Niespodziewana śmierć Machalicy pogrążyła w żałobie rodzinę. Zaledwie trzy miesiące wcześniej wziął ślub

Odszedł zbyt wcześnie, ale dzięki swoim rolom na zawsze pozostanie w pamięci bliskich i widzów. Niezapomnianych kreacji stworzył wiele, jak choćby tę w "Dekalogu" Krzysztofa Kieślowskiego. Zmarły w 2020 roku Piotr Machalica miał jeszcze wiele planów - zawodowych i prywatnych, bo zaledwie trzy miesiące przed śmiercią ponownie się ożenił.

Zachwycał w "Krótkim filmie o miłości", "Dekalogu" i "Zabij mnie, glino". Nie bał się też ról w serialach takich jak "Ekstradycja" czy "Złotopolscy". Olśniewał talentem na deskach teatrów. Jego niespodziewana, przedwczesna śmierć pogrążyła w żałobie rodzinę, bliskich, kolegów i fanów. Zaledwie trzy miesiące przed swoim odejściem Piotr Machalica wziął ślub. Aktor bardzo chronił prywatność żony, nigdy zresztą nie był zbyt wylewny w kwestii życia osobistego. Jednak jego romans z Edytą Olszówką stał się swego czasu jednym z najgłośniejszych tematów w polskim show-biznesie. O uczuciu tych dwojga miesiącami rozpisywały się media. Próbą dla ich związku były burzliwe relacje aktora z pierwszą żoną, Małgorzatą. Ale właśnie wtedy, kiedy po wielu zawirowaniach Piotr Machalica odnalazł spokój u boku wieloletniej partnerki Aleksandry Sosnowskiej i przypieczętował ten związek ślubem, stało się najgorsze.

Zobacz wideo Pamiętacie?

Aktorstwo we krwi

Urodzony 13 lutego 1955 roku w Pszczynie Piotr Machalica wywodził się z rodziny o aktorskich tradycjach. Jego ojciec Henryk Machalica wsławił się wieloma wybitnymi rolami, a szersza publiczność pamięta go z pewnością jako patriarchę rodu, Dionizego z serialu "Złotopolscy". Pan Henryk talent przekazał w genach nie tylko Piotrowi, lecz także jednemu z jego starszych braci, Aleksandrowi. Ale mimo że niemal wychował się na deskach teatru, Piotr z początku wcale nie widział dla siebie miejsca w aktorskim świecie. Był dzieckiem chorobliwie wręcz nieśmiałym, a jego wycofanie pogłębił rozwód rodziców.

Aktorstwo było ostatnią rzeczą, o której myślałem. Miałem zaniżone poczucie własnej wartości i byłem przekonany, że z czymś takim nie powinienem zdawać do szkoły - wyznał w wywiadzie dla Onetu Piotr Machalica.

Z czasem jednak okazało się, że aktorstwo może okazać się formą terapii i sposobem na walkę z nieśmiałością. Zanim jednak w wieku 22 lat Piotr Machalica postanowił zdawać do warszawskiej PWST, imał się różnych zajęć. Również dość osobliwych, bo pracował nawet jako portier w izbie wytrzeźwień. Aktor wspominał, że nie żałuje tego doświadczenia, ponieważ wiele go nauczyło.

Pracowałem za dnia jako portier, co było nudne jak cholera. Patrzyłem, jak wychodzili klienci, rozpacz totalna. Potem przyszedł mi do głowy pomysł, żeby się zmierzyć z tym życiem, więc poszedłem do dyrektora i powiedziałam, że chciałbym popracować jako opiekun zmianowy. Czyli w nocy. No i przez rok dostałem świetną szkołę życia - wspominał aktor w jednym z wywiadów.

Piotr Machalica bronił się przed aktorstwem tak bardzo, że rozważał nawet wstąpienie do seminarium. Z czasem doszedł jednak do wniosku, że za bardzo podobają mu się dziewczyny, aby zrezygnować z tej części życia i zdecydować się na celibat. Po latach okazało się, że decyzja była słuszna, bo miał nie tylko wielki talent, lecz także burzliwe życie uczuciowe.

Piotr MachalicaPiotr Machalica Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Film, teatr i kobiety

Piotr Machalica zadebiutował na ekranach jeszcze w trakcie studiów rolą mnicha w filmie Lecha Majewskiego "Rycerz" z 1979 roku. Dwa lata później po raz pierwszy wystąpił na deskach teatru, jako inspicjent w sztuce "Tył do przodu" w reżyserii Michał Ratyńskiego w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Po ukończeniu studiów to właśnie z tym teatrem związał się na stałe, ale wkrótce o Piotra Machalicę upomniał się też świat filmu.

W 1980 roku wystąpił w serialu Janusza Zaorskiego "Punkt widzenia" jako kolega granego przez Bogusława Lindę Włodka. Rok później za rolę ks. Piotra Wawrzyniaka w serialu historycznym "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy" otrzymał nagrodę I stopnia przewodniczącego Komitetu ds. Radia i TV za osiągnięcia aktorskie. Ale największe uznanie przyniosły Piotrowi Machalicy role w filmach Krzysztofa Kieślowskiego: "Krótki film o miłości", "Trzy kolory. Biały" oraz "Dekalog IX". W tym ostatnim wcielił się w rolę Romana, kardiochirurga w średnim wieku, który dowiaduje się, że jest impotentem i nie ma żadnych szans na wyleczenie tej przypadłości. W rezultacie diagnozy mężczyzna staje się chorobliwie zazdrosny o pracującą w liniach lotniczych żonę Hankę.

Piotr MachalicaPiotr Machalica AG

Niełatwe były też prawdziwe relacje Piotra Machalicy z kobietami. Ale choć przypięto mu łatkę niestałego w uczuciach, przyjaciele aktora podkreślali, że był on po prostu bardzo wrażliwy i uczuciowy.

Był beksą, ale taką cudowną. Płakał, jak widział nieszczęśliwego człowieka albo zwierzę i nie wstydził się tego. Poza tym był cudownym facetem - jak ktoś potrzebował współczucia, Piotr był pierwszy - wspominała aktora i przyjaciela Krystyna Janda.

Piotr Machalica zdawał sobie sprawę z wizerunku, jaki wykreowały mu media. "Przez długi czas uchodziłem za różnych życiowych wpadkach i upadkach za niegrzecznego chłopca, co mi chyba w tych kontaktach damsko-męskich nie pomagało. Ale ja tak naprawdę jestem bardzo grzecznym i ułożonym facetem" - mówił w jednym z wywiadów Piotr Machalica.

Jak więc wyglądało życie prywatne aktora? Jego pierwsze małżeństwo z aktorką Małgorzatą zakończyło się rozwodem, który Machalica przypłacił depresją. Z tego związku urodziło się dwoje dzieci: syn Franciszek i córka Sonia. Kilka lat po rozstaniu w rozmowie z "Galą" aktor przyznał, że już rok po ślubie "zaczęło się psuć". W innym wywiadzie Piotr Machalica mówił z kolei, że rozwód pogłębił jego problemy finansowe, co dodatkowo przyczyniło się do pogorszenia jego stanu psychicznego. Ukojeniem miał okazać się związek z kolejną aktorką, Edytą Olszówką. Parę dzieliło 16 lat i sugerowano, że Piotr Machalica zostawił żonę dla młodszej. Aktor przeczył jednak tym doniesieniom - mówił, że owszem, znał ją wcześniej, ale wówczas łączyła ich tylko przyjaźń, która dopiero po rozwodzie przerodziła się w coś więcej. Ostatecznie jednak i ten związek nie przetrwał próby czasu. Winą za jego rozpad byli partnerzy obarczali zbytnie zainteresowanie mediów - istotnie, tych dwoje przez kilka lat stanowiło najgorętszą parę polskiego show-biznesu.

Gdyby tak o nas nie gadali, być może byśmy byli razem. Niestety, to była ogromna presja społeczeństwa. Moment naszego spotkania był szczególny dla nas obojga. Te plotki, które się na nasz temat pojawiały, jednak skutecznie to wszystko zabijały. Nikt, kto tego nie doświadczył, nie jest w stanie sobie wyobrazić, jak to psuje krew. (...) Doświadczaliśmy takich sytuacji, że dziś mi się w głowie nie mieszczą. Kiedyś np. ktoś do nas się nieładnie odezwał tylko na podstawie jakiegoś artykułu na nasz temat czy plotek, które chodziły w jakichś tam kręgach. Ludzie nas nie znali, a mieli wyrobione zdania i opinie na nasz temat. Każde z nas zaczęło się zamykać i oddalać - wyznał na łamach "Faktu" Piotr Machalica.

Piotr Machalica, Edyta OlszówkaPiotr Machalica, Edyta Olszówka AKPA

Zbyt wcześnie

Bezpieczną przystań Piotr Machalica znalazł dopiero po kilku latach samotności. Ostatecznie ustatkował się u boku osoby niezwiązanej z branżą filmową, Aleksandry Sosnowskiej, młodszej od siebie o 21 lat bizneswoman i właścicielki hotelu w Częstochowie. Para poznała się, gdy Piotr Machalica został dyrektorem artystycznym w Teatrze im. Adama Mickiewicza właśnie w Częstochowie. Jak wspominał aktor, to była miłość od pierwszego wejrzenia, ale być może zrażony tym, co spotkało go w przeszłości, tym razem bardzo skrupulatnie chronił prywatność swoją i nowej partnerki. Rąbka tajemnicy uchylił dopiero w 2019 roku. Wówczas w wywiadzie dla magazynu "Pani" wyznał:

Żeby ukrócić spekulacje na temat mojego życia prywatnego, które pojawiają się od wielu, wielu lat, chcę powiedzieć, że od ponad dekady jestem w związku. Bardzo kocham i czuję się kochany. A miłość na imię ma Oleńka - powiedział wówczas aktor.

Po piętnastu latach związku, we wrześniu 2020 roku, para zdecydowała się na ślub. Ale jak cała ich relacja, również ceremonia była utrzymana w ścisłej tajemnicy. Piotr Machalica zadbał o to, aby żadna informacja na temat daty czy miejsca ślubu nie przedostała się do mediów. W uroczystości wzięli więc udział wyłącznie bliscy przyjaciele i znajomi, m.in. Artur Żmijewski z żoną Pauliną, Joanna Liszowska, Katarzyna i Cezary Żakowie.

Postanowili, że dzień ich ślubu będzie tylko dla nich. Wszyscy goście, urzędnicy oraz obsługa wesela byli poproszeni o zachowanie dyskrecji. A państwo młodzi listę gości weselnych podali dopiero wieczorem w przeddzień przyjęcia, żeby można było odpowiednio rozłożyć wizytówki - pisał już kilka dni po fakcie "Super Express".

Niestety, parze nie było dane długo cieszyć się małżeńskim szczęściem. 13 grudnia tego samego roku Krystyna Janda zamieściła w swoich mediach społecznościowych bardzo niepokojący wpis: "Piotr w ciężkim stanie w szpitalu, pod respiratorem, w śpiączce farmakologicznej. Trzymajcie razem z nami za niego kciuki. Straszny czas". Do postu dodała zdjęcie aktora. Jednak niedługo później wpis zniknął. Kolejnego dnia media obiegła tragiczna informacja. 14 grudnia 2020 roku Piotr Machalica zmarł. Miał zaledwie 65 lat. Jako przyczynę zgonu określono zakażenie koronawirusem. Wiadomo, że aktor już wcześniej miał problemy ze zdrowiem - w 2013 roku przeszedł ratującą życie operację serca. Ale jego śmierć była szokiem zarówno dla współpracowników, jak i fanów.

Piotruś to był człowiek wielkiej skromności. Nie czuł tego, że jest gwiazdą - powiedział w progranie "Dzień dobry TVN" starszy brat aktora, Aleksander Machalica.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.