Joanna Kurska zabrała córkę do muzeum w Waszyngtonie. Zapozowały przed portretem Donalda Trumpa

19 lutego w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest Dzień Prezydentów. Z tej okazji Joanna Kurska zabrała córkę National Portrait Gallery w Waszyngtonie, gdzie bacznie przyglądały się podobiźnie Donalda Trumpa.

Joanna i Jacek Kurscy stanęli przed ołtarzem w 2020 roku. Kilka miesięcy później na świat przyszła córka pary Anna Klara. Były prezes TVP i jego ukochana mają też dzieci z poprzednich, "nieważnych" małżeństw. Aktualnie Kurscy wraz z najmłodszymi pociechami mieszkają w Stanach Zjednoczonych. Ostatnio żona polityka zabrała dziewczynkę do National Portrait Gallery w Waszyngtonie, gdzie podziwiały portret Donalda Trumpa.

Zobacz wideo Plotek Donald Trump czy Andrzej Duda? Odpowiada Karolina Pisarek

Joanna Kurska zabrała córkę do muzeum w Waszyngtonie. Zapozowały przed portretem Donalda Trumpa

Nietrudno się domyślić, że związanemu z Prawem i Sprawiedliwością Jackowi Kurskiemu bliżej do Donalda Trumpa niż Joe Bidena. Były prezes TVP nigdy zresztą nie ukrywał sympatii do byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kiedy po wyborach w 2020 roku początkowo ogłoszono zwycięstwo Trumpa, polityk napisał, że to "dobre wiadomości dla Polski i świata". Zapewne poczuł się mocno rozczarowany, kiedy okazało się, że to Joe Biden będzie głową państwa w USA. Niedawno Kurscy przeprowadzili się do Stanów Zjednoczonych. Ostatnio w Ameryce świętowano Dzień Prezydentów. Z tej okazji żona byłego prezesa TVP zabrała córkę do National Portrait Gallery w Waszyngtonie. Na Instagramie opublikowała serię zdjęć, na których pozują przed portretem Donala Trumpa. Podczas gdy zamyślona mama kontemplowała dzieło, córka wydawała się bardziej zainteresowana ochraniającą je barierką.

 

Joanna Kurska twierdzi, że następcy jej męża w TVP mają obsesję. "To działanie na szkodę spółki"

Joanna Kurska rozmawiała ostatnio z Plotkiem. Była pracownica TVP stwierdziła, że nowe władze Telewizji Polskiej mają obsesję na punkcie jej męża. Skąd takie wnioski? Chodzi o popularny serial. - "Zniewolona" jest przykładem obsesji następców na punkcie mojego męża. Serial był strzałem w dziesiątkę, widzowie bardzo go pokochali (ponad 3 mln widzów). Świetnym posunięciem męża było dogranie kolejnego sezonu, w którym pojawiły się wątki polskie i zagrał Mikołaj Roznerski, ulubieniec Polek. Kim trzeba być i jakie trzeba mieć kompleksy, żeby w zemście na moim mężu za to, że miał sukces, karać telewidzów, którzy chcą oglądać ciąg dalszy tamtej telewizji? To działanie na szkodę spółki, na szkodę widzów, pieniądze zostały wydane a widzowie nie oglądali swojego ukochanego serialu - stwierdziła.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.