Blondino Latino odniósł się do zaczepek fanów i sugestii, że jest w związku z Olą Kotwicą. Jeden komentarz uczestnika programu "Hotel Paradise" wystarczył, aby rozwiać wszelkie wątpliwości. Internauci tym razem się pomylili.
Po tym, jak Ola z programu "Love Island" zamieściła na swoim Instagramie zdjęcie, na którym widać dłoń tajemniczego mężczyzny, internauci postanowili dowiedzieć się, kim jest druga połówka celebrytki. Podejrzenia padły na Blondino Latino, którego dobrze znajdą widzowie "Hotelu Paradise". Fani rozpoznali go po... zegarku.
Chociaż Ola nie odpowiedziała na komentarze obserwatorów, to zrobił to Blondino. Mężczyzna rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące ich relacji, twierdząc, że są tylko przyjaciółmi.
To moja koleżanka - napisał Blondino.
Para wybrała się razem na wesele przyjaciółki Oli, ale wygląda na to, że Blondino był tylko osobą towarzyszącą.
Przypomnijmy, że mężczyzna zdobył popularność w sieci dzięki udziałowi w pierwszej edycji "Hotelu Paradise". W programie stworzył wiele relacji, jednak do finału dotarł z Martyną, z którą łączyła go tylko przyjaźń.
Z kolei Ola była uczestniczką drugiej edycji "Love Island". W hiszpańskiej willi stworzyła relację z Rafałem i chociaż para dostała się do finału, to nie udało się jej wygrać show. Po programie ich związek się rozpadł.
Drogi Świątek i Chwalińskiej się rozeszły. Wiadomo, co się stało. "Dużo przeszłyśmy"
Ludzie ją kochali, ale kiedy upadła na ziemię, wszyscy ją omijali. Kubasińska zmarła trzy dni później
Mucha była w związku ze starszym o 17 lat Wojewódzkim. Po latach ujawnia prawdę o tej relacji. "Miał Pigmaliona"
Henio Majdan dostał swój pierwszy "dom". Rozenek pokazała nagrania, a my patrzymy na ceny. Tanio nie jest
Mocne oświadczenie Dody w sprawie emerytur artystów. "Zamiast powielać te bzdury..."
Doniesienia nt. zaginionej Polki na Majorce. "Ta rozmowa została przerwana"
Pajączkowska ujawnia wiadomości, jakie miała dostać od produkcji TVN. Post wywołał poruszenie
"Groźniejsze niż kolejny skandal". Ekspertka o aferze w rodzinie królewskiej
Wystarczyły dwa słowa i Lewandowska wywołała armagedon w komentarzach. Musiała się gęsto tłumaczyć