Doda udostępnia mail od Haidara. Pokazała też dokument od notariusza "Kiedy cię atakują, prawda obroni cię sama"

Dorota Rabczewska nadal nie zakończyła ostatecznie spraw związanych z byłym narzeczonym Emilem Haidarem. Udostępniła nowe dokumenty osądzające byłego partnera.

Rozstanie Dody i Emila Haidara wzbudziło wiele emocji i nie można powiedzieć, że było to rozstanie z klasą. Konflikt między byłymi narzeczonymi trwa do dziś i co rusz pojawiają się kolejne oskarżenia o nadużycia jednej ze stron. Zaledwie kilkanaście dni temu pisaliśmy, o rzekomym szantażu, którego miał się dopuścić przyjaciel Dody względem Emila Haidara. W sprawę włączyła się prokuratura. Rzeczony znajomy piosenkarki został nawet zatrzymany i przesłuchany. Wspominano wówczas, że miały pojawić się nagrania kompromitujące Haidara, za których nie upubliczniane domagano się dużej sumy pieniędzy.

Doda wtedy od sprawy umywała ręce, a w piśmie od jej prawnika mogliśmy przeczytać, że "osoba Pani Doroty Rabczewskiej nie była ani nie jest przedmiotem zainteresowania w tej sprawie w szczególności brak jest związku jej osoby z trwającym postępowaniem".

Teraz jednak Doda zabrała głos już sama. Nie odnosi się bezpośrednio do wspomnianej sprawy, jednak do osoby samego Emila Haidara. opublikowała na Instagramie dokumenty notariusza oraz korespondencję sprzed 2 lat, w której Haidar przyznaje się do nadużywania alkoholu.

 
Ja nie jestem facetem, który ciągle będzie kłamał, zmyślał, mataczył. Te wszystkie głupoty wynikały z faktu nadużywania różnych substancji chemicznych oraz ja je uważałem za niewinne i nikomu nieszkodzące kłamstwa - czytamy w oświadczeniu prawnika.

W 2015 roku Haidar zaproponował zgodę i definitywnie zakończenie konfliktu między nimi.

Jeżeli uważasz te wyjaśnienia za wyczerpujące zamknijmy ten temat i nigdy do niego nie wracajmy i uwierz mi ja nie pozwolę, żeby kiedykolwiek on wrócił, nie będę kłamał i wysysał z palca bzdur  - dodaje.

Rabczewska dodała również zdjęcie pisma od notariusza, w którym widnieje informacja, iż piosenkarka może nagrać byłego partnera, kiedy ten znów będzie pod wpływem alkoholu. Nagrania mogą przez nią zostać upublicznione bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności. Haidar, kiedy jeszcze spotykał się z Dodą, podpisał dokument, który może go teraz kosztować milion złotych.

 

Doda obok pisma umieściła swój komentarz na ten temat.

Dziewczyny, nie dajcie się poniżać, a potem przepraszać w nieskończoność nawet aktem u notariusza. Szkoda życia,a ludzie się nie zmieniają. Ja zmieniłam swoje i jestem szczęśliwa! - napisała

Emil Haidar póki co nie skomentował sprawy.

MT