Tegoroczna ceremonia wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej za nami. Największym zwycięzcą tego wieczoru okazał się film "Wszystko wszędzie naraz", który zgarnął aż siedem statuetek. Jednego z Oscarów dla tej produkcji wywalczyła Jamie Lee Curtis nagrodzona za rolę drugoplanową. Nominowana w tej samej kategorii Angela Bassett do końca nie wierzyła chyba, że to nie do niej powędrowała statuetka. Nie jest zresztą odosobniona w tej opinii.
Nominowani do Oscara aktorzy, którym w danym roku nie udało się zgarnąć statuetki, muszą mieć się na baczności. Widzowie śledzą bowiem ich reakcje na przegraną nie mniej uważnie niż miny tych, którzy zostali wyróżnieni. W tym roku głośno zrobiło się o zachowaniu Angeli Bassett, nominowanej do nagrody dla aktorki drugoplanowej za rolę w drugiej części "Czarnej Pantery". Gdy ze sceny padło nazwisko Jamie Lee Curtis, Bassett nie starała się nawet ukryć rozczarowania. Internauci nie tylko zwrócili uwagę na jej kamienną twarz, ale zauważyli także, że gwiazda "Czarnej Pantery" nie oklaskiwała nagrodzonej koleżanki po fachu.
Co ciekawe, duża część użytkowników Twittera nie ma do Bassett pretensji. Pod hashtagiem z nazwiskiem nominowanej do Oscara aktorki można znaleźć całą masę tweetów od osób, które nie zgadzają się z decyzją Amerykańskiej Akademii Filmowej i uważają, że to Bassett, a nie Curtis powinna zostać w tym roku wyróżnioną statuetką.
Tegoroczny Oscar był pierwszą statuetką, a także pierwszą nominacją dla Jamie Lee Curtis. Angela Bassett była nominowana w 1994 roku za pierwszoplanową rolę w filmie "Tina". Oprócz gwiazdy "Czarnej Pantery" Curtis w tym roku pokonała także Kerry Condon, Hong Chau oraz Stephanie Hsu.