"Znachor". Bińczycki miłość odnalazł po czterdziestce. Młodsza o 17 lat studentka po latach zrobiła karierę w polityce

Polacy zapamiętali Jerzego Bińczyckiego jako profesora Rafała Wilczura z kultowego filmu "Znachor". W życiu prywatnym aktora również nie brakowało zawirowań. Prawdziwą miłość odnalazł dopiero po latach.

Jerzy Bińczycki był jednym z najbardziej cenionych polskich aktorów. Młodsze pokolenie kojarzy go głównie dzięki roli w kultowej produkcji "Znachor", której nie może zabraknąć w żadnej świątecznej ramówce TVP. Prywatne życie artysty również mogłoby być inspiracją do niejednego scenariusza filmowego. Aktor długo nie mógł odnaleźć szczęścia w miłości. Bratnią duszą okazała się być młodsza o 17 lat studentka.

Zobacz wideo Czy remaki dorównają oryginałom? "Narodziny Gwiazdy", "Ocean’s Eleven". Przeglądamy najlepsze z nich! [MUSIMY O TYM POGADAĆ]

"Znachor". Jerzy Bińczycki rozwiódł się z pierwszą żoną. Miłość odnalazł dopiero po latach

Jerzy Bińczycki rozpoczął karierę na początku lat 60. Początkowo występował głównie w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. To właśnie tam spotkał Elżbietę Willównę, swoją pierwszą żonę. Po ślubie młode małżeństwo powitało na świecie córkę, Magdalenę. Niestety, niedługo później para się rozstała. Jerzy Bińczycki skupił się na pracy i nie szukał nowego związku. Wszystko zmieniło się na początku lat 80., kiedy poznał Elżbietę Godorowską, studentkę teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Młoda kobieta umówiła się z aktorem na wywiad, jednak nie od razu zaiskrzyło.

Tak nawiązaliśmy poważny kontakt. Z czasem przerodził się w znajomość, potem w sympatię, w konsekwencji w małżeństwo. Takiej kobiety szukałem. Zarówno mnie, jak i jej zależało na tym, żeby mieć prawdziwy dom, rodzinę. Tego nam brakowało. Mimo różnych temperamentów i rytmów wewnętrznych nasze marzenia i wyobrażenia o domu gdzieś się spotkały. To układanie wspólnego życia było dla mnie czasem wielkiego renesansu. Zaczęło się coś na nowo w mojej biografii, co zmieniło sens mojego życia - wspominał Bińczycki cytowany "Życie na gorąco".

Niedługo później para stanęła na ślubnym kobiercu. W 1982 roku małżonkowie doczekali się syna, Jana. "Zobaczyłam męża pierwszy raz po porodzie. Ten duży mężczyzna w długim czarnym płaszczu stał i po prostu płakał" - opowiadała Elżbieta Bińczycka. W 1998 r. artysta objął stanowisko dyrektora Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Miał wielkie plany związane z realizacją kolejnych spektakli i pracą z najwybitniejszymi reżyserami. Choroba nie pozwoliła ich jednak zrealizować. Bińczycki zmarł na zawał 2 października 1998 roku. Dwa lata po śmierci męża Elżbieta Bińczycka rozpoczęła działalność polityczną. Próbowała swoich sił w wyborach do Sejmu, Parlamentu Europejskiego. Pomimo braku sukcesów nie porzuciła polityki, od 2016 roku jest przewodniczącą Unii Europejskich Demokratów.

Netflix szykuje nową wersję "Znachora". Fani sceptyczni. "Oryginału nie zastąpi nic ani nikt"

Już w drugiej połowie 2023 roku na platformie Netflix zadebiutuje nowa wersja kultowego filmu "Znachor". W główną rolę wcieli się Leszek Lichota, którego widzowie mogą kojarzyć z serialu "Wataha". Fani wersji z Jerzym Bińczyckim sceptycznie podchodzą do tego pomysłu. "Ale po co? Film z 1981 roku jest kultowy. Nie ma świąt bez "Znachora" w telewizji", "Dla mnie ‘Znachor’ to tylko Jerzy Bińczycki. Z miłości do oryginału obejrzę, ale chyba nie pokocham", "Oryginału nie zastąpi nic ani nikt. Jak już bym miała wybierać, kto mógłby się tego podjąć, to właśnie Leszek Lichota mi tu pasuje jak najbardziej" - wyrażali swoje wątpliwości internauci.

Więcej o:
Copyright © Agora SA