Karolina Pajączkowska mówiła o Adamczyku, wtem przerwała wywiad i polały się łzy

W najnowszych wywiadzie Karolina Pajączkowska odniosła się do jej zarzutów wobec Michała Adamczyka i głośnego odejścia w TVP. W pewnym momencie załamał jej się głos, a w oczach pojawiły się łzy.

Karolina Pajączowska była pracownicą TVP Info. Jakiś czas temu opublikowała jednak oświadczenie, w którym ogłosiła swoje odejście ze stacji, podając, że decyzja ta wynika z faktu, że "ktoś chciał zniszczyć jej życie". "Cztery miesiące temu ktoś postanowił, że zniszczy moje życie i moją karierę. Tak po prostu, bez powodu..." - napisała, a w komentarzu pod wpisem sugerowała, że chodzi o byłego szefa TAI Michała Adamczyka. "Zostałam zmuszona odejść z pracy. Powodem była aktywność pana Michała A." - mogliśmy przeczytać. Adamczyk zapowiedział, że skieruje sprawę do sądu. Od tego czasu Pajączkowska toczy słowną przepychankę z byłym szefem. Teraz została zapytana o Adamczyka i swoje odejście z TVP w rozmowie Radia Zet "Pogadamy, Zobaczymy".

Zobacz wideo Racewicz komentuje debiut Dowbor w "Pytaniu na śniadanie"

Karolina Pajączkowska ostro o Adamczyku 

Karolina Pajączkowska nie gryzie się w język, kiedy mówi o Michale Adamczyku. Twierdziła nawet, że ma rzekome dowody obciążające byłego szefa. Nic więc dziwnego, że kiedy 16 lutego była gościnią Radia Zet w formacie "Pogadamy, Zobaczymy", została zapytana o sytuację w TVP i konflikt z Adamczykiem. Dziennikarka podkreśliła, że sprawa miała dla niej wymiar osobisty. - To chodziło o szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej… Ale, jak widać, wybory niczego nie zmieniły. Chodziło o to, że polityczne nadania - czy to w spółkach skarbu państwa, czy to w Telewizji Polskiej  - doprowadziły do tego, że nie doceniono pracy tych osób, tylko ich polityczną użyteczność. I potem były takie historie, gdzie moje skargi i moje zażalenia, które wysyłałam do prezesa Telewizji Polskiej i do kadr w związku z niewłaściwymi zachowaniami, jakie miały miejsce w moją stronę, kończyły się tym, że nikt nic nie robił. I zostałam sama sobie z moimi problemami - wyznała Karolina Pajączkowska. Na pytanie prowadzącego, czy ma na myśli Michała Adamczyka, przytaknęła. 

Pajączkowska mówi o odejściu z TVP. W pewnym momencie głos jej się załamał

Dziennikarka dodała, że nie otrzymała żadnej pomocy ze strony przełożonych w dawnej pracy, jak i redakcyjnych kolegów. Zgłosiła, że była ofiarą szantażu, ale w efekcie niczego z tym nie zrobiono. - W normalnych firmach jest tak, że jeśli dzieje się coś niepokojącego, to możesz to zgłosić i kadry się tobą interesują, sprawa jest w jakiś sposób dalej rozpatrywana. A w upolitycznionych firmach jest tak, że możesz sobie tupać nóżkami, skarżyć się do Pana Boga, a to i tak nic nie da. W momencie, kiedy zgłosiłam to, że w moją stronę padły bardzo nieładne słowa i że byłam ofiarą szantażu, to w moją stronę zaproponowano powołanie komisji złożonej z pracowników TVP. I nikt nie zadzwonił do mnie, nie zapytał, dlaczego tak... Nikogo nie obchodziło, jaka jest prawda. Nikogo nie obchodziło, co się stało 26 maja - żaliła się Karolina Pajączkowska w podcaście "Pogadamy, Zobaczymy". Byli znajomi z pracy mieli patrzeć na odejście dziennikarki z pracy jak na pozbycie się konkurencji. Prowadzący Patryk Wołosz spytał wprost, czy nikt nie wyciągnął do niej ręki. - Nie - odpowiedziała Pajączkowska. W tym momencie głos jej się załamał, a w oczach pojawiły się łzy. Dziennikarka odsunęła się od mikrofonu i wstała, żeby chwilę ochłonąć. 

Karolina Pajączkowska musiała przerwać wywiadKarolina Pajączkowska musiała przerwać wywiad Karolina Pajączkowska musiała przerwać wywiad. Fot. YouTube.com/Pogadamy,Zobaczymy screen

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.