2 maja Doda pojawiła się na krakowskich Błoniach, gdzie z okazji Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej zaśpiewała hymn. Artystka zaprezentowała się przy tym w wyjątkowej, biało-czerwonej kreacji z peleryną, która początkowo nie spodobała się wszystkim. O ocenę tej stylizacji Plotek poprosił więc trenerkę stylu Iwonę Sasin. - Występ Dody w biało-czerwonej stylizacji był przykładem świadomego, niemal scenograficznego podejścia do ubioru, takiego, w którym strój nie jest dodatkiem do wydarzenia, ale jego integralną częścią - wyjaśniła nam na starcie ekspertka.
Opinią na temat stylizacji Dody postanowiła podzielić się w mediach społecznościowych projektantka Dorota Wolff. Jej zdaniem, przekaz kreacji był "aż nazbyt dosłowny". "To nie jest stylizacja inspirowana flagą. To jest flaga przełożona 1:1 na kostium sceniczny. W efekcie dosłowność zabija napięcie estetyczne i odbiera przestrzeń na interpretację" - przekazała w swoim wpisie. Iwona Sasin miała odmienne zdanie.
- Kolorystyka oparta na barwach narodowych zadziałała tu w sposób bezpośredni, ale nie nachalny. Biel stanowiła tło, czyste, uporządkowane, wręcz ceremonialne, podczas gdy czerwień została użyta punktowo, z wyczuciem proporcji. Uważam, że to jest bardzo wyważone podejście, bo w takich zestawieniach łatwo o dosłowność lub efekt kostiumowości, a tutaj udało się zachować równowagę między symbolem i estetyką - zauważyła znawczyni. Zdaniem stylistki peleryna była niejako rozszerzeniem scenicznej narracji, dodając przy tym monumentalności sylwetce artystki.
Jednocześnie nie ujęła ona powagi barwom narodowym. Doda nie wykorzystała flagi jako rekwizytu, lecz zinterpretowała jej kolory, przekładając je na język mody scenicznej. To istotna różnica
- podkreśliła dalej ekspertka, doceniając, jak wykorzystano poszczególne elementy. - Biel i czerwień zostały potraktowane jako kod kulturowy, a nie obiekt sam w sobie, co pozwala zachować szacunek dla symbolu, jednocześnie nadając mu formę adekwatną do tego występu artystycznego. Warto też zauważyć, że peleryna przez swoją płynność i miękkość "rozbraja" dosłowność, czyniąc z całości bardziej interpretację niż dosłowną deklarację - oceniła znawczyni mody.
Iwona Sasin doceniła również dodatki w kreacji Rabczewskiej. - Szczególnie interesującym elementem były czerwone kolczyki, które pełniły funkcję nie tylko biżuterii, ale też wizualnej kotwicy dla całej stylizacji. Wprowadzały rytm kolorystyczny i kierowały uwagę ku twarzy, co przy wykonaniu hymnu moim zdaniem miało duże znaczenie, gdyż dzięki temu właśnie twarz, mimika i ekspresja stały się nośnikiem emocji - zauważyła stylistka. Jej uwadze nie umknęła także fryzura gwiazdy.
- Kok z warkocza z wplecionymi czerwonymi wstążkami nawiązywał do tradycyjnych polskich fryzur. To nie było dosłowne cytowanie folkloru, lecz jego współczesna interpretacja. (...) Ujęty w formę eleganckiego koka, podkreślonego wstążkami, został "przetłumaczony" na język dzisiejszej estetyki scenicznej - skomentowała ekspertka.
- Całość tej stylizacji można odczytać jako dobrze zbalansowaną konstrukcję, opartą na prostych, czytelnych kodach, ale opracowaną z dbałością o detale i proporcje. To świetny przykład tego, jak można operować symbolem w modzie bez popadania w przesadę, wykorzystując jego siłę, ale jednocześnie nadając mu formę, która pozostaje estetyczna, współczesna i świadoma - podsumowała dla Plotka Iwona Sasin.
Nawrocka w bieli na uroczystej mszy z okazji 3 maja. Ekspertka: To dodatek nieprzypadkowy
Eksperci przeanalizowali występ Dody w Krakowie. "Hymn jest mazurkiem, wykonała go..."
Partnerka Litewki ze wzruszającym wpisem. Opublikowała to kilka dni po pogrzebie
Czterolatek odpadł z "Mam talent!". Jego mama zdradziła, co wydarzyło się po show. "Zbulwersowało mnie to"
Dereszowska złożyła córce życzenia na urodziny. Tak dziś wygląda 18-letnia Lena
Wygląda jak z drogiego butiku, a to Sinsay - z dobrym składem na lato są też w Reserved
"Mocna i prawdziwa". Damięcka z grafikami z okazji Święta Konstytucji 3 Maja
Zillmann zwróciła się do Tuska. Krótko i na temat
Siedmiolatka weszła na scenę "Mam talent!". Jury zbierało szczęki z podłogi. "To kosztowało 300 tys. zł"