Palikot "winny"? Na randce z mężczyzną

Tajemnicza historia Janusza Palikota...
EAST NEWS/PIOTR GRZYBOWSKI

Januszowi Palikotowi ostatnio nie brakuje zmartwień. Chociaż czy są to autentycznie zmartwienia? Trudno oprzeć się wrażeniu, że każdy jego wpis na osławionym już blogu czy kolejna kontrowersyjna wypowiedź w mediach służą ciągle jednemu celowi: skupienia na sobie uwagi i wywołania skandalu.

Jakiś czas temu w jednym z wywiadów Palikot przyznał, że najlepiej ludzi klasyfikować po trunkach. Są typy piwne, wódczane, a sam poseł jest typem winnym. Wczoraj wieczorem dał temu dowód. W restauracji Le Regina w jednym z najbardziej ekskluzywnych hoteli warszawskich, topił smutki w wykwintnym winie. Na szczęście nie pił do lustra. Romantyczna kolacja, nastrojowa muzyka, wino i bliska osoba - to najlepsza metoda na odreagowanie stresów związanych z ostatnimi wybrykami Palikota. Jednak Janusz nie spędził tego wieczoru u boku kobiety tylko z wiernym przyjacielem. I nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że posła rzeczywiście prawie nigdy nie spotyka się z kobietami...

EAST NEWS/PIOTR GRZYBOWSKI

Dzisiejszy "Super Express" od razu opisał to wydarzenie w konwencji romansu: "zmysłowe uściski", "czułe smyranie", "cmok na pożegnanie". Nas ta wersja nie przekonała - w końcu każdy facet ma prawo napić się z kolegą, a wtedy uściski zdarzają się częściej niż na trzeźwo. Zaczęliśmy się jednak zastanawiać nad czymś innym: Janusz Palikot to przecież zamożny facet, który znany jest ze swojego zamiłowania do luksusu . Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami, drogimi gadżetami, bawić się w ekskluzywnych restauracjach. To dziwne, że tak rzadko można go spotkać w towarzystwie pięknych kobiet...

EAST NEWS/PIOTR GRZYBOWSKI

Jakiś czas temu poseł spotykał się z młodą dziewczyną. Wyprowadził się od żony z ogromnego domu i zamieszkał w kawalerce. Scenariusz wydawałoby się dość typowy: facet przeżywa kryzys wieku średniego i zaczyna szaleć z kobietą, która mogłaby być jego córką. Zaraz później okazało się, że historia wcale nie jest taka prosta. Oprócz tego, że życie u boku Janusza Palikota było ciekawe i w wariancie "na bogato", to okazało się, że dziewczyna dostawała od posła pieniądze za to, że z nim mieszkała. Potem miał miejsce dość dziwny ślub, z zupełnie inną kobietą, o 12 lat młodszą Moniką. Dziewczyna zauroczyła go podobno od razu. Był ślub z pompą i podróż poślubna do Toskanii. Para ma też syna, Franciszka. Jednak od dwóch lat o jego drugiej żonie mówi się coraz mniej.

Porozmawialiśmy w naszym źródłem z Lublina i okazało się, sprawa jest dużo bardziej zagmatwana:

- Wszyscy wiedzą, że Palikot jest miłośnikiem kultury antycznej. Interesuje się wszystkim, co jest z nią związane. Stara się powielać model życia greckich filozofów. Stąd zamiłowanie do wina i długich rozmów z mężczyznami. Możliwe, że na rozmowach się nie kończy...

Mówi się o co najmniej trzech mężczyznach, którzy odegrali ważną rolę w życiu posła. Z jednym z nich jest w stałym kontakcie. To profesor. Panowie czasem się spotykają, często piszą do siebie, kontaktują się przez telefon. Łączy ich wiele, ale przede wszystkim mają wspólną pasję, którą jest sztuka.

I tak jak Platon uwielbiał spacerować z młodymi chłopcami i rozmawiać z nimi o życiu, tak Palikotowi też przypisuje się przyjaźnie z młodszymi mężczyznami albo czasem dla odmiany ze starszymi mentorami. Czyżby zatem te wszystkie obraźliwe zaczepki kierowane do Kaczyńskiego miały potwierdzać regułę: "Kto się lubi, ten się czubi?"?

Więcej o: