Afera wokół okularów posła w Sejmie. "Kompletny brak odpowiedzialności"

Jarosław Sachajko wywołał poruszenie, gdy na mównicy sejmowej pojawił się w chińskich okularach z teleprompterem. Głos w sprawie zabrał były oficer wywiadu.
Jarosław Sachajko
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

W czwartek 22 października na sejmowej mównicy głos zabrał poseł Jarosław Sachajko. Poruszenie wywołał przy tym fakt, że podczas wystąpienia polityk skorzystał z wbudowanej w swoje okulary funkcji telepromptera. Dzięki niej mógł wyświetlać tekst w polu widzenia. Sachajko skomentował później w rozmowie z "Faktem", że "wszystko, co pomaga lepiej przygotować przemówienie (...), jest cenne i świadczy o szacunku do wyborców". Gdy na jaw wyszło, że okulary posła stworzyła chińska firma, głos w sprawie postanowił zabrać ekspert.

Zobacz wideo Globalne szachy. Trump, Chiny, Iran, Ukraina.

Jarosław Sachajko skorzystał w Sejmie z chińskich, inteligentnych okularów. Dziennikarze nie kryli poruszenia

Jak dowiedzieli się dziennikarze, okulary Sachajki są wytworem chińskiej firmy Even Realities. W dniu wygłaszania przemówienia w Sejmie, poseł korzystał z zestawu inteligentnych narzędzi - wspominanych już okularów Even Realities G2 i pierścienia R1 Smart Ring. W Europie chińskie przedsiębiorstwo ma działać za sprawą spółki założonej w Niemczech. Suzu Labs, amerykańska firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem, przekazała jednak w swoim raporcie, że dane zbierane poprzez inteligentne urządzenia, mogą trafiać do innych podmiotów, które nie zostały przy tym wskazane, a "spółka macierzysta podlega chińskiej ustawie o wywiadzie narodowym". 

To właśnie te aspekty przyciągnęły uwagę dziennikarzy. W rozmowie z "Faktem", w sprawie wypowiedział się ekspert - mjr Robert Cheda, były oficer wywiadu, który nie krył, że polscy politycy powinni unikać korzystania z takich technologii.

Były oficer wywiadu przestrzega. "Powinniśmy mieć procedury"

Mjr Cheda skomentował wprost, że politycy nie powinni przynosić chińskich urządzeń inteligentnych do Sejmu. Były oficer zaznaczył, że w innych krajach funkcjonują już zakazy dotyczące korzystania z takich technologii i tym samym więc "powinniśmy mieć procedury, które by tego zabraniały". - Nie mówiąc już o procedurach, nakazywałby tego zdrowy rozsądek, elementarna wiedza o tym, co robią Chińczycy. To kompletny brak odpowiedzialności. Takie okulary, nawet jak nie działają, to działają - dodał mjr Cheda. 

- Jeśli mamy pretensje o robota chińskiego, promującego obchody Święta Wojska Polskiego i defiladę Marynarki Wojennej, jeśli mamy zakaz parkowania samochodów chińskich na terenie jednostek, to powinien te okulary wyrzucić - podsumował w rozmowie z mediami.

Więcej o: