Gwiazdor "Dobrego chłopca" przebywał przez jakiś czas w Polsce. Takie ma zdanie o naszym kraju

Anson Boon odwiedził Warszawę podczas pracy nad filmem "Dobry chłopiec" Jana Komasy. Jak poradził sobie z językiem polskim i co go zaskoczyło?
Anson Boon
EastNews, Fot. Michal Borowczyk / Agencja Wyborcza.pl

6 marca do polskich kin trafił "Dobry chłopiec" - anglojęzyczny film w reżyserii Jana Komasy, znanego z m.in. "Sali samobójców" oraz nominowanego do Oscara "Bożego Ciała". Film opowiada historię 19-letniego Tommy'ego, który prowadzi beztroskie, ale agresywne życie na granicy prawa. W jego rolę wcielił się Anson Boon, który był gościem najnowszego wydania "Dzień dobry TVN". Tak wspomina wizytę w Polsce.

Zobacz wideo Stockinger i Lewandowska odpalili się na "DDTVN". "Trzeba brać się do roboty"

Anson Boon zakochał się w Warszawie. Tak gwiazdor "Dobrego chłopca" wspomina pobyt w Polsce

W trakcie rozmowy z dziennikarką "Dzień dobry TVN", Anną Tatarską, Anson Boon został zapytany o to, czego nauczył się po polsku. Poproszono go także o rozpoczęcie konwersacji w tym języku. - Tak, dzień dobry. Dziękuję bardzo. Poproszę woda - wyliczał aktor. - Tych zwrotów używałem najczęściej. Myślę, że sporo podłapałem. Zdjęcia w Warszawie trwały blisko sześć tygodni, a ja bardzo lubię języki i zakochałem się w Warszawie - przyznał.

Okazało się, że nie była to jego pierwsza wizyta w kraju. - Zanim zostałem obsadzony w "Dobrym chłopcu", odwiedziłem dawniej Kraków i bardzo mi się tam podobało - wspominał. Podczas rozmowy opowiedział także o tym, jak spędzał czas wolny w stolicy Polski. - Muszę przyznać, że macie niesamowite hale z restauracjami. Uwielbiam je. Chodziłem też do mojej ulubionej kawiarni albo przechadzałem się nad rzeką. Było naprawdę świetnie - opowiadał.

Polska zupami stoi? Anson Boon zachwycony barszczem z planu filmowego

W dalszej części rozmowy nawiązano także do niedawnej wypowiedzi Jessie Buckley, która podczas gali rozdania Złotych Globów wspomniała o zupie przyniesionej przez ekipę filmową z Polski. Jak się okazało, podobne wspomnienia z planu ma także Boon. - Na naszym planie było mnóstwo świetnych zup. Barszcz był moim faworytem. Ludzie, którzy gotowali je, mówili o zupach z taką miłością: "Ta zupa dobrze ci zrobi". Nie lubię znajomym zbyt wiele opowiadać o Warszawie, bo mam wrażenie, że to taki ukryty klejnot - nie jest tłoczno, jest czysto, po prostu przemiło - podsumował aktor.

 
Więcej o: