Leszek Miller wciąż nie pogodził się ze śmiercią syna. Monika wyznaje: Wydaje mi się, że to wszystko mi się przyśniło

Leszek Miller i jego wnuczka Monika, udzielili szczerego wywiadu dla ''Vivy!'', w którym opowiedzieli o stracie bliskiej osoby. Oboje wciąż nie mogą pogodzić się z tym, co wydarzyło się w sierpniu 2018 roku.

W sierpniu 2018 roku media obiegła tragiczna wiadomość. Jedyny syn Leszka Millera popełnił samobójstwo. Mężczyzna miał zaledwie 48 lat. Cała rodzina premiera była pogrążona w głębokiej żałobie. W najnowszym wydaniu ''Vivy!'' Monika Miller wraz z dziadkiem udzielili wspólnego wywiadu, w którym opowiedzieli o doświadczeniach związanych ze śmiercią tak bliskiej osoby. 

Zobacz wideo Leszek Miller kibicuje Monice w TZG

Leszek Miller opowiedział o stracie syna

Gdy doszło do tragicznego zdarzenia, były premier przebywał wraz ze swoją wnuczką na wakacjach. Chociaż na przestrzeni ostatnich lat udzielili oni kilku wywiadów poruszających tę kwestię, to dopiero na łamach "Vivy!" zabrali głos razem. Mimo upływu czasu rany, które mają w sobie, są nie do zagojenia. Były premier wyznał, że nadal nie poradził sobie z przedwczesną śmiercią syna. Czas jedynie pozwolił mu przyzwyczaić się do bólu, który nie przemija.

Czas jedynie oswaja z bólem, ale niczego nie leczy. Straciłem strach przed śmiercią. Śmierć wydaje się nam czymś przerażającym, ale jak jej dotkniemy, to przerażenie znika - czytamy w wywiadzie.

Podobne zdanie ma na ten temat córka Leszka Miller juniora. Monika dodała również, że tragiczne wydarzenia sprawiły, że przewartościowała swoje życie. Zaczęła zupełnie inaczej postrzegać otaczający ją świat.

Mnie ciągle się wydaje, że wszystko mi się przyśniło… Gdyby nie śmierć taty, chyba nie miałabym w sobie tyle odwagi, żeby zacząć śpiewać, pokazać się publiczności. Bardzo mocno do mnie dotarło, byłam wtedy jeszcze przed obroną licencjatu, że jednego dnia jesteśmy, a drugiego nas nie ma. I że jeżeli czegoś bardzo chcemy, o czymś marzymy, to nie powinniśmy tego odkładać na później, bo tego później może nie być.

Po śmierci ojca Monika Miller zamieszkała razem z dziadkami w podwarszawskim Konstancinie. Cała rodzina otoczyła się wzajemną troską i wsparciem i tylko dzięki temu udało im się przetrwać ten trudny czas.

KK