie dostępności in vitro oraz aborcji. Plotek skontaktował się w tej sprawie z Natalią Broniarczyk, jedną z przedstawicielek organizacji Aborcyjny Dream Team.
Nawrocka nie kryła w wywiadzie, że opowiada się po stronie osób korzystających z in vitro, lecz jest przy tym przeciwniczką aborcji. - Aborcja w Polsce jest dopuszczalna w dwóch przypadkach. Jestem osobą wierzącą. Bardzo szybko zostałam mamą. Miałam 17 lat. Jestem za życiem, jestem przeciwko aborcji. Nie życzę żadnej kobiecie, by stanęła przed takim wyborem. Rola państwa jest taka, by wspierać kobiety w trudnych sytuacjach, które urodziły dzieci z niepełnosprawnościami - komentowała pierwsza dama w "Rymanowski Live". - Spotkałam naprawdę setki kobiet i żadna kobieta nie poruszała tematu aborcji. Dla kobiet w Polsce inne tematy są ważne - dodała w rozmowie, mówiąc o swoich inicjatywach, w tym m.in. fundacji zajmującej się wspieraniem matek dzieci z niepełnosprawnościami.
Pytana o kwestię wiary i podejścia do in vitro, zaznaczyła, że jest jego zwolenniczką. - Ja uważam, że nie można odebrać drugiej osobie tego szczęścia posiadania dziecka, jeżeli nie może kobieta zajść [w ciążę - przyp. red.] w sposób naturalny. (...) Nie chciałabym ograniczać drugiemu człowiekowi posiadania dzieci i uważam, że jak ktoś chce skorzystać z tego programu, to jak najbardziej niech korzysta - skomentowała Nawrocka.
- Cieszy, że pierwsza dama chociaż w temacie in vitro zauważa podmiotowość kobiet i podkreśla, że ważny jest wybór. Dokładnie tak samo powinno być z aborcją. Jeśli ktoś nie chce/nie może być w ciąży to nie powinien być do tego zmuszany, bo dzieci powinny być chciane a nie za karę - powiedziała nam Natalia Broniarczyk, pytana o wypowiedź żony prezydenta.
- Nie dziwi mnie, że z panią prezydentową kobiety nie rozmawiają o aborcji: to ciągle dosyć stygmatyzowany temat i wstydliwy. Kobiety, jeśli z kimś o tym rozmawiają, to z tymi, którzy ich na pewno nie ocenią - kontynuowała Broniarczyk, odnosząc się do słów Nawrockiej. - My codziennie pomagamy 130 kobietom w przerywaniu ciąży, również fankom czy wyborczyniom konserwatywnych polityków. Bo pozytywny test ciążowy to często moment weryfikacji poglądów, nagle okazuje się, że "moja sytuacja jest wyjątkowa" i poglądy można odłożyć na bok - dodała przedstawicielka Aborcyjnego Dream Teamu.
- Pani Marta Nawrocka sama jako nastolatka zdecydowała się kontynuować ciążę i zostać matką - super, że to była jej świadoma decyzja, miała w tym wsparcie i dziś jest szczęśliwa. Ale to nie znaczy, że inne kobiety w takiej sytuacji muszą zdecydować tak samo - podkreśliła dalej nasza rozmówczyni, mówiąc też o odmiennym podejściu pierwszej damy do in vitro i aborcji. - Podmiotowość kobiet albo dotyczy wszystkich decyzji dotyczących reprodukcji, zakładania czy powiększania rodziny albo jest pustym hasłem. A wspieranie przez państwo kobiet, które mają niepełnosprawne dzieci wcale nie musi kłócić się z liberalizacją prawa aborcyjnego. Obie te rzeczy powinny być w parze, a nie być alternatywą - podsumowała dla Plotka Broniarczyk.
Burza po wizycie kamer "Rolnik szuka żony" u Bardowskich. Widzowie apelują
Morawiecki radzi wszystkim "mniej żreć". Dietetyczka nie miała litości
Kazik skomentował zachowanie Filipa i Bianki Chajzerów. "To jest prostytucja przecież"
Skargi po programie Wysockiej-Schnepf. Tak nazwano Nawrockiego na antenie TVP
Afera wokół decyzji jury "Tańca z gwiazdami". Maserak: Dostajemy przykaz od produkcji...
Ojciec Łukasza Litewki zwrócił się do Dody. Gwiazda zareagowała. "Bardzo proszę, żeby..."
To Telekamery czy gala wręczenia Złotego Ogórka w Leśnej Górze? Bursztynowicz uratowała ten gorzki wieczór
Lubomirski-Lanckoroński ujawnił kulisy rozwodu z Kulczyk. Wspomniał o jej ojcu. Mocne słowa
Właściciel restauracji obrażał klientów. Teraz jedzenie z lokalu zamówił Książulo i się zaczęło. "Jedna wielka kpina"