Rusin na Telekamerach niczym "Czerwony Kapturek dla dorosłych", a Herbuś jak z "Krainy Lodu". "Bezczelnie widoczna"

Tegoroczna gala Telekamer Tele Tygodnia przyciągnęła wiele gwiazd telewizji. W rozmowie z Plotkiem ich kreacjom przyjrzała się stylistka, Ewa Rubasińska-Ianiro.
Kinga Rusin, Edyta Herbuś, Joanna Liszowska,
Fot. KAPIF.pl

Telekamery Tele Tygodnia w tym roku poprowadzili Joanna Kryńska i Błażej Stencel. Na czerwonym dywanie pojawiło się wiele gwiazd, a wśród nich nie zabrakło Joanny Liszowskiej, Kingi Rusin i Edyty Herbuś. Ewa Rubasińska-Ianiro przyznała, że panie "niczym nie zaskoczyły". - Mamy gwiazdy, ale nie świecą! - stwierdziła stylistka w rozmowie z Plotkiem. 

Zobacz wideo Agnieszka Hyży stylizuje swojego męża? Ta odpowiedź może zaskakiwać

Kinga Rusin niczym Czerwony Kapturek. To zagrało w jej stylizacji 

Ewa Rubasińska-Ianiro już na wstępie zaznaczyła, że na tegorocznych Telekamerach "nie było modowych katastrof". - Czerwony dywan to nie jest miejsce, w którym wystarczy nie popełnić błędu. Tu trzeba jeszcze mieć pomysł. A nasze gwiazdy? Każda poszła w swoją stronę, ale żadna nie wytyczyła nowej drogi - stwierdziła ekspertka. - Kinga Rusin wybrała coś w rodzaju Czerwonego Kapturka dla dorosłych. Tyle, że wilk zamiast polować, sam mógłby wpaść w tarapaty. Czerwień robi swoje: jest bezczelnie widoczna, nie potrzebuje rekomendacji i nie zamierza stać pod ścianą - komplementuje stylistka.

Specjalistka modowa doceniła proporcje w stroju Rusin. - Długa, czarna linia porządkuje sylwetkę, a marynarka dodaje całości konstrukcyjnej dyscypliny. Nie ma przezroczystości, nie ma rozbierania się w imię efektu. Jest świadome operowanie tym, co odsłonić, a co zostawić wyobraźni. I bardzo dobrze. Bo między seksapilem a dosłownością jest różnica, której nie załatwi nawet najdroższy projektant. Rusin odkrywa karty, ale nie wykłada całej talii na stół - podkreśla Rubasińska-Ianiro.

Edyta Herbuś postawiła na "Krainę Lodu". Wybór koloru zaskakuje 

Stylistka stwierdziła, że "Edyta Herbuś przeniosła się natomiast do Krainy Lodu". - Trzeba przyznać, że w tym chłodnym błękicie jej uroda nie traci temperatury. Koronkowa suknia z gorsetową konstrukcją, zaznaczoną talią i długim trenem to propozycja dla kobiety, która nie musi udowadniać, że ma figurę. Ona może na niej malować. A to wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Przy idealnych proporcjach łatwo wpaść w pułapkę kolejnej sukni, która pokazuje wszystko i nie mówi nic - stwierdziła stylistka.

Rubasińska-Ianiro patrzy również na kolor, fakturę i architekturę gorsetu celebrytki. - Herbuś wybrała odcień daleki od oczywistych galowych czerwieni i czerni, a jednocześnie idealnie współgrający z jej urodą. Jest baśniowo, jest zmysłowo, jest teatralnie. I choć takich sukien widzieliśmy już wiele, ten kierunek ma sens. Edyta nie musi być kolejną kobietą w czerni. W lodowym błękicie może być królową własnego przedstawienia - skwitowała specjalistka.

Joanna Liszowska niczym gwiazda włoskiego kina. Tym pokazała kobiecość

Aktorka, jak zaznaczyła stylistka, "gra w zupełnie innej lidze kobiecości". - Jej czarny zestaw z długą marynarką i głębokim dekoltem ma w sobie coś z dawnego włoskiego kina. Trochę teatralnej dostojności, trochę zmysłowości, odrobinę tego, co ktoś mógłby nazwać staroświeckim, gdyby nie pomylił klasyki z muzeum. Bo Liszowska pokazuje, że kobiecość nie ma obowiązku odmładzać się na każde publiczne wyjście. Nie musi też udawać dziewczęcości, żeby być atrakcyjna - zauważa Rubasińska-Ianiro w rozmowie z Plotkiem.

- Długa, czarna linia, mocno zarysowane ramiona i odsłonięty dekolt tworzą sylwetkę, która nie prosi o uwagę - ona ją bierze. Jest tu coś z Anity Ekberg w "La Dolce Vita": sensualność bez nerwowego sprawdzania, czy wszystko jest jeszcze zgodne z aktualnym trendem. Nie metryka, nie sezon, nie instrukcja obsługi kobiecości. Po prostu kobieta, która wie, co chce pokazać. I czego nie musi nikomu udowadniać - podsumowała. 

Więcej o: