Żony Kamińskiego i Wąsika przemówiły u boku prezydenta. "Przypomniał mi się stan wojenny"

Od kilku dni Polska żyje sprawą Wąsika i Kamińskiego, którzy zostali skazani za przekręty przy aferze gruntowej. Prezydent Andrzej Duda walczy o "swoich" i rozpoczął proces ich ułaskawiania. W walkę o skazańców włączyły się ich żony, które wygłosiły przemówienia.

Walka PiS-u o Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego trwa. Prezydent Andrzej Duda jest nieugięty i już nie tylko zapewnia skazanym za przekręty w aferze gruntowej (w dużym skrócie mówiąc) schronienie, ale rozpoczął nawet proces ich ułaskawienia. 11 stycznia odbyło się kolejne orędzie prezydenta w tej sprawie.

Zobacz wideo Dariusz Joński: Prezydent nie uwolnił się, nie jest samodzielnym politykiem

Żony Wąsika i Kamińskiego przemówiły. "Ostatnie dni przypominały mi o stanie wojennym"

Ostatnio o żonach skazańców jest coraz głośniej. Roma Wąsik zasłynęła już parę lat temu, kiedy to okazało się, że w kilkanaście miesięcy stała się dyrektorką Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Z bycia ekspertką, a wcześniej... radną jednej z dzielnic Warszawy. O wszystkim pisaliśmy tutaj. Ostatnio kobieta udzieliła wywiadu Danucie Holeckiej, w którym tłumaczyła, że nie wie, jak ogrzać mieszkanie pod nieobecność męża. "To zawsze robił on". Teraz kobiety postanowiły wygłosić specjalne przemówienia, zaraz po spotkaniu z prezydentem w Pałacu Prezydenckim. Jako pierwsza na mównicy pojawiła się Roma Wąsik.

Poprosiłyśmy razem z Basią (Kamińską) o spotkanie z panem prezydentem w celu pomocy w uwolnieniu naszych mężów. Determinacja, z jaką widzimy, prowadzone były działania celem wsadzenia ich do więzienia, każe nam sądzić, że oni w tym więzieniu - niezależnie od tego, że mogą stracić życie, ponieważ głodują - oni tam będą i tak naprawdę ich los i ich sytuacja jest przesądzona" – mówiła Roma Wąsik.

Zaraz po niej, dokładnie z tego samego miejsca, Barbara Kamińska próbowała przekonać, że działania, które zostały podjęte pod wpływem Donalda Tuska (nie używała nazwisk, ale łatwo było domyślić się, o kogo chodzi) nie mają nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości i od teraz każdy może się obawiać, że w sądzie sprawiedliwości nie znajdzie. 

Chciałabym powiedzieć, że pomimo dość młodego wieku, bo 50-letniej kobiety, mogę powiedzieć, że ostatnie dni przypominały mi opowieści o stanie wojennym. Mogli państwo na bieżąco śledzić, jakie działania zostały podejmowane wobec mojego męża, posła na Sejm RP, Mariusza Kamińskiego. Były to działania prowadzone z całkowitą bezwzględnością, przepisy prawa były stosowane wedle uznania. (...) Jednolitość w zakresie sprawiedliwości jest wręcz konieczna. Każdy z nas, każdy człowiek, może zacząć się obawiać, że tak naprawdę nie znajdzie w sądzie sprawiedliwości - dodała Barbara Kamińska
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.