Grał w "M jak miłość". Potem musiał iść na terapię. "Dla mnie jako dziecka to było trudne"

Franciszek Przybylski zdobył popularność dzięki roli w "M jak miłość". Dziś ma za sobą debiut reżyserski. O czasie na planie serialu i tym, jak produkcja wpłynęła na jego życie, opowiedział w "Dzień dobry TVN".
Franciszek Przybylski
Fot. kadr z programu 'Dzień dobry TVN', kadr z serialu 'M jak miłość', MTL Maxfilm, Polska 2000-2026

Franciszek Przybylski zyskał popularność w mediach, gdy wcielił się w syna Marty i Norberta w "M jak miłość". Jako Łukasz podbił serca widzów, ale w pewnym momencie zdecydował się na odejście z serialu. W 2006 roku porzucił produkcję, choć lata później zagrał w takich produkcjach, jak: "Galerianki", "Rojst. Millenium" czy "Heweliusz". Pojawiał się również po drugiej strony kamery, choć wcześniej wyłącznie w etiudach szkolnych. Jak z perspektywy czasu Przybylski postrzega granie w "M jak miłość"? O tym opowiedział 22 maja w "Dzień dobry TVN". 

Zobacz wideo Mroczek wspomina pierwszy dzień w "M jak miłość". Był jeszcze nastolatkiem

Franciszek Przybylski o graniu w "M jak miłość". Musiał udać się na terapię

Aktor pojawił się w studiu "Dzień dobry TVN" z mamą. Przyznał, że czas, gdy wcielał się w Łukasza, miał swoje blaski i cienie. - To był czas, który pamiętam, jak z innego życia. To bardzo intensywne wspomnienia, bo to rodzaj popularności, o której się dziś nie myśli, bo rzadko co ma dziś taką oglądalność. Dla mnie jako dziecka to było trudne, zawstydzające, ale też to trwało tak długo, że to po prostu było życie, brałem to jak pewnik - mówił w śniadaniówce TVN.

Okazuje się, że wiele osób robiło mu zdjęcia z ukrycia oraz mu zazdrościło - choć nie chodziło bynajmniej o rówieśników. Musiał udać się na terapię. - Myślę, że najtrudniejsza była ta zazdrość i to nie od rówieśników, tylko od rodziców, że to nie ich dzieci są tak popularne. Pomogły mi lata terapii, żeby nauczyć się to nazywać to, że fakt, iż jestem w centrum uwagi, nie znaczy, że chcę być od kogoś lepszy, tylko po prostu tak jest. Duża przygoda, która mnie bardzo wzmocniła - podkreślił Przybylski. 

Franciszek Przybylski ma za sobą debiut reżyserski

Dzięki temu, że od dzieciństwa Przybylski miał styczność z branżą filmową, odnalazł się w tym świecie. Ma za sobą reżyserski debiut - w parze z mamą, Agnieszką Glińską. W Teatrze Telewizji pokazano ich wspólny spektakl "Moralność pani Dulskiej".  - Jak pani, obserwując syna, który przechodzi proces stawania się gwiazdą dziecięcą, czy miała pani myśl: Boże, co ja mu zrobiłam? - zapytał Agnieszkę Glińską Marcin Prokop. - Oczywiście, że tak. To miał być jeden sezon, coś nowego, koniec 90. lat. Pamiętam taki moment, gdy szliśmy ulicą i jakaś grupa ludzi zaczepiła Franka i on się tak zawstydził, a ja sobie zdałam sprawę, co to się może stać. U szczytu popularności wychodziłeś do sklepu i wkładałeś czapkę z daszkiem, apaszkę, bluzę z kapturem, żeby pani w sklepie cię nie rozpoznała - mówiła mama aktora. 

Przybylski wspomniał również o Dominice Ostałowskiej, która odgrywała jego mamę. - Dominika była elementem fundamentalnie odpowiedzialnym za to, że ja przeżyłem tę całą przygodę. Była uziemieniem w tej bardzo dziwnej rzeczywistości. Pozwalała mi się ugruntować i orientować się, że to jest tylko praca, a my jako ludzie jesteśmy naprawdę. Bardzo dużo jej zawdzięczam - zaznaczył. 

Więcej o: