Franciszek Przybylski zyskał popularność w mediach, gdy wcielił się w syna Marty i Norberta w "M jak miłość". Jako Łukasz podbił serca widzów, ale w 2006 roku zdecydował się na odejście z serialu. Lata później zagrał w takich produkcjach jak: "Galerianki", "Rojst. Millenium" i "Heweliusz". Pojawiał się również po drugiej strony kamery, choć jeszcze do niedawna wyłącznie w szkolnych etiudach. Jak z perspektywy czasu Przybylski postrzega granie w "M jak miłość"? O tym opowiedział 22 maja w "Dzień dobry TVN".
Aktor pojawił się w studiu "Dzień dobry TVN" z mamą. Przyznał, że czas, gdy wcielał się w Łukasza, miał swoje blaski i cienie. - To był czas, który pamiętam jak z innego życia. To bardzo intensywne wspomnienia, bo to rodzaj popularności, o której się dziś nie myśli, bo rzadko co ma dziś taką oglądalność. Dla mnie, jako dla dziecka, to było trudne, zawstydzające, ale też to trwało tak długo, że to po prostu było życie, brałem to jako pewnik - mówił w śniadaniówce TVN.
Okazuje się, że wiele osób robiło mu zdjęcia z ukrycia oraz mu zazdrościło - choć nie chodziło bynajmniej o rówieśników. Jak przyznał Przybylski, musiał pójść na terapię. - Myślę, że najtrudniejsza była ta zazdrość. I to nie od rówieśników, tylko od rodziców - że to nie ich dzieci są tak popularne. Pomogły mi lata terapii. Nauczyłem się nazywać to, że fakt, iż jestem w centrum uwagi, nie znaczy, że chcę być od kogoś lepszy. To była duża przygoda, która mnie bardzo wzmocniła - podkreślił Przybylski.
Dzięki temu, że od dzieciństwa Przybylski miał styczność z branżą filmową, aktor bez większych problemów odnalazł się w tym świecie już jako dorosły. Ma za sobą reżyserski debiut - w parze z mamą, Agnieszką Glińską. W Teatrze Telewizji pokazano ich wspólny spektakl "Moralność pani Dulskiej". - Obserwując syna, który przechodził proces stawania się gwiazdą dziecięcą, czy miała pani myśl: Boże, co ja mu zrobiłam? - zapytał Agnieszkę Glińską Marcin Prokop. - Oczywiście, że tak. To miał być jeden sezon, coś nowego, koniec lat 90. Pamiętam taki moment, gdy szliśmy ulicą i jakaś grupa ludzi zaczepiła Franka. On się tak zawstydził, a ja sobie zdałam sprawę, co to się może stać - mówiła. - U szczytu popularności wychodziłeś do sklepu i wkładałeś czapkę z daszkiem, apaszkę, bluzę z kapturem, żeby pani w sklepie cię nie rozpoznała - wspominała mama aktora.
Przybylski wspomniał również o Dominice Ostałowskiej, która odgrywała w serialu jego mamę. - Dominika była elementem fundamentalnie odpowiedzialnym za to, że ja przeżyłem tę całą przygodę. Była uziemieniem w tej bardzo dziwnej rzeczywistości. Pozwalała mi się ugruntować i orientować się, że to jest tylko praca, a my jako ludzie jesteśmy naprawdę. Bardzo dużo jej zawdzięczam - zaznaczył.
Tego Magda Gessler się nie spodziewała. "Pierwszy raz w życiu mnie to spotkało"
Lewandowska rozstała się z nim tuż przed poznaniem Roberta. Niebywałe, gdzie spotkali się po latach
Donald Tusk ruszył z podcastem. Już widać problem. I to duży
Céline Dion upadła na scenie w Paryżu. Chwilę później wydarzyło się coś jeszcze
Mąż Gawryluk jest nauczycielem. Pokazał wypłatę za nadgodziny. "Cyrk, naprawdę"
Odcinek "Nasz nowy dom" wzbudził niezadowolenie. To wzburzyło widzów. "Nie może być tak, że..."
Pamiętacie skina z "Rancza"? Już tak nie wygląda! Z brodą moglibyście go nie poznać
Olejnik oburzona słowami Berkowicza. Ujawnia: Podałam posła do sądu
Grzmią, że to koniec Książula. Mają rację? Zapomnieli, o jednej ważnej sprawie