Śpiewak podsumował rozprawę Cieleckiej. Tak opisał jej zeznania

Jan Śpiewak odniósł się do zeznań Magdaleny Cieleckiej w sądzie. Aktorka wraz z Bogusławem Lindą zostali oskarżeni ws. nielegalnej reklamy alkoholu.
Jan Śpiewak, Magdalena Cielecka
Fot. Instagram.com/janekspiewak, KAPiF

W poniedziałek 9 lutego Magdalena Cielecka stawiła się w sądzie, gdzie zeznawała podczas rozprawy ws. oskarżeń o udział w nielegalnej promocji alkoholu. Przypomnijmy, że w sierpniu 2025 roku usłyszała ona zarzuty wraz z Bogusławem Lindą. Postępowanie w ich sprawie ruszyło po zawiadomieniu złożonym przez Jana Śpiewaka. Teraz aktywista zabrał głos.

Zobacz wideo Kupicha odniósł się do głośnej reklamy piwa z Karolakiem. Mówi o skrajnościach i "aferce"

Jan Śpiewak zareagował na zeznania Magdaleny Cieleckiej. "Demoralizacja pełna po prostu"

Śpiewak oraz Cielecka pojawili się w poniedziałek w sądzie. Aktywista zdecydował zareagować na zeznania aktorki już po zakończeniu rozprawy, publikując wpisy w mediach społecznościowych. - Cielecka naprawdę dała popis. Ja nie wiem, czy ona wierzy w to, co mówi, czy nie, ale był to naprawdę popis pogardy, arogancji i głupoty - skomentował na InstaStories Śpiewak, odnosząc się do wypowiedzi gwiazdy.

- Po pierwsze, tak, to nie była reklama, tylko to była promocja lifestyle'u, a poza tym, wszyscy jej koledzy tak robią. Wszyscy koledzy kradną, to ja też będę kraść - kontynuował prześmiewczo działacz społeczny. Odniósł się dalej do faktu, że aktorka miała mieć zapisane w umowie, iż grzywnę w jej przypadku miałaby opłacić korporacja. 

Nie ma bata na tych ludzi w ogóle. Zobaczymy, jaki sąd wyda wyrok, mam nadzieję, że jest w stanie coś takiego zabronić, nie? To jest po prostu niebywałe, jak oni wykorzystują system, jak śmieją nam się w twarz (...). Zero. Demoralizacja pełna po prostu tej kobiety. Straszny obraz

- skomentował na nagraniu Śpiewak.

Tak Magdalena Cielecka zeznawała w sądzie. Grozi jej kara pieniężna

Jak przekazał PAP, aktorka miała nie przyznać się do winy. W swoich zeznaniach podkreślała, że nie zamierzała nikogo namawiać do spożywania alkoholu i jedynie "przyjęła komercyjną propozycję" reklamy. - Nie rozróżniałam reklamy piwa od reklamy drinka, której ja stałam się częścią. (...) Pomyślałam sobie, że jest to jakiś lifestyle, który mogę pokazać, w którym mogę być wiarygodna, który mi się proponuje - mówiła dalej w sądzie Cielecka, cytowana przez agencję. Aktorce oraz Bogusławowi Lindzie, który w sądzie się nie pojawił, ma grozić kara sięgająca od 10 tys. do 500 tys. złotych.

Więcej o: