"Sanatorium miłości" od lat przyciąga widzów i pokazuje, że na uczucia zawsze znajdzie się czas. Każdy sezon dostarcza nowych emocji, a relacje między kuracjuszami budzą spore zainteresowanie. W najnowszej edycji pojawiła się Anna – nauczycielka matematyki z Sieradza, której wejście do programu było wyjątkowo nagłe. Jak zdradziła w rozmowie z "Faktem", na początku września dostała telefon z produkcji z prośbą o szybkie spakowanie się, przyjazd do Warszawy i natychmiastowe dołączenie do show.
Anna wkroczyła do programu po Barbarze, która rozstała się z show w cieniu konfliktów z innymi uczestnikami. Jej udział długo nie był pewny, o czym sama otwarcie opowiedziała. - Byłam zgłoszona, ale nie dostałam telefonu w sierpniu, że rozpoczynamy i że wchodzę do programu. Weszłam na zastępstwo, bo jedna uczestniczka opuściła program - ujawniła. Pomimo zamieszania wokół poprzedniczki, nie doszło między nimi do spotkania. - Nie poznałam pani Barbary. Widziałam ją tylko na zdjęciach, a w programie osobiście nie miałam okazji jej poznać - dodała Anna.
Całą sytuację potraktowała jednak bez zbędnych emocji i presji. - Nie odczułam, że wchodzę na zastępstwo za kogoś. Odebrałam to po prostu tak, że wchodzę do programu. Rozpoczyna się mój czas i chcę go wykorzystać jak najlepiej, jak najpiękniej - podkreśliła. Choć kulisy odejścia Barbary wywołały sporo napięć, Anna jasno daje do zrozumienia, że patrzy wyłącznie przed siebie i zamierza skupić się na własnym udziale w programie. Jesteście ciekawi jej losów?
Barbara odeszła z programu po napiętej rozmowie z uczestnikami i prowadzącą Martą Manowską, która nie przyniosła porozumienia. Po emisji próbowała przedstawić własną wersję wydarzeń, jednak Henryk podkreślał, że dogadanie się z nią było bardzo trudne, a nawet zmiana pokoi nie poprawiła sytuacji.
Jak relacjonował, zarówno uczestnicy, jak i produkcja bezskutecznie próbowali znaleźć wspólny język z Barbarą. W końcu grupa nie chciała jej dalszego udziału w show, a po jej odejściu wyraźnie odczuli ulgę. - Dwa tygodnie temu powiedziała takie słowa, że to my powinniśmy się dostosować do niej. A ja mówię: że co? No i stwierdziłem, że to nie ma sensu. Nie zmieniło się nic w jej charakterze no i zablokowałem ją - wspominał Henryk, o czym pisaliśmy tutaj.
Burza po przerwanym koncercie Męskiego Grania. Widzowie domagają się jednego
Aktorka założyła zbiórkę na "wesele marzeń", a internet się zagotował. "Żenada i brak klasy"
Tak dziś wspomina Annę Przybylską jej najmłodszy syn. Te słowa zostają w pamięci. "Staram się"
Tajner opowiedziała o kulisach małżeństwa z Wiśniewskim. "Michał pił, zawalał różne rzeczy"
Grała Wonder Woman. Tak dziś wygląda 75-letnia Carter, która zapewnia, że nie poprawiała urody
Internauci oburzeni stawkami za pracę na planie "Rancza". "To chyba żart"
Julia von Stein cierpi po drugim liftingu. Gojdź mówi wprost o ryzyku. Wylicza, jakie mogą być powikłania
Został znaleziony w łóżku. Wyciekły szczegóły śmierci Gęsikowskiego
Barbara Kurdej-Szatan poprowadziła "Dzień dobry TVN". Widzowie jednogłośnie ją podsumowali