"Sanatorium miłości" to format, w którym seniorzy szukają drugiej połówki, a widzowie od lat śledzą ich emocje i relacje. Program zdobył dużą popularność i doczekał się już wielu sezonów, pełnych zarówno romantycznych historii, jak i niespodziewanych zwrotów akcji. Nic dziwnego, że od dawna pojawiają się pytania o to, co dzieje się poza kamerami i czy wszystko jest w pełni naturalne. Wątpliwości postanowiono rozwiać, pytając o kulisy Henryka R. z Gliwic. Jak przyznał, z jego perspektywy wszystko przebiegało spontanicznie, a rola produkcji ograniczała się głównie do organizowania atrakcji, a nie ingerowania w emocje czy zachowania uczestników.
W każdym sezonie programu widzowie nie mogą narzekać na brak dynamiki oraz różnych zadań, które są przygotowywane dla kuracjuszy. Co na ten temat mówi Henryk z ósmego sezonu? Uczestnik podkreślił w rozmowie z Pomponikiem, że pozostali kuracjusze każdego dnia byli zaskakiwani kolejnymi aktywnościami przygotowanymi przez produkcję i nie mieli wcześniej żadnych informacji, co ich czeka.
- Nic nie było reżyserowane. Wszystko było autentyczne, a niespodzianka naprawdę była od początku do końca. Mieliśmy praktycznie codziennie coś takiego, że nie wiedzieliśmy, gdzie jedziemy ani co będzie na nas czekać. Mówili nam tylko, jak mamy się ubrać, i po stroju próbowaliśmy zgadywać, co może nas czekać. Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce, część tych domysłów się sprawdzała i czasami faktycznie udawało nam się coś zgadnąć. Ale poza tym wszystko było jedną wielką niewiadomą - wyznał.
Uczestnik zaznaczył też, że produkcja praktycznie nie ingerowała w to, co mówił przed kamerą, a ewentualne uwagi miały wyłącznie techniczny charakter i dotyczyły głównie jasności wypowiedzi. - Robiłem to po swojemu i mówiłem to, co chciałem. Ewentualnie były tylko drobne poprawki albo podpowiedzi, na przykład że trzeba powiedzieć imię - zdradził Henryk w dalszej części rozmowy.
Syn Villas zajmuje się jej grobem. Wyznał, co na nim znalazł. "To było trudne do zaakceptowania"
Awantura na antenie TV Republiki. Politycy zaczęli się obrażać. "Nie będę rozmawiał z..."
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. "Nie jestem zapraszany"
Wcielił się w Jana Borysewicza w głośnym filmie. Aktor jest synem legendy TVP
Znawca Biblii nie wytrzymał po słowach Wojciecha Cejrowskiego. "Zwyczajne bzdury"
Paweł Małaszyński niemal stracił przełomową rolę. "Mnie początkowo w ogóle nie chciano"
Niezgoda musiała zwalniać pracowników. Do dziś pamięta ich twarze. "To nie dawało mi spać"
Zobaczył zapis w menu i odechciało mu się obiadu. "I nie chodzi o to, że mnie nie stać"
Będzie drugi ślub Michała Wiśniewskiego i Mandaryny? Muzyk rozwiał wątpliwości