Śpiewałem z Fabijańskim w Opolu. W telewizji tego nie pokazali!

Marcin Wolniak
Na tegorocznym opolskim festiwalu byłem nie tylko dziennikarzem z ramienia Plotka, ale także projekt menadżerem i chórzystą w teamie Darya & Fabijański. Dzięki temu mogłem zobaczyć ten festiwal z każdej możliwej strony - ścianki, sceny, bekstejdżu, garderób i zaplecza. Jest kilka rzeczy, o których czytelnicy zapewne nie wiedzą.
Za kulisami opolskiego festiwalu
Za kulisami opolskiego festiwalu. Fot. Plotek Exclusive

Wydawało mi się, że wiele wiem o festiwalach opolskich, a z pewnością wiele widziałem. Jako widz jestem obecny na KFPP od 1997 roku, praktycznie każdego roku, jako akredytowany dziennikarz pracuję przy nim dziesięć lat, ale pierwszy raz wystąpiłem z teamem artystów na scenie, w chórku w ekipie Darya & Fabijański. Z drugiej strony tej legendarnej sceny opolskiego amfiteatru wszystko wygląda inaczej. A i perspektywa oceny nieco się zmienia.  

Zobacz wideo Opole było wyzwaniem dla Fabijańskiego!

Darya & Fabijański wystąpili na "Premierach". Ich piosenka ma ważne przesłanie

Dostać się do koncertu "Premier" to dla polskiego artysty wciąż duży sukces. Zgłoszeń napływa sporo, około 300 co roku i z tych komisja kwalifikacyjna wybiera dziesiątkę opolskich szczęśliwców. Według jakiego klucza? Pewnie takiego, żeby w koncercie były jakieś nazwiska, które zapewnią oglądalność i są powszechne znane, ale też, żeby pojawili się młodzi-zdolni, którzy mają już jakieś radiowe numery na koncie, żeby dynamika koncertu była zróżnicowana i ludzie mieli czas i na zabawę, i na wzruszenie. Po zakwalifikowaniu się do konkursu zaczynają się przygotowania, które wiążą się z dużą liczbą działań w krótkim czasie.  

 

Darya & Fabijanski to projekt nowy, ale już zauważony przez publiczność. Po "Tańcu z gwiazdami" Sebastian cieszy się dużym zainteresowaniem. Doszedł tam do finału, zdobył sympatię widzów, którzy docenili jego umiejętności taneczne i wyraz artystyczny. Angażowanie się tuż po finale programu w Opole było sporym wyzwaniem. Z kolei Darya - doświadczona i bardzo sprawna wokalistka, zdobywająca właśnie kolejnych fanów -  stworzyła wraz z Fabijanskim wpadający w ucho numer, z przesłaniem o akceptowaniu swoich niedoskonałości i byciu sobą w czasie wszechobecnej presji social mediów w kwestii bycia perfekcyjnym i idealnym.  

W "Premierach" nie ma śpiewania z playbacku. Nie ma też kasy za samo występowanie

Nie wszyscy widzowie zapewne wiedzą, że w konkursie w Opolu nie można używać playbacku – wszystkie wokale muszą być na żywo, dotyczy to głównych wokali, chórków, ale także tzw. loopów, do których produkcji użyto ludzkich głosów. Czasu jest więc mało, żeby szykować się do opolskiego występu. Trzeba zaangażować muzyków, chórki, wymyśleć choreografię, pomysł na wizualizacje i oczywiście zaangażować się w mnóstwo działań promocyjnych przed festiwalem. Wielokrotnie trzeba zawitać na Woronicza, nagrać spoty promocyjne, wizytówkę do koncertu, która pojawi się w telewizji tuż przed występem uczestnika koncertu Premier. Później jeszcze konferencja prasowa, ogarnięcie sztabu beauty, który ubierze, uczesze i wymaluje, no i można jechać do Opola. 

Nie wszyscy wiedzą, że za udział w konkursie Premier uczestnicy nie otrzymują honorariów. Jest to konkurs z nagrodami pieniężnymi. TVP pokrywa wprawdzie część kosztów, ale jeśli ktoś myślałby, że wykonawcy dostają kokosy za wystąpienie w Opolu w konkursie, jest w błędzie. Pierwsza próba na scenie przed festiwalem odbywa się na kilka dni przed samym wydarzeniem. To wówczas wszyscy "premierowicze" mają okazję zetknąć się z legendarną sceną opolską. Niektórzy to już stali bywalcy – jak Patrycja Markowska, Kamil Bednarek czy Michał Wiśniewski. Inni byli już tu w konkursach jak Kuba Szmajkowski czy Krzysztof Iwaneczko, a jeszcze inni już kiedyś je wygrywali, jak Sargis. Darya & Fabijanski w Opolu, na scenie, wystąpili pierwszy raz. Jeśli ktoś interesuje się muzyką od dziecka, to stanie na opolskiej scenie jest dla niego magiczną chwilą. Szybko trzeba jednak zderzyć się z realiami i stuprocentowo skupić się na występie, na który składa się bardzo wiele elementów. W dniu prób można zaśpiewać utwór kilka razy, później jeszcze tylko jeden wykon na próbie generalnej i jeden występ w trakcie koncertu. Czasu jest więc mało, emocji bardzo wiele. Po próbie generalnej nie było też czasu na wiele poprawek, bo zespół oddawał się już w ręce stylistów. 

 

"Nie byłem zadowolony z żadnej z prób"

Sam fakt występu w Opolu jest niewątpliwie radością, ale przed występem jest dużo zamieszania. Mieliśmy sporo niepewności. Poprawki dotyczyły układu choreograficznego, odpowiednich kadrów czy momentu, w którym dwie tancerki zrzucą z Daryi jedną z sukienek. Mówiąc wprost, wiele rzeczy mogło się tu nie udać i nie byłem zadowolony z żadnej z tych prób. To powodowało, że nerwówka była do końca, czy na pewno uda się zrobić występ, który wszyscy planowaliśmy. Moment bycia za kulisami, tuż po podpięciu mikroportów i odsłuchów, to chwila, w której emocje sięgają zenitu. Scena amfiteatru opolskiego jest duża i robi wrażenie, ale za kulisami jest bardzo niewiele miejsca. Pomiędzy nami kręcili się tancerze Justyny Steczkowskiej, która występowała z recitalem tuż po nas. Wreszcie przyszedł moment wejścia na scenę, a ja myślałem tylko o tym, żeby nie wejść w żadne kable ekip technicznych, które zwijały je po poprzednim występie. Kiedy wszystko było już ustawione, a prowadzący zapowiedzieli piosenkę, zszedł ze mnie stres, a zaczęła się przyjemność z bycia tu i teraz. Publiczność pięknie przyjęła występ. Wiele osób z widowni klaskało, stało i bawiło się razem z nami. W amfiteatrze była też spora grupa fanów z Oławy, czyli miejscowości, w której mieszka Darya. Mieli transparenty i specjalne koszulki, co było dla nas wsparciem. 

 

Werdykt i zakulisowe komentarze

Premiery wygrał Sargis z nostalgicznym i lirycznym utworem "Ziemio". To właśnie ta piosenka trafiła w gusta jurorów i publiczności TVP. Według medialnych doniesień "NieIdealna" zajęła drugie miejsce w głosowaniu widzów. Ważne jednak, że po występie w Opolu pojawiło się mnóstwo artykułów i komentarzy internautów, że piosenka bardzo się podoba i że występ był udany. Otrzymaliśmy wiele gratulacji ze strony innych artystów i pracowników TVP. Mówiono, że energia przebijała przez ekran, a piosenka ma szansę zagościć na dłużej w sercach i głowach ludzi. Czas pokaże, bo to właśnie czas weryfikuje opolskie werdykty. 

Po zakończeniu koncertu przyszła pora na wywiady. Sebastian był bardzo profesjonalny i pomimo ogromnego zmęczenia i masy działań związanych z występem, wyszedł do dziennikarzy i udzielił kilkunastu, długich wywiadów portalom show-biznesowym i radiostacjom. Z dziennikarzami rozmawiała także Darya, która dla wielu była objawieniem wieczoru. Szeptano do mnie, że ma głos jak dzwon i wygląda przepięknie. Już na próbach Sargis, zwycięzca wieczoru, mówił mi, że to "rasowa wokalistka". Z kolei pracownicy TVP podkreślali, że na scenie ma w sobie dużą klasę i to się podoba. Kuba Szmajkowski na opolskim bankiecie dorzucił: "Byłem pewien, że 'Nieidealna' wygra", ale przecież zawsze można włączyć sobie ten numer w wakacyjnej trasie i to będzie największa wygrana.

Opolskie afterparty, czyli rozmowy i śpiewy do bladego świtu

Po koncertach czas na afterparty. I teraz może wielu czytelników będzie zaskoczonych, ale od wielu lat TVP nie organizuje oficjalnego bankietu po koncertach. Niepisaną tradycją opolskich festiwali jest to, że branża muzyczna spotyka się w pobliskiej restauracji Starka. Jest to jednak prywatna sprawa każdego teamu artysty, czy zarezerwuje sobie stolik i się tam pojawi. Nie każdy może jednak wejść do Starki, bo właściciele prowadzą selekcję. W Starce chcą być wszyscy, żeby móc pogadać ze znajomymi z branży, pośmiać się razem, pośpiewać piosenki przy pianinie (od lat mistrzem Starkowego grania jest Sławek Uniatowski, który potrafi godzinami robić prawdziwe jam session). Wszyscy podkreślają, że aftery kończą się bladym świtem. W tym roku, po piątkowym koncercie, w Starce swój czar roztaczała Gajaaaaaaaaaa, czyli Mamacita. Była też Agnieszka Woźniak-Starak, która wróciła do starkowych klimatów po wielu latach nieobecności. Widać jednak, że czuje się tu świetnie.

Opole jest magiczne. Dbajmy o nie

Zresztą, mówiąc szczerze, prawie każdy czuje się świetnie w Opolu. To miejsce, do którego chce się wracać, magiczne miasteczko, w którym na każdym kroku można spotkać muzyczne akcenty: aleję gwiazd, pomnik Kory przy wyjściu z dworca PKP, murale Zbyszka Wodeckiego czy Krzysztofa Krawczyka, muzyczną fontannę tuż obok amfiteatru, no i wreszcie Muzeum Polskiej Piosenki, które staje się skarbnicą wiadomości o historii polskiej muzyki, ale także miejscem, gdzie znajdziecie wiele gadżetów, kostiumów, nagród związanych z legendarnymi postaciami polskiej sceny. Włosi mają swoje San Remo, a my, Polacy Opole, młodsze od włoskiego festiwalu zaledwie o 12 lat. Nie zgubmy tego. Nie przenośmy już nigdy Opola do Kielc. I dbajmy o to, żeby ten festiwal był i żeby łączył pokolenia. Przypominał zapomniane piosenki. Promował zupełnie nowe. Bawił przebojami, ale stawiał też na jakość artystyczną. Tegoroczne Opole bardzo mi się podobało. Myślmy już o przyszłorocznym. 

Marcin Wolniak
Więcej o: