Anna Lewandowska o życiu w USA. Najgorsze są wieczory. "Wpędzają mnie w gonitwę i stres"

Anna Lewandowska nie ukrywała, że wyprowadzka do Chicago nie jest dla niej łatwa. Jednym z problemów jest inna strefa czasowa, co utrudnia jej prowadzenie biznesów.
Anna Lewandowska o życiu w USA. Najgorsze są wieczory. 'Wpędzają mnie w gonitwę i stres'
fot. KAPIF, Instagram.com/annalewandowska

Anna Lewandowska razem z rodziną przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych ze względu na transfer Roberta Lewandowskiego do klubu Chicago Fire. Trenerka 30 czerwca podzieliła się na Instagramie swoimi obawami odnośnie życiowej zmiany. "Życie u boku sportowca to nie tylko blaski, to też trudne, rodzinne kompromisy. Droga zawodowa Roberta stawia przed nami nowe wyzwanie. Stoję za nim murem i wspieram go z całych sił, bo jesteśmy drużyną. Ale jako kobieta mam prawo czuć lęk" - pisała w poście. Gwiazda nie ukrywała też, że przyzwyczaiła się do mieszkania w Barcelonie i pokochała to miejsce. Obecnie układa jednak życie w USA. Jednym z wyzwań jest inna strefa czasowa - Lewandowska m.in. zarządza studiem w Barcelonie. W rozmowie z "Wprost" ujawniła, jak teraz wygląda jej codzienna praca.

Zobacz wideo Lewandowska krytykowana za wakacje bez dzieci. Co na to Aneta Zając?

Anna Lewandowska zaczyna dzień wcześnie rano. "Nie nadążam z telefonami"

Anna Lewandowska wstaje o godzinie 6.00 lub 5.45 rano i zaczyna dzień od pracy i spotkań online. Przed powrotem dzieci z placówki robi jeszcze zakupy i gotuje obiad. "Przede wszystkim duży stres, bo budzę się rano i w moim telefonie jest już mnóstwo powiadomień. Nie nadążam z telefonami, a mam tylko cztery godziny, żeby wszystko zrobić, bo kiedy ja wstaję, u was jest już po południu. Widzę te wszystkie wiadomości, które spływają i nie wiem, za co się wziąć, a chwilę później budzę już dzieci do szkoły" - opowiedziała w wywiadzie.

Anna Lewandowska nie ukrywa, że trudno jej wszystko pogodzić. "Bywa, że te wieczory wpędzają mnie w gonitwę i stres"

W wywiadzie dla "Wprost" Anna Lewandowska ujawniła, że stara się zakończyć dzień do godziny 22.00, ale nie zawsze jej się to udaje. "Zarządzam czasem tak, że dzień kończę o 22.00. Czasami czekam do północy, żeby zrobić jeszcze calla o waszej 7.00 rano, bo wtedy wstajecie. Bywa, że te wieczory wpędzają mnie w gonitwę i stres - wydaje mi się, że mam za mało czasu na wszystko. Na pewno to jest wyzwanie" - podsumowała. Lewandowska dodała też, że wcześniej mogła poświęcić się wszystkiemu w 100 proc., a obecnie stara się oddać część pracy zaufanym ludziom.

Więcej o: