Śmierć Łukasz Litewki wstrząsnęła całą Polską. Poseł Nowej Lewicy, znany z ogromnego zaangażowania społecznego i działalności charytatywnej, zginął w tragicznym wypadku podczas rowerowej przejażdżki (znane są już wyniki jego sekcji zwłok, o czym więcej przeczytasz tutaj). W poruszającej rozmowie z Wirtualną Polską jego partnerka Natalia Bacławska opowiedziała o człowieku, którego znała prywatnie.
Ukochana Łukasza Litewki przekazała wzruszające słowa w rozmowie z portalem Wirtualna Polska "Był najlepszym człowiekiem, jakiego poznałam w swoim życiu. Martwił się o wszystkich, tylko nie o siebie. Nie był w stanie nikomu odmówić. Mimo tylu ludzi dookoła siebie czuł się bardzo samotny w tym, co robił. Nawet w Sejmie miał wiele osób wokół, ale z nikim się tam nie przyjaźnił, często mówił, że jest w tym wszystkim sam" - wyznała.
Jak podkreśliła, ich relacja trwała od trzech lat, a decyzja o zachowaniu jej w tajemnicy była świadoma. "Chcieliśmy chronić swoją prywatność, bo ludzie są okrutni. Łukasza wielu ludzi podziwiało za jego działania, ale też było dużo osób, które go nie lubiły. Dlatego chronił swoją prywatność" - mówiła portalowi viva.pl.
Natalia wspomina także, że Litewka jednoczył wokół siebie ludzi gotowych do pomagania. "Wszyscy bliscy, którzy byli dookoła Łukasza, pomagali mu. Żyliśmy tym razem z nim, nie dało się inaczej. Przyciągał ludzi i wszyscy chcieli z nim czynić dobro. To, że chciał pomagać, wyniósł z domu. Po prostu był dobrym człowiekiem. Wierzył w to, że jedna osoba nie jest w stanie niczego zmienić. Dlatego był wspólnym mianownikiem ludzi, którzy byli wokół niego, nas wszystkich. Zawsze powtarzał, że jest nazwiskiem, a ludzie dookoła to jego siła. Powtarzał, że to, czego najbardziej chce dla siebie, to spokój" - mówiła Wirtualnej Polsce.
Partnerka polityka ujawniła również dramatyczne okoliczności, w jakich dowiedziała się o jego śmierci. "Jechał na Pogorię pokręcić tam kółeczka. Miał swoją trasę rowerową. W momencie wypadku wchodziłam do pracy. Zerknęłam na lokalizację telefonu Łukasza. Często tak siebie sprawdzaliśmy. Był dłuższy czas w jednym miejscu, w lasku. Po krótkim czasie zadzwonił przyjaciel i powiedział, że... Nie byłam w stanie w to uwierzyć" - wyznała Wirtualnej Polsce.
Gdy Bacławska dotarła na miejsce zdarzenia, zastała jedynie policyjne radiowozy. "Jedyne, co zobaczyłam, to radiowozy. Biegłam tam. Policja nie chciała mnie wpuścić. Nie chcieli mi udzielić żadnej informacji, a w tym czasie media już przekazały, co się stało. Zapytałam policjanta, dlaczego obcy ludzie wiedzą wcześniej ode mnie, co się stało. Wzruszył ramionami. Nie wiem, czy jestem w stanie się pożegnać. Chyba nigdy nie pożegnam się z Łukaszem. On zawsze będzie" - powiedziała z ogromnym bólem.
Natalia zapowiada, że będzie kontynuować dzieło ukochanego. "On zaczął ważne dzieło. I zasługuje na to, żeby to było kontynuowane" - oceniła w portalu viva.pl. Jednocześnie podkreśla, że wraz z bliskimi będzie domagać się pełnego wyjaśnienia okoliczności tragedii. "Wiem, że pojawiają się różne teorie i plotki na ten temat. Już są głosy, że to nie był nieszczęśliwy wypadek. Nie chcę podważać kompetencji prokuratury ani powielać teorii spiskowych. Będę jednak domagać się tego, by wszystko zostało rzetelnie wyjaśnione" - mówiła.
Przez lata dostawała od Dymnej wyjątkowe prezenty. Dziś niemal nie mają kontaktu
Komarnicka i Klynstra opuścili salę rozpraw po rozwodzie. Niebywałe, co się później wydarzyło
Kazik zmagał się z problemami zdrowotnymi. Tym zdjęciem wywołał niemałe poruszenie
Poruszenie po występie Szroeder i Badacha w Opolu. W komentarzach się dzieje
Nie żyje aktor z "Ojca chrzestnego III". Anthony Guidera miał 65 lat
Michel Moran wprost o darmowej wodzie w restauracjach. To ma zamiar zrobić
Grabowski przerwał występ, bo zrozumiał, że jest... pijany. Nie do wiary, co zrobił później
"Milionerzy". Aleksander z Warszawy usłyszał pytanie za pół miliona. Widz Polsatu się zagotował
To już pewne! Olbrychski zagra w "Ranczu" i zastąpi innego aktora