Druzgocące doniesienia o stanie zdrowia księżnej Mette-Marit. "Badania wykazały dramatyczny..."

Stan zdrowia księżnej Mette-Marit budzi coraz większy niepokój. Norweskie media donoszą, że żona następcy tronu została wpisana na listę oczekujących na przeszczep płuc.
Księżna Mette-Marit
Fot. East News

W mediach coraz głośniej na temat stanu zdrowia księżnej Mette-Marit. W 2018 roku u żony następcy tronu Norwegii zdiagnozowano włóknienie płuc. Księżna musiała zrezygnować na jakiś czas całkowicie z obowiązków. W marcu pałac opublikował oświadczenie, w którym przekazał, że rozpoczęto przygotowania do oceny możliwości przeszczepu. Teraz pojawiły się nowe informacje. 

Zobacz wideo Córka Niemen zmaga się z rzadką chorobą. "Danusia jest po operacji"

Księżna Mette-Mari czeka na przeszczep płuc. "Badania wykazały dramatyczny spadek wydolności" 

W ostatnim czasie stan 52-letniej księżnej Mette-Marit znacząco się pogorszył. Z najnowszych informacji wynika, że została wpisana na listę osób oczekujących na przeszczep płuc. Lekarze ze szpitala w Oslo poinformowali, że bez tej operacji żonie następcy tronu pozostał około rok życia. - W płucach pojawiło się znacznie więcej tkanki bliznowatej. Badania wykazały również dramatyczny spadek wydolności płuc - powiedział pulmonolog Are Martin Holm na konferencji prasowej dotyczącej stanu zdrowia księżnej. 

Nie ujawniono, kiedy żona księcia Haakona zostanie poddana zabiegowi. Termin operacji będzie uzależniony od znalezienia odpowiedniego dawcy. Do czasu operacji księżna Mette-Marit nie będzie wykonywać oficjalnych obowiązków.

Tak księżna Mette-Marit mówiła o chorobie kilka lat temu. Była pełna nadziei 

W 2023 roku wyemitowano film dokumentalny "The Crown Prince Couple - Our Norway", który śledzi losy norweskiej pary książęcej. Przed kamerami księżna Mette-Marit zdobyła się na szczere wyznanie na temat choroby. - Naprawdę nie jest łatwo z tym żyć. Człowiek czuje się bardzo bezbronny, gdy nie może robić wszystkiego, na co ma ochotę. Trudno mi jednak o tym mówić. Teraz jestem w naprawdę dobrym punkcie (...). Wcześniej miałam żal do losu, że nie mogę robić rzeczy, które chcę robić. Między innymi nabawiłam się lęku przed chodzeniem po wzgórzach. (...) Wstydzę się, kiedy np. zaczynam dyszeć, np. do mikrofonu. Wtedy jestem bardzo zestresowana. Myślę, że to zmieniło sposób, w jaki żyję. Teraz żyję o wiele spokojniej, to na pewno - opowiadała. 

Więcej o: