Niespełna miesiąc po jubileuszu 70-lecia TVP swoją 30-tkę w Teatrze Wielkim hucznie obchodził Polsat. Gala była zapowiadana jako coś nowatorskiego i przełomowego w telewizji i oczywiście na zapowiedziach się skończyło. Mimo to obyło się bez żenujących żartów, disco polo i występów "pod publiczkę". Ralph Kamiński, Organek i Igor Herbut wynagrodzili przydługie montażówki. Zestaw artystów był interesujący, ale nie obyło się bez wpadek.
Wielką galę Polsatu otworzył wyoutowany Andrzej Piaseczny, który znalazł swoją bezpieczną przystań w stacji ze słońcem w logo. "30 lat minęło" to nowa, okolicznościowa wersja słynnej piosenki Andrzeja Rosiewicza z "Czterdziestolatka". Na szczęście nikt nie wpadł na pomysł, żeby zapraszać na galę oryginalnego wykonawcę, który ostatnio pojawia się na galach TVP, przy każdej możliwej okazji. Tuż po rewiowym początku prowadzący Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna przywitali zaproszonych gości. Niemrawe oklaski dla ministra kultury Piotra Glińskiego i wicepremiera Jacka Sasina zapewne przypomniały im, że nie są na imprezie sygnowanej przez media publiczne. Owacja na stojąco przywitała za to Zygmunta Solorza-Żaka, założyciela Polsatu, marzyciela i wizjonera, który wyraźnie się wzruszył burzą oklasków. To właśnie dla niego Golec uOrkiestra zaśpiewała przebojowe "Ściernisco".
Temperatura wśród zgromadzonej publiczności wyraźnie spadła po bardzo długiej, nudnej montażówce prezentującej sukcesy i osiągnięcia Polsatu. Materiału starczyłoby na 10 wejść, a tak atmosfera siadła i znużenie wkradło się już na samym początku. Goście ożywili się trochę mogąc zaklaskać z Piotrem Rubikiem do jego nieco zapomnianej piosenki "Niech mówią, że to nie jest miłość". Kolejna przydługa montażówka prezentowała pracowników stacji, którzy są z nią związani od samego początku. Tym razem było trochę ciekawiej. Ania Dąbrowska zaprezentowała "Porady na zdrady" i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie koszmarna realizacja dźwięku podczas jej występu. Mikrofon piosenkarki był tak wykręcony, że muzyka ginęła w tle, a ona brzmiała jakby na podrzędnym karaoke. Ta sama sytuacja powtórzyła się zresztą podczas występu grupy Enej. Szkoda.
Więcej zdjęć gwiazd z gali 30-lecia Polsatu znajdziesz w galerii na górze strony.
Wejście na scenę Macieja Maleńczuka z miejsca podniosło poziom artystyczny imprezy. Piosenka "Chciałem być", którą piosenkarz napisał przed laty dla Krzysztofa Krawczyka, zabrzmiała szczerze i sentymentalnie. Muniek Staszczyk i jego "Pola" to klasa sama w sobie. Udana była montażówka podsumowująca sopockie festiwale zorganizowane przez Polsat. Przez ostatnich 19 lat odbyło się tam sporo udanych i ważnych recitali gwiazd. Także tych, których już nie ma wśród nas, jak Kora, czy Zbigniew Wodecki.
Jednym z najjaśniejszych muzycznie punktów wieczoru był występ Organka w nowej wersji ponadczasowego hitu Hey "Moja i twoja nadzieja". Mówiąc najprościej, Organek rozwalił system. Progresywny rock, charyzma i energia na scenie. Na co dzień na próżno tego szukać w Polsacie, ale dobrze, że jest chociaż przy jubileuszu. Jeżeli ktoś powinien śpiewać piosenki Kory, to z pewnością może to być Igor Herbut. Artystka w "Must be the music. Tylko muzyka" zachwycała się zdolnym wokalistą, a teraz on oddał jej hołd śpiewając "To tylko tango". O ostatnim występie Cleo podczas 70-lecia TVP z tą samą piosenką zdecydowanie warto zapomnieć. Nie zawiódł także Ralph Kamiński, który udowodnił, że nawet Niemen mu nie straszny. "Nim przyjdzie wiosna" w jego wykonaniu brzmiała bardzo szlachetnie. Nie można też zapomnieć o Kortezie. Wprawdzie ciągle nagrywa piosenki, które wydają się jedną i tą samą, ale i tak poraża prawdą na scenie. Pewnym zaskoczeniem był występ tegorocznych zwycięzców Eurowizji, zespołu Kalush Orchestra z doskonałą piosenką "Stefania". Ten występ poruszył
Zapewne telewizyjna publiczność najbardziej czekała na występy Maryli Rodowicz i Dody. Królowa polskiej estrady pojawiła się na scenie w towarzystwie Piotra Cugowskiego i odśpiewała swój ponadczasowy przebój z tekstem Agnieszki Osieckiej "Niech żyje bal". Tym razem wokalistkę odmrożono przed Sylwestrem, ale trzeba przyznać, że Rodowicz była w dobrej formie i zachęciła nawet dość sztywną publiczność do wspólnego zaśpiewania. Zakochana i rozpromieniona Doda pojawiła się za to na scenie w towarzystwie Grzegorza Hyżego i odśpiewała świąteczny standard "Let is snow". Wyszło wdzięcznie. Na finał gali wybrzmiały utwory w wykonaniu artystów znanych z kultowego programu "Idol", którzy odnieśli olbrzymi sukces na polskim rynku muzycznym - Krzysztofa Zalewskiego, Moniki Brodki i Natalii Przybysz.
Urodzinowa gala Polsatu była zdecydowanie lepsza niż 70-tka TVP. Żenujących żartów i sztywnych prowadzących nie było, ale całość i tak wypadła słabiej niż niektóre programy rozrywkowe stacji. Zabrakło energii i elementów show. Jak na jubileusz było dość nudno, chociaż w zacnym gronie artystów.
Chorosińska prawi o rodzinie, a internauci się zagotowali. Natychmiast wytknęli jej hipokryzję
Nawrocka zawitała do butiku Przetakiewicz. Projektantka wprost o jej zachowaniu
Nawrocki w Londynie mówił po angielsku. Specjalistka nie ma wątpliwości, czy zrobił postępy
Senyszyn zrobiła ranking byłych pierwszych dam. "Specjalnie się nie starały"
Nagle wybiegł przed Nawrockim. Prezydent nie ukrywał zaskoczenia. "Nie będziemy dzisiaj sami"
Książę Lubomirski wprost o Owsiaku. Mówi o "złej prasie"
Maciej Pela zdradził plany na ferie zimowe. Przygotował dla córek wyjątkowe atrakcje
Były partner Janji Lesar wiruje na parkiecie. Uczy gwiazdę "Przyjaciółek"
Preselekcje do Eurowizji w cieniu skandalu. Uczestnicy będą mieli pod górkę