Historia miłości Wojciecha Pokory i jego żony była pełna zwrotów akcji. I piękna. "Kilka razy jego rzeczy były już za drzwiami"

Wojciech Pokora nie żyje. Aktor zmarł w wieku 83 lat. Przypominamy historię miłości aktora. Wraz z żoną, Hanną, wytrwał w małżeństwie do końca swoich dni.

Wojciech Pokora, znany m.in. z ról w filmach "Poszukiwany, poszukiwana" czy też "Kariera Nikodema Dyzmy", zmarł w niedzielę rano (4. lutego 2018 roku) w wieku 83 lat. Informację tę przekazała Krystyna Janda. 

Pokora był nie tylko wybitnym aktorem, ale także wyjątkowym człowiekiem. Prywatnie był szczęśliwym mężem i ojcem. Wraz z żoną, Hanną, wychowali dwie córki, Annę i Magdalenę. Córki nie poszły w ślady słynnych rodziców, ale swoich sił w show-biznesie próbowała za to wnuczka aktora, Agata Nizińska

ZOBACZ ZDJĘCIA<<<<

Najbardziej wzruszająca jest jednak historia miłości aktora i jego żony. Małżeństwo trwało przy sobie do końca, przez ponad 50 lat. Poznali się już w liceum, jednak nie od razu między nimi zaiskrzyło. 

Wtedy strasznie Wojciecha nie lubiłam. Gdyby ktoś wtedy mi powiedział, że za niego wyjdę, to bym skreśliła tę osobę najgrubszym flamastrem! On wydawał się taki zarozumiały, że nie mogłam po prostu na niego patrzeć - wspominała Hanna Pokora w książce "Z Pokorą przez życie".

Pomimo początkowej awersji przyszłej żony aktor nie dawał za wygraną.

Kiedy byliśmy razem w szkole, zupełnie nie zwracałam na niego uwagi. Co tydzień odbywały się dyskoteki, na które Wojtek przychodził ze swoimi kolegami i namawiał ich, żeby mnie uwodzili. W ogóle takimi podchodami nie byłam zainteresowana. To był też czas, kiedy zniesiono nakaz skierowań do szkoły teatralnej. Myślałam wtedy tylko o tym, jak się tam dostać i jak przygotować się do egzaminu - mówiła żona Pokory na łamach książki.

Wówczas z pomocą przyszedł Pokora. 

Wojtek obiecał, że mnie przygotuje. W ciągu kolejnych tygodni stawał się moim kolegą. Już mnie nie drażnił, ponieważ mnie nie uwodził, tylko był takim bratem łatą. I zdałam ten egzamin, ale zaraz potem przydarzyło się nieszczęście: rozwiązano rok, na którym byłam i znalazłam się w tragicznej sytuacji – wspominała Hanna Pokora.

Wojciech Pokora z żoną HannąWojciech Pokora z żoną Hanną Akpa

Na (nie)szczęście jej rocznik rozwiązano i nie mogła zdawać egzaminów ponownie. Ale wtedy przyszła pora na miłość. Gdy szli na koncert i aktor wziął ją na ręce, by ta przypadkiem nie zmoczyła swoich nóg, zrozumiała, że jest zakochana.

W pewnym momencie zaczęłam dochodzić do wniosku, że z Wojtkiem jest coś nie w porządku. W pewnym momencie zorientowałam się, że w tym zarozumiałym Wojciechu się zakochałam! Strzała Amora trafiła mnie w drodze do filharmonii, gdy Wojtek – widząc kałużę – przeniósł mnie przez nią na rękach... - mówiła. 

W ich życiu nie zawsze było jednak kolorowo. W młodości rosnąca popularność aktora przysporzyła mu także rzeszę wielbicielek, które potrafiły "namieszać" w nawet zgodnym małżeństwie. 

Jak już było bardzo ostro po takim incydencie, którego ja zresztą nie popełniłem i wszystko było w imaginacji mojej małżonki, to nie było ciszy. Wręcz przeciwnie. Żona mówiła nieraz: "Chcesz się uskrzydlić?! Znaleźć sobie inną?! Proszę bardzo!" I walizki lądowały za drzwiami. Oczywiście nigdy ich nie wziąłem do ręki i nie opuściłem domu - wspominał aktor.
Siedziałem na tych walizkach, aż usłyszałem, że żona wychodzi z domu i mówię: "Haniu, błagam cię. To wszystko nieprawda. Mnie musisz wierzyć, a nie komuś, kto się we mnie podkochuje. Kocham cię ponad życie!"
Faktycznie, kilka razy jego rzeczy były już za drzwiami - śmiała się żona Pokory.
Ale ona sama te walizki wniosła z powrotem - dodał aktor.

W końcu bez zazdrości nie ma miłości. W to, że kochali się jak mało kto, nie śmiemy nawet wątpić.

MM

Więcej o: