Marcinkiewicz o kandydacie PiS na prezydenta stolicy. Nie przebiera w słowach. "Warszawa nie zniesie tego"

Kazimierz Marcinkiewicz skomentował specjalnie dla Plotka kandydaturę Tobiasza Bocheńskiego na prezydenta Warszawy. Opowiedział, co sądzi o tym ruchu PiS w wyborach samorządowych.

Kazimierz Marcinkiewicz przez blisko rok był prezesem rady ministrów. Następnie polityk został desygnowany w 2006 roku na pełniącego funkcję prezydenta Warszawy. Później wystartował w wyborach, by na stałe objąć tę posadę, lecz przegrał w drugiej turze. W 2007 roku odszedł z Prawa i Sprawiedliwości i poparł Platformę Obywatelską. W rozmowie z Plotkiem komentuje wybór Tobiasza Bocheńskiego na kandydata na prezydenta stolicy przez PiS. Padły ostre słowa.

Zobacz wideo Jak wygląda sytuacja mieszkaniowa w Warszawie? "Może wygram w totka"

Kazimierz Marcinkiewicz komentuje kandydaturę Tobiasza Bocheńskiego

W 2006 roku Marcinkiewicz pełnił obowiązki prezydenta miasta stołecznego Warszawy. Jeszcze w tym samym roku wystartował  w wyborach samorządowych z ramienia PiS, ubiegając się o fotel prezydenta miasta stołecznego. Brał udział w wyborach jako były już premier. W I turze wygrał, ale w II turze musiał uznać wyższość kandydatki Platformy Obywatelskiej, Hanny Gronkiewicz-Waltz. Na Marcinkiewicza głosy oddało prawie 47 proc. osób uprawnionych.

3 lutego Jarosław Kaczyński ogłosił, że Tobiasz Bocheński będzie ubiegał się o fotel prezydenta miasta stołecznego. W mediach od razu zawrzało, a wszyscy zaczęli komentować wybór samorządowca na tak poważne stanowisko. Wcześniej Bocheński był wojewodą łódzkim oraz wojewodą mazowieckim. Poprosiliśmy o opinię Kazimierza Marcinkiewicza, który przez wiele lat pełnił ważne funkcje w polskiej polityce. 

Jestem zdumiony kandydaturą wystawioną przez Kaczyńskiego. Warszawa nie jest ani lewicowa, ani prawicowa. Warszawa jest wolna, a Bocheński jest związany z Ordo Iuris, czyli najbardziej zaściankowym i reżimowym katolicyzmem. Walczących katolików jest w Warszawie niewielu, więc chęć tworzenia z wolnego, dumnego, młodego miasta, katolickiego zaścianka jest zdumiewająca i z góry skazana na porażkę.

Następnie Marcinkiewicz postanowił opowiedzieć o tym, że Bocheński to niezbyt doby wybór, gdyż przez czas, gdy był wojewodą mazowieckim, nie starał się, by miasto się rozwijało, a było wręcz przeciwnie - hamował inwestycje. Na dodatek, według byłego premiera, jest zbyt mocno ukierunkowany ideologicznie, co mu nie pomoże. 

Jako wojewoda mazowiecki, Bocheński hamował inwestycje, utrudniał działania rozwojowe Warszawy i skupiał się na promowaniu ideologii konserwatywnej, a nawet nacjonalistycznej. Warszawa nie zniesie tego (...) Bo Warszawa musi być miastem przyjaznym wolnych ludzi, nie zdzierży rządów nominata, który sprawi, że decyzje będą podejmowane na Nowogrodzkiej przez Kaczyńskiego oderwanego od rzeczywistości, Kaczyńskiego  tęskniącego za PRL

- wyznał polityk.

Kazimierz Marcinkiewicz o swoich osiągnięciach jako pełniącego funkcję prezydenta Warszawy

Jak już wspomnieliśmy, Marcinkiewicz na krótki okres przejął stery w stolicy. Był jeszcze wtedy politykiem Prawa i Sprawiedliwości, ale przede wszystkim byłym premierem. Postanowił wspomnieć o tym czasie, opowiadając o inwestycjach, jakie poczyniono przez cztery miesiące jego rządów w Warszawie. 

Przez cztery miesiące byłem komisarzem Warszawy. Skupiałem się na inwestycjach, na przykład przyspieszaniu budowy dróg i wiaduktów. To mój podpis zdecydował o budowie stadionu Legii. To mój konkurs zdecydował o muzeum sztuki nowoczesnej, dopiero kończonej. Dlatego wygrałem pierwszą turę wyborów w Warszawie

- stwierdził. 

Kazimierz MarcinkiewiczKazimierz Marcinkiewicz kapif, Kazimierz Marcinkiewicz odniósł się do hejtu. Pojawiła się aluzja do Izabeli. 'Hejterzy, do roboty'

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.