Krzysztof Piasecki zdradza, z czego żyje na emeryturze. Doradzono mu w ZUS-ie

W mediach od lat huczy o emeryturach gwiazd. W nowym wywiadzie Krzysztof Piasecki zdradził, jak wygląda jego sytuacja. Jak się okazuje, miała na nią wpływ rada pracowniczki ZUS.
Piasecki
Krzysztof Piasecki wprost o emeryturze. Nie do wiary, z czego się utrzymuje / Fot. KAPIF

Gwiazdy chętnie wypowiadają się w mediach o swoich emeryturach. Na kwotę świadczenia narzekał m.in. Krzysztof Cugowski. - Nie dałbym rady przeżyć z tego, co ZUS jest mi łaskaw zapłacić, więc będę musiał śpiewać do śmierci jak Mieczysław Fogg - komentował w rozmowie z "Super Expressem". - Gdy dostajemy jakieś nagrody czy inne wyróżnienia, to powinno się to łączyć z jakąś rekompensatą finansową, z dożywotnią sumą, która pomogłaby artystom godnie żyć - mówiła Urszula Dudziak dla Jastrząb Postu. A co na to Krzysztof Piasecki?

Zobacz wideo Pavlović o emeryturze. Wspomniała o systemie

Krzysztof Piasecki zadbał o emeryturę. Taką radę otrzymał. "Niech pan sobie kupi..."

Satyryk przyznał w rozmowie, że przed laty płacił składki i myślał o zabezpieczeniu swojej przyszłości na czas emerytury. - W czasie komuny, kiedy dobrze zarabiałem i odprowadzałem składki, poszedłem do ZUS-u. Zapytałem się: A gdybym teraz płacił najwyższą stawkę, taką, jaka jest możliwa - czy ktoś mi jest w stanie obliczyć moją emeryturę na podstawie tej stawki? - opowiadał Piasecki w rozmowie z portalem Złota Scena.

Krzysztof Piasecki usłyszał pewną radę, dzięki której obecnie nie musi martwić się o pieniądze. - Pani spojrzała się na mnie, nie kryjąc uśmiechu, i zapytała, czy dużo zarabiam. Gdy potwierdziłem, odpowiedziała: "Niech pan sobie kupi pensjonat w Zakopanem". Miała rację, odłożyłem pieniądze i z tego żyję - podsumował artysta. 

Krzysztof Piasecki miał poważne problemy zdrowotne. Przeszedł wylew

W 2022 roku artysta kabaretowy opowiedział o tym, jak zmieniło się jego życie po wylewie. Stan zdrowia przyspieszył przejście Piaseckiego na emeryturę. "Nie mogę latać samolotem, jeździć na nartach ani chodzić po górach. Czyli z przyjemności została mi jazda samochodem (całe szczęście!). Mam terapeutkę, jeszcze mam logopedkę i chodzę czasami do psychiatry. Czyli zamiast latania samolotem mam terapeutkę, zamiast jazdy na nartach mam logopedkę, a zamiast chodzenia po górach mam wizyty u psychiatry" - czytaliśmy w artykule Piaseckiego opublikowanym na portalu lifeinkrakow.pl.

Więcej o: