"Czterdziestolatek" to jeden z tych seriali, które zasłużyły na miano kultowego. Produkcja Jerzego Gruzy premierowo została wyemitowana w 1975 roku. Dzięki ogromnej popularności doczekała się kontynuacji "Czterdziestolatek. 20 lat później" i filmu "Motylem jestem, czyli romans Czterdziestolatka". Serial opowiada o losach warszawskiej rodziny inżyniera Stefana Karwowskiego, które idealnie wkomponowały się w rzeczywistość lat 70. (m.in. budowa Trasy Łazienkowskiej, dworca Centralnego i Trasy Toruńskiej). Z jednej strony obrazował gierkowską propagandę sukcesu, a z drugiej problemy, z którymi codziennie mierzyła się przeciętna polska rodzina - w tym kryzys wieku średniego. W roli tytułowego bohatera wystąpił Andrzej Kopiczyński, a jego żonę zagrała Anna Seniuk. W produkcji pojawiły się też takie sławy jak: Irena Kwiatkowska, Zofia Czerwińska, Leonard Pietraszak, Roman Kłosowski, Wojciech Pokora, Janusz Kłosiński, Bohdan Łazuka, Janusz Gajos, Alina Janowska i Władysław Hańcza. Mało brakowałoby, a po niespełna dwóch dekadach serial znowu doczekałby się nowych odcinków. Tak się jednak nie stało, choć nakręcono nawet jeden nowy pilotażowy odcinek, który nigdy nie doczekał się emisji w TVP. W nowej książce Rafała Dajbora, "Kulisach kultowego serialu 40-latek", dowiadujemy się dlaczego.
Nowe losy "Czterdziestolatka", którego akcja miała się dziać w latach 2000, byłyby z pewnością nie lada gratką dla fanów inżyniera Karwowskiego. Niestety, ponoć pilotażowy odcinek przepadł i telewizja nie ma go w swoich archiwach, bo nie była zainteresowana jego emisją. Gruza miał go tylko na kasecie VHS. Wiadomo jednak, co się w nim działo. "Moim zdaniem pilotażowy odcinek trzeciej serii 'Czterdziestolatka' jest bardzo udany. W tym pilocie jest zabawna scena, w której Kopiczyński idzie z kijkami do nordic walkingu, po czym staje bezradnie przed drzwiami swojego bloku, bo zapomniał kodu do bramy, i poznaje wtedy uroczą sąsiadkę, graną przez Tatianę Sosnę-Sarno" - opowiadała Anna Seniuk w książce o kulisach słynnego serialu. Przy okazji zdradziła też, co miało spotkać jej bohaterkę.
Albo scena, w której oznajmiam Stefanowi, że zapisałam nas na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Stefan przerażony pyta, czy tam trzeba będzie zdawać egzamin, a ja odpowiadam mu, że nie, selekcja jest naturalna, bo zajęcia są na trzecim piętrze bez windy
- śmiała się odtwórczyni Magdy Karwowskiej.
Ponoć nowy odcinek "Czterdziestolatka" został swego czasu wyświetlony podczas jednego ze spotkań z publicznością. Anna Seniuk wspomniała, że bardzo się spodobał. Co w takim razie poszło nie tak? Okazuje się, że ówcześni włodarze Telewizji Polskiej uważali, że czas tego serialu minął i zamiast odgrzewać stary kotlet, trzeba inwestować w nowe produkcje skierowane do młodszej widowni. "Serial czeka na decyzję władz TVP, które uważają, że trzeba stawiać na młodzież. A ja uważam, że młodzież ma gdzie grać, że przydałoby się coś dla starszych ludzi" - mówił w 2011 roku Jerzy Gruza na łamach "Super Expressu". Chęci powrotu do swojej popularnej roli nie krył też Andrzej Kopiczyński.
Chciałbym, żeby ta kolejna część się ukazała. Zrobiliśmy jeden odcinek i to, co udało nam się nakręcić, jest dosyć zabawne. Miałem mnóstwo spotkań w tej sprawie z emerytami, których jest wielu w naszym kraju. Oni domagają się czegoś takiego. Zastanawiają się, dlaczego są same seriale dla młodzieży
- mówił w jednym z wywiadów.
W rolę dzieci Karwowskich, Jagodę i Marka, wcielili się Mirella Olczyk-Kurkowska i Piotr Kąkolewski. Anna Seniuk, która dziś z uśmiechem na twarzy wspomina "Czterdziestolatka", nie zerwała z nimi kontaktu. Opowiedziała o tym ostatnio w nowym wywiadzie. Przy okazji zdradziła, jak dziś patrzy na fenomen tej produkcji Gruzy. - To był wspaniały serial. Nie ma się czego wstydzić. Wiem, że do tej pory idzie na jakichś kanałach, co znaczy, że ciągle podoba się ludziom i chcą to oglądać. Ten serial się nie zestarzał. Stwierdziliśmy z Jerzym Gruzą, że to jest pewien dokument epoki, który pokazuje młodym, na czym polegało życie w PRL-u. Myślę, że to było takie idealne spotkanie, które się bardzo rzadko zdarza w życiu aktora. Spotkali się odpowiedni ludzie, w odpowiednim czasie, z odpowiednim poczuciem humoru. To jest strasznie ważne i to się nam zdarzyło w "Czterdziestolatku". Stworzyliśmy idealną formułę do serialu. Nie zawsze jak się obsadzi najlepszych aktorów, jest sukces. Poza tym uważaliśmy, że naprawdę jesteśmy jedną rodziną. Z tej okazji pozdrawiam moje serialowe dzieci, z którymi mam ciągle kontakt, czyli Mareczka i Jagodę. Do tej pory jestem dla nich mamusią. Jak się spotykamy, to mówią do mnie "mama to, mama tamto". Z Mirellą nawet chodzę do teatru, także dzięki temu serialowi mam jeszcze przyszywane dzieci oprócz własnych. Ciągle są ze mną i bardzo im za to dziękuję - powiedziała Seniuk w rozmowie z Gazeta.pl.
Słynną bohaterką "Czterdziestolatka" była też "Kobieta Pracująca", którą brawurowo grała Irena Kwiatkowska. Jej postać pojawiała się zawsze w najmniej spodziewanym momencie i za każdym razem wykonywała inny zawód, mający związek z bieżącą akcją. "Ja jestem Kobieta Pracująca, żadnej pracy się nie boję" - mówiła. Była m.in. listonoszką, kominiarzem, barmanką, młodszą fryzjerką, wróżką, automatyczną sekretarką na komendzie w Trójmieście, operatorką koparki i... jednoosobową "trójką szkolną". Mało brakowało, a Kwiatkowska nie pojawiłaby się już na planie drugiego sezonu, którego akcja rozgrywała się, gdy Karwowski miał 60 lat. Nie jest tajemnicą, że aktorka była bardzo wymagająca. Ingerowanie w scenariusz było dla niej na porządku dziennym. "Z naszego pierwotnego tekstu tworzyła bardzo specyficzny skecz. Przynosiliśmy scenariusz, który ona nazywała pecyną. Mówiła: 'ja z tego coś ulepię'. Była korektorem, redaktorem, właściwie autorem w nie mniejszym, a pewnie i większym stopniu niż my" - wspominał Jerzy Gruza w książce Rafała Dajbora.
W przypadku "Czterdziestolatka. 20 lat później" Irena Kwiatkowska uznała, że dostarczane przez Gruzę i Toeplitza "pecyny" nie są już tak dobre, jak poprzednio. Gabriel Michalik odnotowuje w książce "Kobieta pracująca. Rzecz o Irenie Kwiatkowskiej i jej czasach", że sequel "Czterdziestolatka" nie przypadł pani Irenie do gustu. Miała mówić, że na siłę grać nie będzie. Stąd pojawia się tylko w niektórych odcinkach
- zauważył Rafał Dajbor w swojej nowej publikacji.
To pytanie zaskoczyło Lewandowską. Nie wiedziała, co odpowiedzieć
Złote Globy 2026: Czerwik i Sierpiński zachwyceni Emily Blunt. Zawiodła ich Julia Roberts
Jessie Buckley zdobyła Złoty Glob. Nagle zwróciła się do Polaków
Andrzej z Plutycz kupił zdrapki za 250 złotych. Szok, ile wygrał
Lawina komentarzy po Festiwalu Piosenek Filmowych w TVN. Widzowie zgodni jak nigdy
Rozenek tak odstawiła się na Galę Mistrzów Sportu. Modowy ekspert nie ma wątpliwości
Clooney na Złotych Globach utarł nosa Trumpowi. Po tych słowach sala wybuchła śmiechem
Zillmann i Lesar na Gali Mistrzów Sportu. Nie szczędziły sobie czułości
Anita Sokołowska w garniturze na Paszportach Polityki. Ekspertka zwróciła uwagę na jeden szczegół