Kaczyński chce złowić Tuska? To może być przynęta. "To jest za mało"

3 lutego Jarosław Kaczyński ogłosił, że na prezydenta miasta stołecznego Warszawa z ramienia PiS kandydował będzie Tobiasz Bocheński. Nominacja niezbyt znanego polityka zaskoczyła wielu. Pojawiają się nawet pogłoski, że to sposób na odwrócenie uwagi od prawdziwych planów Kaczyńskiego.

Jarosław Kaczyński namaścił kandydata PiS na prezydenta Warszawy. Informacja ta wywołała spore poruszenie. Jedni oceniają to jako drogę do pewnej porażki, inni twierdzą, że to tylko przynęta, mająca odwrócić uwagę zarówno konkurencji od prawdziwych planów prezesa PiS, a wyborców od afer, ciągnących się za odsuniętym niedawno od władzy ugrupowaniem.

Zobacz wideo Aleksander Kwaśniewski: Trwa gra kto kogo bardziej przestraszy: Kaczyński Tuska czy odwrotnie

Jarosław Kaczyński chce odwrócić uwagę i "złowić" Tuska

Decyzja Jarosława Kaczyńskiego o wyznaczeniu Tobiasza Bocheńskiego do roli kandydata na prezydenta Warszawy, była niemałym zaskoczeniem. Bo choć Bocheński jest byłym wojewodą łódzkim i mazowieckim, to niewielu warszawiaków potrafi powiedzieć coś więcej na jego temat. Kazimierz Marcinkiewicz mówi wprost, że jego kandydatura jest z góry skazana na porażkę. Pojawiają się również głosy, że Bocheński może być "przynętą", która zwróci uwagę Tuska i jego ludzi, odwracając ją od prawdziwych planów ekipy Kaczyńskiego.

Warszawa nie jest ani lewicowa, ani prawicowa. Warszawa jest wolna, a Bocheński jest związany z Ordo Iuris, czyli najbardziej zaściankowym i reżimowym katolicyzmem. Walczących katolików jest w Warszawie niewielu, więc chęć tworzenia z wolnego, dumnego, młodego miasta, katolickiego zaścianka jest zdumiewająca i z góry skazana na porażkę.

- stwierdził były prezes rady ministrów. Całą wypowiedź polityka znajdziecie tu: Marcinkiewicz o kandydacie PiS na prezydenta stolicy. Nie przebiera w słowach. "Warszawa nie zniesie tego"

Jak dowiedział się Plotek, w kręgach osób znających kulisy działania PiS miała pojawić się informacja, że nominacja Tobiasza to tak naprawdę odwrócenie uwagi. Niektórzy żartują nawet, że wybór Bocheńskiego ma związek z dawnym zajęciem Jarosława Kaczyńskiego, czyli pracą w bibliotece. 

Nie wiem, ile w tym prawdy, ale w kuluarach pojawił się żart, iż na wybór kandydata wpłynęło jego imię. Tobiasz to bowiem taka ryba, którą wędkarze używają na przynętę. Kaczyński był kiedyś starszym bibliotekarzem, jest oczytany, ma szeroką wiedzę na wiele tematów, więc pewnie to wiedział. A że ma specyficzne poczucie humoru, to kto wie?

- przekazał nam anonimowy rozmówca związany z byłą partią rządzącą.

(...) Grubszą rybą, która miałaby się na to złapać, jest Tusk. Nie wiadomo tylko, od czego Kaczyński miałby chcieć odwrócić jego uwagę, ale prezes rzadko dzieli się swoimi planami z kimkolwiek spoza grona najbardziej zaufanych

dodał nasz informator. 

Maciej Orłoś o kandydaturze Tobiasza Bocheńskiego 

Ogłoszenie kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Warszawy wzbudziło niemałe medialne zainteresowanie. Wielu nie do końca rozumie decyzję prezesa partii, choć jak wspomnieliśmy, są przesłanki do tego, by sądzić, że Kaczyński próbuje odwrócić uwagę konkurencji od swoich prawdziwych planów, a wyborców od skandali, które niedawno wyszły na jaw. Poprosiliśmy Macieja Orłosia o komentarz w tej sprawie. 

Z tego co wiem, nie jest jakiś szczególnie znany. Nigdzie nie kandydował. Nawet w ostatnich wyborach do Sejmu nie był na listach PiSu. Ja to mam raczej takie wrażenie, że PiS chyba ma poczucie, że nie ma szans w tych wyborach na prezydenta Warszawy. I wystawia kandydata X. Dlaczego akurat jego, to nie mam pojęcia.

- powiedział dla Plotka. Następnie zapytaliśmy prowadzącego "Teleexpress" o to, co sądzi na temat pogłosek, które krążą, związanych ze strategicznymi posunięciami prezesa największej partii opozycyjnej. Maciej Orłoś nie był entuzjastą tej teorii. 

To jest za mało, żeby odwrócić naszą uwagę od tego, co się dzieje, z całym szacunkiem do pana Bocheńskiego, nie jest on jednak taką postacią, tak ważną, żeby odwrócić naszą uwagę od tych wszystkich przekrętów z Lotosem na czele. Gdyby na kandydata PiS wyznaczył Jarosława Kaczyńskiego, no to być może to byłby temat. Ale nawet to by nie przykryło tamtych dużych rzeczy. Jeżeli tutaj jest taka taktyka, to moim zdaniem ona nie będzie skuteczna zupełnie

- stwierdził dziennikarz. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.