Leonardo DiCaprio wyprowadzał psa. Nagle zaczepia go para staruszków. Autograf? Selfie? Nic z tych rzeczy. UROCZE

Leonardo DiCaprio jest nie tylko świetnym aktorem, ale też miłym gościem. Za to pokochacie go jeszcze bardziej.

Leonardo DiCaprio do długiej listy swoich zasług i osiągnieć może dopisać określenie "pomocny nowojorczyk". Zasłużył na nie bowiem jak nikt inny. Co mamy przez to na myśli? W piątek, gdy zdobywca Oscara wybrał się na spacer ze swoim psem i kolegą w okolice rzeki Hudson, zatrzymał się przy parze uroczych staruszków. Nie chcieli oni jednak zdobyć od niego autografu czy zrobić sobie pamiątkowego selfie. Okazali się turystami, którzy po prostu zabłądzili. Gwiazdor stanął jednak na wysokości zadania i wskazał im właściwą drogę.

Patrząc na zdjęcia, wydaje nam się, że starsi państwo nawet nie zorientowali się, z kim mają właśnie do czynienia. Potwierdzają to słowa  świadka całego zdarzenia:

Po prostu spacerował z psem przed zachodem słońca. Wtedy Ci państwo zaczęli się rozglądać, a on podszedł do nich. Sprawiali wrażenie takich, którzy potrzebują pomocy - czytamy na "People".

Dodał też, że:

Różni ludzie go zaczepiali, by zrobić sobie z nim zdjęcie. Ale oni chyba nie wiedzieli, kim on jest.

Cóż, aktor wcale nie ułatwił im tego zadania. Miał czapkę i okulary przeciwsłoneczne, które pomogły mu być, choć dla niektórych, incognito.

AW