Morawiecki radzi wszystkim "mniej żreć". Dietetyczka nie miała litości

Mateusz Morawiecki podczas sesji Q&A zabawił się w samozwańczego dietetyka. Opowiedział o jajecznicy i radach babć na temat żywienia. Dietetyczka Milena Nosek w rozmowie z Plotkiem wypunktowała wypowiedź polityka.
Mateusz Morawiecki
Fot. Instagram.com/morawieckipl

Mateusz Morawiecki w ostatnim czasie jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Wszystko dlatego, że odłączył się od PiS-u i promuje klub, który założył - Rozwój Plus. Z tej okazji 23 października były premier wystąpił w mediach społecznościowych na nagraniu live, podczas którego odczytywał wybrane pytania od internautów i na nie odpowiadał. W pewnym momencie polityk zdecydował się na zaskakujące wyznanie na temat diety. Niczym samozwańczy dietetyk radził wszystkim, by stosowali się do zasady "mniej żreć". O komentarz na temat tych słów poprosiliśmy prawdziwą dietetyczkę - Milenę Nosek.

Zobacz wideo Morawiecki poleca dietę "żreć mniej". "To bym każdemu doradzał"

Mateusz Morawiecki o diecie. "Dieta ŻM. Żreć mniej"

Jeden z użytkowników TikToka zapytał Mateusza Morawieckiego, czy polityk lubi jajecznicę i czy stawia na zdrowe odżywianie. Były premier postanowił wówczas odpowiedzieć nie tylko o swoich nawykach żywieniowych, ale zdecydował się udzielić Polkom i Polakom rad na temat tego, jak powinni się odżywiać. W pewnym momencie jakże "fachowo" wypalił, że najlepiej jest "mniej żreć" - Stawiam na zdrowe odżywianie, muszę powiedzieć. Staram się pilnować, ale lubię też jajecznicę na śniadanie. Nie widzę nic złego w tym, żeby sobie tam zjeść od czasu do czasu jajeczniczkę na śniadanie - zaczął.

Ważne jest chyba, żeby się nie przejadać i nie jeść za dużo. Tak mówią specjaliści dzisiejsi i tak mówiły już nasze babcie. Dieta ŻM, czyli "żreć mniej", jeść mniej. I to bym każdemu doradzał, kto chciałby lepiej dbać o swoją linię i o swoje zdrowie również 

- usłyszeliśmy dalej. 

Psychodietetyczka o słowach Mateusza Morawieckiego

O komentarz dotyczący rad Mateusza Morawieckiego na temat żywienia zapytaliśmy dietetyczkę kliniczną, a zarazem psychodietyczkę Milenę Nosek. Ekspertka dostrzegła w słowach polityka niepokojący kontekst. - Z punktu widzenia edukacji żywieniowej widzę pewne ryzyko: chwytliwe, ludowe powiedzenia łatwo sprowadzają złożone zagadnienia zdrowotne do jednego hasła. A to może utrwalać przekonanie, że skuteczne odchudzanie czy utrzymanie sylwetki oraz zdrowia w ryzach polega na zaciskaniu zębów i ograniczaniu porcji za wszelką cenę - oceniła. 

Ekspertka odniosła się też do rad babć, na które powołał się Morawiecki - Nie polemizowałabym z babciami - raczej uzupełniłabym ich radę o współczesną wiedzę. Ponadto Nosek uspokajała, że jajecznica nie jest tu, jakby sugerowała wypowiedź polityka, formą guilty pleasure. - Mój werdykt jako dietetyka klinicznego: jajecznica nie wymaga usprawiedliwienia. Podana została jako danie w randze "czasami"? Lepiej było podać hot dogi czy batonik. Jajecznica nie jest daniem, które wymaga specjalnej uwagi - zaznaczyła. 

Psychodietetyczka powróciła także do słów o tym, by "mniej żreć" i dodała, że funkcjonuje ono w ramach porzekadła, które nie jest jednak zbyt rozsądne. - Można jeść mniej i nadal odżywiać się źle. Można też jeść smacznie, do syta i utrzymywać prawidłową masę ciała - podkreśliła Nosek w rozmowie z Plotkiem. 

Nie chodzi o to, żeby jeść jak najmniej. Chodzi o to, żeby jeść tak, by organizm dostawał to, czego potrzebuje - bez nadmiaru i bez niedoborów. Więc teoria pana Morawieckiego jest bardzo powierzchowna i uproszczona

- podsumowała. - Spekuluję, że demonizuje on jajka, a nie ma takiej potrzeby. Liczy się jakość całokształtu, a nie to, czy ktoś od czasu do czasu zje ulubioną potrawę. Sama jajecznica nie jest problemem. Problemem może być dopiero cały kontekst żywienia: wielkość porcji, częstotliwość jedzenia, sposób przygotowania posiłków, jakość produktów i poziom codziennej aktywności - usłyszeliśmy. 

Więcej o: