Dancewicz ostro o Kościele. "Są wiernymi drugiej kategorii"

Renata Dancewicz od lat otwarcie mówi o swoim stosunku do wiary. W najnowszym wywiadzie wróciła do wspomnień z dzieciństwa i opowiedziała, dlaczego już jako mała dziewczynka buntowała się przeciwko temu, co widziała w wiejskim kościele.
Renata Dancewicz
Kapif, Fot. Lukasz Wadolowski / Agencja Wyborcza.pl

Renata Dancewicz od wielu lat otwarcie mówi o tym, że nie jest osobą wierzącą. Aktorka w ostatniej rozmowie z radiem RDC wróciła wspomnieniami do dzieciństwa spędzanego na wsi u swojej babci. Jak podkreśliła, już jako kilkuletnia dziewczynka zaczęła dostrzegać sytuacje, które budziły w niej sprzeciw i miały wpływ na jej późniejsze poglądy.

Zobacz wideo Kościół nadziei czy frustracji? Komentarz Terlikowskiego

Renata Dancewicz nie gryzła się w język. Padły mocne słowa o Kościele. "Są wiernymi drugiej kategorii"

Dancewicz opowiedziała, że jej babcia była bardzo religijna i regularnie zabierała ją do kościoła. To właśnie wtedy obserwowała życie parafii i relacje między duchownym a wiernymi. Aktorka szczególnie zwróciła uwagę na sposób, w jaki traktowany był ksiądz oraz na rolę kobiet wykonujących codzienne obowiązki przy kościele. - Patrzyłam, jak wygląda życie Kościoła na wsi. To ksiądz jest bożyszczem, jest oczywiście plenipotentem Boga, ale to on jest pięknie ubrany, jest całowany w rękę - wspominała.

Zdaniem Dancewicz kobiety zajmujące się sprzątaniem i gotowaniem w parafii nie były doceniane w takim samym stopniu jak duchowni. - Kobiety pracujące w kościele, sprzątające i gotujące, są wiernymi drugiej kategorii - mówiła wprost.

Renata Dancewicz nie ukrywa swojego podejścia do życia. "Wolę leżeć w wannie z książką"

W tej samej rozmowie Dancewicz przyznała również, że od najmłodszych lat nie godziła się z narzucaniem jej określonych ról społecznych. Jak podkreśliła, zawsze reagowała sprzeciwem na oczekiwania, że jako starsza lub bardziej odpowiedzialna osoba powinna ustępować innym.

Zawsze się buntowałam przeciwko temu, że ktoś mówił mi "jesteś starsza, mądrzejsza, ustąp". To ja mówiłam "nie, to ja wolę być głupsza i nie będę ustępować"

- wyznała. Na koniec gwiazda "Na Wspólnej" wróciła także do wspomnień związanych z domowymi obowiązkami. Jej babcia uważała, że dziewczynka powinna nauczyć się gotowania i sprzątania. Dancewicz przyznała jednak, że nigdy nie polubiła takich zajęć i do dziś stara się ich unikać. - Nie lubię sprzątać, wolę leżeć w wannie z książką. Ja bardzo rzadko sprzątam. Korzystam z pomocy - podsumowała.

Więcej o: