Luke Perry był jedną z największych gwiazd lat 90. Popularność przyniosła mu rola Dylana McKaya w kultowym serialu "Beverly Hills 90210". W ostatnich latach zagrał też w bijącym rekordy oglądalności serialu Netfliksa "Riverdale". 4 marca 2019 roku media obiegła informacja o jego śmierci, która była wynikiem rozległego udaru mózgu. 52-latek kilka dni wcześniej trafił do szpitala i przeszedł operację. W związku z pogorszeniem się jego stanu zdrowia wprowadzono go w śpiączkę farmakologiczną, z której się już nie wybudził. Już wcześniej Perry zmagał się z poważnymi problemami ze zdrowiem, które skłoniły go do działania na rzecz zdrowia innych osób.
Jak się okazuje, przed udarem mózgu Luke Perry miał też inne problemy zdrowotne. Aktor niedługo przed śmiercią zmagał się z silnym bólem pleców, który zniwelować mogła jedynie operacja. To nie wszystko. W 2015 roku przeszedł kolonoskopię i znaleziono w jego organizmie niepokojące zmiany. Dzięki szybkiej interwencji lekarzy udało mu się uniknąć nowotworu jelita grubego. To nakłoniło Perry'ego do refleksji nad trybem życia, który prowadził. Aktor od razu zdecydował się na drastyczne zmiany w diecie, aby w przyszłości nie zachorować na raka. - Znacząco zredukowałem ilość czerwonego mięsa, które spożywam. Wcześniej prawie codziennie jadłem krwistego steka z kartoflami. Dziś zdarza mi się to robić jedynie na specjalne okazje - powiedział kiedyś w programie Fox News. Bliscy z otoczenia aktora podkreślali, że zaczął też wtedy dużo ćwiczyć i został stałym bywalcem siłowni. Luke Perry wykorzystał wtedy swoją ogromną popularność, aby nakłonić innych do profilaktycznych badań i często wspominał w mediach o tym rodzaju nowotworu.
Gdy dowiedziałem się, że to jeden z najskuteczniej wykrywanych nowotworów, a zarazem zbierający największe żniwo, nie potrafiłem tego zrozumieć. Chciałem opowiadać o tym wszystkim. W tej chwili jest 23 mln Amerykanów, którzy nie przebadali się, a powinni - podkreślał Luke Perry w rozmowie z Fox News.
Shannen Doherty w serialu "Beverly Hills 90210" wcieliła się w rolę Brendy Walsh, ukochanej Dylana. Aktorka długo chorowała na nowotwór piersi i walkę z rakiem relacjonowała w mediach. W 2017 roku ogłosiła, że poddała się podwójnej mastektomii i pokonała chorobę. W 2020 roku w programie "Good Morning America" przyznała, że tuż przed śmiercią Luke'a Perry'ego dowiedziała się, że nowotwór wrócił. - Dlaczego to nie byłam ja? To było tak dziwne dowiedzieć się o diagnozie, a potem ktoś, kto wyglądał zdrowo, odszedł pierwszy. To było szokujące i jedyne, co mogłam zrobić dla niego, to zagrać w produkcji. Wciąż myślę, że nie zrobiłam dla niego wystarczająco dużo - mówiła aktorka, odnosząc się do serialu "BH90210", który miał być kontynuacją formatu sprzed lat. Więcej przeczytasz tutaj.
Barbara Kurdej-Szatan poprowadziła "Dzień dobry TVN". Widzowie jednogłośnie ją podsumowali
Burza po przerwanym koncercie Męskiego Grania. Widzowie domagają się jednego
Aktorka założyła zbiórkę na "wesele marzeń", a internet się zagotował. "Żenada i brak klasy"
Grafiki Damięckiej z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego wywołały lawinę emocji. "Doskonałe i przerażające"
Julia von Stein cierpi po drugim liftingu. Gojdź mówi wprost o ryzyku. Wylicza, jakie mogą być powikłania
Tak dziś wspomina Annę Przybylską jej najmłodszy syn. Te słowa zostają w pamięci. "Staram się"
Grała Wonder Woman. Tak dziś wygląda 75-letnia Carter, która zapewnia, że nie poprawiała urody
Został znaleziony w łóżku. Wyciekły szczegóły śmierci Gęsikowskiego
Tajner opowiedziała o kulisach małżeństwa z Wiśniewskim. "Michał pił, zawalał różne rzeczy"