Drobna blondynka z charakterystycznym znamieniem na policzku. W "Big Brotherze" wykreowana na czarny charakter. Małgorzata Maier zajęła w programie 3. miejsce. Od razu pojawiła się ogromna popularność. Dla dziewczyny z Sosnowca to był szok. Nie radziła sobie z tym zainteresowaniem.
Siedziałam sobie w knajpie, jadłam obiad, podnoszę wzrok, a tu ktoś już kuca przy mnie i pstryka fotkę. Sytuacja nie do zniesienia! Nie potrafiłam tego zaakceptować - opowiadała po latach w rozmowie z Kobieta.onet.pl.
Udział w programie wywrócił jej życie do góry nogami. W rodzinnym mieście miała szkołę modelek i salon mody "Awangarda". Jedno i drugie zamknęła, choć nieźle prosperowały, i przeprowadziła się do Warszawy. Stolica dawała większe możliwości zrobienia kariery, no i w końcu mogła liczyć na anonimowość.
Dostała do prowadzenia dwa programy. Najpierw "Ikea - dom pełen pomysłów", a potem "Kto was tak urządził". Oba w modnej wtenczas w telewizji konwencji programów wnętrzarskich. Mimo to programy nie wypaliły. Widzowie nie zaakceptowali kontrowersyjnej uczestniczki w roli innej, niż widzieli ją w "Big Brotherze"?
Może się rynek wypalił. Jest wąski, wciąż widać te same twarze. Nie wiem. Na pewno mój program nie zakończył się dlatego, że się nie podobał widzom, chyba pokłócili się producenci - zastanawiała się Maier.
Rozważała także zostanie... pogodynką.
Chodziłam już nawet na próby kamerowe, podczas których uczył mnie sam pan Zubilewicz. Dostrzegłam jednak, że nie nadaję się do pracy w telewizji i tyle - przyznała samokrytycznie.
Wielu uczestników "Big Brothera" wspomina udział w reality show jako przygodę życia. Małgorzata Maier, która romans z telewizją ma już dawno za sobą, wręcz przeciwnie.
Żałuję, że poszłam do "Big Brothera", bo wiodłam naprawdę superżycie, a po programie odwróciło się do góry nogami i stanęło na głowie.
Kilka lat temu, w rozmowie z "Na żywo", opowiedziała o swoim życiu uczuciowym. Samotność planowała odsunąć poprzez szukanie chłopaka przez internet. Wcześniej jednak poznała kogoś w jednym z warszawskich klubów i to dzięki Monice Sewioło, koleżance z "Big Brothera".
Na dzień dobry wypiliśmy tzw. "brudzia". Potem było drugie przypadkowe spotkanie, podczas którego oboje nie wiedzieliśmy, jak się mamy zachować - wspominała.
Nowy wybranek na imię miał Damian i był prowadzącym program "Moda jak pogoda" w TVP1. Z opisu Maier wynika, że to prawdziwy romantyk.
Dzień zaczynamy od tego, że razem się śmiejemy. Mamy wiele wspólnych tematów, bo znamy tych samych ludzi, bywamy w tych samych miejscach. Często gościmy na pokazach mody. (...) Kiedyś powiedział mi, że ma nadzieję, iż za kilka lat usiądziemy obok siebie ubrani w dresy albo piżamy i będziemy zaśmiewać się z tego, co nam się razem przytrafiło. Tego też chcę.
Damian to kolejny ważny mężczyzna w jej życiu. Wcześniej wiązała się już kilkakrotnie i za każdym razem była to poważna sprawa. W wywiadzie opowiedziała, jak pierwszy mężczyzna odszedł od niej, a potem widząc, jak cierpi, wrócił. Na krótko. Potem drugi wyjechał do USA zarobić na pierścionek zaręczynowy i już nie wrócił. Trzy razy też odrzucała oświadczyny.
Dwa razy zdejmowałam pierścionek zaręczynowy. Ale sprzed ołtarza nie uciekałam (śmiech). Cały czas tkwiła we mnie jakaś tęsknota. Zawsze bałam się, że to jeszcze nie jest właściwy mężczyzna.
Pewien epizod był jeszcze bardziej bolesny niż nieszczęśliwe rozstania. W "Big Brotherze" przyznała, że niemal stała się ofiarą gwałciciela. Nie jest to jednak temat, do którego chętnie wraca.
Nie rozmawiajmy o tym, proszę, bo to wciąż jest dla mnie zbyt bolesne. Powiem tylko, że ja w ogóle mam szczęście do różnej maści zboczeńców, psychopatów, do ludzi, którzy mnie straszą.
Obecnie Małgorzata Maier sprzedaje własne obrazy, szyje ubrania i prowadzi blog modowy (ostatni wpis jest ze stycznia). Zawodowo jest specjalistką od wizerunku. O powrocie do telewizji raczej nie myśli.
alex
Nowe ustalenia ws. śmierci Litewki. Znajomy 57-letniego kierowcy mówi wprost. "Ludzie bali się z nim jeździć"
16-letni syn Alicji Bachledy-Curuś wrzucił ich wspólne zdjęcie. Urocze to mało powiedziane
Wycisk na treningu Lewandowskiej kosztował mnie 350 złotych. Lista minusów jest długa
Agnieszka Osiecka nie chciała się zgodzić, by zaśpiewała jej utwór. Gdy to zrobiła, wygrała w Opolu
Celebryci pod ostrzałem po imprezie techno w Wilanowie. Maffashion: Biję się w pierś
Kurzopki wywijają na środku ulicy. Odpięli wrotki na wakacjach w Budapeszcie
Nowe doniesienia ws. śmierci Litewki. Kierowca nie chciał opuścić aresztu. "Może stracić oszczędności życia"
Nieobecność Hakiela w "Tańcu z gwiazdami" budzi pytania. Pavlović komentuje bez ogródek
Tak "Mama na obrotach" wystroiła się na komunię córki. Posypały się komentarze