Od lat w Telewizji Polskiej pojawiają się krótkie zapowiedzi programów. Prezenterzy przedstawiają w nich nie tylko pozycje ze swojej anteny, ale np. w TVP1 można zobaczyć też repertuar TVP2 i odwrotnie. Okazuje się, że decyzją obecnego prezesa stacji niebawem widzowie nie zobaczą już studia prezenterskiego. Szykują się zmiany.
Jak podają Wirtualnemedia.pl, wraz ze startem wiosennej ramówki na antenie Telewizji Polskiej widzowie nie zobaczą już studia prezenterskiego. W celu potwierdzenia tych informacji dziennikarze portalu skontaktowali się z TVP. Biuro prasowe stacji nie zaprzeczyło tym doniesieniom.
Telewizja Polska obecnie pracuje nad nowym sposobem komunikacji antenowej - czytamy na stronie wirtualnemedia.pl.
Wśród dziennikarzy występujących w studiu prezenterskim między innymi pojawiali się Aleksander Sikora, Sylwia Dekiert, Małgorzata Tomaszewska czy Grzegorz Miśtal.
Warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz, gdy studio miałoby zniknąć z TVP. W Jedynce z zapowiedzi zrezygnowano w 2012 roku, a w Dwójce w 2007 roku. Powrót studia prezenterskiego nastąpił w 2018 roku. Była to decyzja Jacka Kurskiego, ówczesnego prezesa Telewizji Polskiej.
Zniknięcie studia prezenterskiego byłaby to kolejna zmiana wprowadzona w Telewizji Polskiej za kadencji Mateusza Matyszkowicza. W czasie kilku miesięcy wymieniono większość kluczowych dyrektorów w spółce. TUTAJ możecie przeczytać, jakie jeszcze zmiany postanowił wprowadzić obecny prezes stacji.
Chorosińska prawi o rodzinie, a internauci się zagotowali. Natychmiast wytknęli jej hipokryzję
Były partner Janji Lesar wiruje na parkiecie. Uczy gwiazdę "Przyjaciółek"
Nagle wybiegł przed Nawrockim. Prezydent nie ukrywał zaskoczenia. "Nie będziemy dzisiaj sami"
Senyszyn zrobiła ranking byłych pierwszych dam. "Specjalnie się nie starały"
Książę Jan Lubomirski przekazał na WOŚP grafikę Pabla Picassa. Teraz się tłumaczy
Stramowski zaskoczył wyznaniem o rozwodzie z Warnke. To dlatego się rozstali
Popek uderza w "przestarzałe panny młode po 30", które "nie mogą znaleźć chłopa". Punktujemy, co przemilczała
Ekspertka nazwała wulgarny gest Trumpa "degradacją". Ale słowa o "szaleńcu" niepokoją bardziej
To pytanie zaskoczyło Lewandowską. Nie wiedziała, co odpowiedzieć