Szefostwo stacji odpiera zarzuty związane z finałem "JOŚ". Dziennikarze Polsatu twierdzą, że nie ma żadnego oszustwa i wszystko odbywa się zgodnie z regulaminem, który został zmodyfikowany po tym jak z programu odpadł Kuba Tolak z "
. Dlaczego?
Według dziennikarzy stacji w programie obowiązują żelazne reguły. Jakub Tolak nie przekazał żadnemu z uczestników "Brylantowego Jockera", co ponoć leżało w jego obowiązku. Dlatego producenci "JOŚ" podjęli decyzję, że Jocker musi trafić do rąk aktora, który odpadnie w półfinałowym odcinku. Tak też się stało. Karta trafiła do rąk Mikołaja Krawczyka . Aktor przekazał ją Piotrowi Polkowi , który w ten sposób przeszedł do finału polsatowskiego show.
Niestety, zmiana regulaminu pociąga za sobą bardzo smutne konsekwencje. Po półfinałowym odcinku zagrożone są Patricia Kazadi oraz Joanna Liszowska . Na obie mogą jeszcze głosować widzowie. Niestety, do walki o kontrakt płytowy staną tylko dwie osoby! Trzecia gwiazda zaśpiewa z pozostałymi uczestnikami. Czy rzeczywiście zamieszaniu winny jest Jakub Tolak? Być może Polsat tak naprawdę chce zarobić na wysyłaniu sms-ów. A Wy co o tym myślicie?
Przybysz i Dąbrowski przeprowadzili się do Kanady. Tak będą mieszkać
Mama Tomaszewskiej nie może wrócić do Dubaju. Dziennikarka zdradza nowe szczegóły
Łepkowska w przejmujących słowach o stanie Bieluszko. Scenarzystka broni zbiórki na leczenie aktorki
Tak w przeszłości wyglądała 51-letnia Wojciechowska. Pokazała stare zdjęcia
Gessler trafiła do szpitala. Wiadomo, co się stało
Tak wygląda kuchnia Joanny Przetakiewicz. Luksus bije po oczach
Chylińska poruszyła internautki. Wystarczyła jedna wiadomość. "Dla nas. Rodziców i opiekunów"
Gessler zdradziła przepis na idealną jarzynową. Tego składnika nie dodaje. "Ohyda"
Cezary Pazura ujawnia szokującą prawdę. Jego żona dostaje groźby