Partnerka Litewki ze wzruszającym wpisem. Opublikowała to kilka dni po pogrzebie

Partnerka Łukasza Litewki zamieściła nowy wpis w mediach społecznościowych. Zrobiła to kilka dni po pogrzebie posła Lewicy.
Łukasz Litewka
Fot. Anna Lewańska / Agencja Wyborcza.pl

23 kwietnia doszło do tragicznego wypadku drogowego, w którym zginął Łukasz Litewka. Poseł Lewicy został potrącony przez samochód. 29 kwietnia w Sosnowcu - rodzinnym mieście polityka - odbył się jego pogrzeb. Wśród żałobników znalazła się życiowa partnerka Litewki - Natalia Bacławska. 2 maja postanowiła opublikować nowy wpis w mediach społecznościowych.

Zobacz wideo Pogrzeb Łukasza Litewki. Poruszające przemówienie księdza

Partnerka Łukasza Litewki zamieściła poruszający wpis. Taką piosenką się podzieliła

"Był najlepszym człowiekiem, jakiego poznałam w swoim życiu. Martwił się o wszystkich, tylko nie o siebie. Nie był w stanie nikomu odmówić. Mimo tylu ludzi dookoła siebie czuł się bardzo samotny w tym, co robił" - wyznała w rozmowie z Wirtualną Polską Bacławska po śmierci partnera. Kobieta jeszcze do niedawna w pełni zachowywała anonimowość. Para nie dzieliła się swoim związkiem w mediach społecznościowych, choć byli ze sobą związani od trzech lat. Po przekazaniu szokujących wieści o śmierci Litewki zamieściła wówczas wzruszający post. "Dziś umarłam razem z tobą. Moja miłość, moje wszystko. Zawsze będę cię kochać. Do zobaczenia" - napisała pod ich wspólnym zdjęciem.

2 maja, na kilka dni od pogrzebu polityka, Bacławska przerwała milczenie i udostępniła nowe InstaStories. Postanowiła podzielić się z odbiorcami piosenką Dawida Podsiadło - "mori". Artysta śpiewa w utworze o śmiertelności, przemijaniu oraz wdzięczności za naszych bliskich.

Tak Natalia Bacławska dowiedziała się o śmierci Łukasza Litewki

W rozmowie z portalem kobieta wyznała również, w jakich okolicznościach dowiedziała się o śmierci partnera. "Jechał na Pogorię pokręcić tam kółeczka. Miał swoją trasę rowerową. W momencie wypadku wchodziłam do pracy. Zerknęłam na lokalizację telefonu Łukasza. Często tak siebie sprawdzaliśmy. Był dłuższy czas w jednym miejscu, w lasku. Po krótkim czasie zadzwonił przyjaciel i powiedział, że... Nie byłam w stanie w to uwierzyć" - opowiedziała Wirtualnej Polsce.

Bacławska udała się od razu na miejsce wypadku. "Jedyne, co zobaczyłam, to radiowozy. Biegłam tam. Policja nie chciała mnie wpuścić. Nie chcieli mi udzielić żadnej informacji, a w tym czasie media już przekazały, co się stało. (...) Nie wiem, czy jestem w stanie się pożegnać. Chyba nigdy nie pożegnam się z Łukaszem. On zawsze będzie" - wyznała w wywiadzie.

Więcej o: