"Azja Express". Andziaks napisała list pożegnalny: Łzy napływały do oczu [PLOTEK EXCLUSIVE]

Andziaks i Luka ciężko znieśli rozłąkę z córką na czas nagrań "Azja Express". Youtuberka płakała i pisała list pożegnalny.

Andziaks i Luka tworzą jedną z najbardziej lubianych par influencerów, którzy dzielą się z fanami codziennym życiem. Kilka miesięcy temu zakochani stanęli przed nie lada wyzwaniem, bowiem wzięli udział w formacie "Azja Express". W tę podróż nie mogli jednak zabrać ukochanej córki. W rozmowie z Plotkiem zdradzili, jak przeżyli rozłąkę. 

Zobacz wideo Andziaks i Luka o rozstaniu z córką podczas „Azja Express". Pisali list pożegnalny!

Andziaks przeżywała istny horror przed wylotem do Azji

Andziaks i Luka w maju 2020 roku powitali na świecie pierworodną córkę, której dali na imię Charlie. Dziewczynka szybko stała się ich oczkiem w głowie. Rodzice chętnie chwalą się nią w mediach społecznościowych i widać, że starają się jej zapewnić jak najlepsze życie. Przy okazji nagrań do programu "Azja Express" musieli ją jednak pozostawić pod opieką bliskich. Ciężko to przeżyli.

Nie było to łatwe. Tak naprawdę, jak już wiedzieliśmy, że będziemy jechać do Azji i dowiedzieliśmy się, ile trwają nagrania, bo nie wiedzieliśmy, czy odpadniemy po pierwszym lub drugim odcinku, więc musieliśmy zorganizować opiekę na cały ten czas nagrań. Wtedy w mojej głowie zaczął się terror, horror i jedna wielka masakra - mówiła Andziaks w rozmowie z Plotkiem.

Andziaks napisała list pożegnalny do córki

Nagle wtrącił się mąż youtuberki, który wspominał scenę niczym z filmu. Pewnego wieczora zastał Andziaks, piszącą list pożegnalny do córki.

Pisanie listów pożegnalnego. Byłem w pokoju i usypiałem Charlie. To była scena jak z filmu. Przyszedłem do kuchni i Angelika zaczęła pisać list pożegnalny do naszej córki, jakby się coś stało, samolot spadł, cokolwiek. Pisała list, płacząc i zalewając łzami całą kartkę - wspominał Luka.

Andziaks zdradziła, że powiesili list na lodówce. Jego treść budziła ogromne emocje u osób, które zajmowały się Charlie pod ich nieobecność.

To było w kropelkach, rozpłynięty tusz i ja go powiesiłam na lodówce, więc każdy jak codziennie się przychodził opiekować Charlie, był przerażony. Łzy napływały do oczu - opowiadała Andziaks.
Tam było, że cię kochaliśmy. Oprócz tej kartki była też taka z całą opieką. To było tak wycyrklowane, że przykładowo 24. Charlie może być do 16:00 z babcią, bo babcia ma o 16:30 jogę i trzeba zamienić - dodał Luka.

Całą rozmowę z Andziaks i Luką znajdziesz w naszym materiale wideo na górze strony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.